<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148</id><updated>2012-02-12T21:28:07.482-08:00</updated><title type='text'>BURGUNDZKI BLOG BARDZO OSOBISTY</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>37</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-3270496581727655361</id><published>2012-02-05T03:36:00.000-08:00</published><updated>2012-02-06T09:53:14.960-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (XVI)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;   &lt;blockquote&gt; moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;CZĘŚĆ XVI&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;BEAUNE&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Savigny-lès-Beaune&lt;/span&gt; już tylko rzut beretem do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beaune&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, światowej stolicy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od strony, od której wjeżdżamy nie wygląda to wszystko specjalnie zachęcająco,  przejechać musimy bowiem przez industrialne przedmieście. Innymi słowy magazyny, składy, wytwórnie, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Leclerc&lt;/span&gt; i tym podobne paskudztwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecz kiedy już tylko dojedziemy do centrum, tzn. do XI-o wiecznego rynku i otaczających go zaułków i uliczek, świat realu znika zmieniając się się w bajkowy świat historii i dziedzictwa kulturowego naszej cywilizacji. Nie tylko bajkowy, ale i wręcz bajeczny. Czy to spacerując po tym totalnie klimatycznym i romantycznym miejscu, czy to sącząc &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kir&lt;/span&gt;’a pod markizą jakiejś &lt;span style="font-style:italic;"&gt;brasserie&lt;/span&gt;, nagle zdajemy sobie sprawę,  iż wszystkie problemy i łajdactwa otaczającej nas dotychczas rzeczywistości zdematerializowały się, zniknęły. Odpłynęły w niebyt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-A5oujB0Dqg8/Ty6JkrUcjfI/AAAAAAAALGE/BzCJJmv3lk0/s1600/beaune_antique.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 271px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-A5oujB0Dqg8/Ty6JkrUcjfI/AAAAAAAALGE/BzCJJmv3lk0/s400/beaune_antique.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705649041121775090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Liczy się tylko &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;joie de vivre à la bourguignonne&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Między bogiem a prawdą, nie czuję się w ogóle na siłach opisać mocy i pozytywnej energii z jaką oddziałuje na wszystkich to zupełnie zaczarowane miejsce. Nie czuję się na siłach, bowiem emocje i wspomnienia biorą górę, a umiejętności literackich (a raczej pseudo-literackich) nie starcza na sklecenie w miarę sensownego tekstu. Przepraszam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozwolę sobie wobec tego, przytoczyć legendarną zaiste historię powstania najwspanialszego i najsłynniejszego zabytku w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beaune&lt;/span&gt;, a mianowicie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hospices de Beaune&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hospices de Beaune&lt;/span&gt; to pierwsze w świecie hospicjum. Historia jego nierozerwalnie łączy się z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;diukami Burgundii&lt;/span&gt; i dobitnie świadczy o ludzkiej dobroci, empatii i autentycznej trosce o los najuboższych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fundatorem był niejaki &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nicolas Rolin&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, który piastował naonczas nadzwyczaj odpowiedzialne stanowisko &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kanclerza&lt;/span&gt; na dworze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Filipa Dobrego (Philippe le Bon)&lt;/span&gt;, miłościwie panującego w latach1419 – 1467. Można śmiało zaryzykować twierdzenie, iż na dworze diuków, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kanclerz&lt;/span&gt; był „pierwszym po Bogu”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rolin&lt;/span&gt; wraz z małżonką, postanowili przeznaczyć znaczną część swojego osobistego majątku na sfinansowanie hospicjum. Hospicjum przeznaczonego wyłącznie dla najbiedniejszych biedaków &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzkich&lt;/span&gt;. A takich zawsze tu było bez liku, bowiem nie była to ani urodzajna, ani bogata kraina, ale w szczególności została spustoszona przez szereg okrutnych kolei losu, wojen i potyczek. Dalsze losy zresztą również nie oszczędziły tego zakątka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Francji&lt;/span&gt;, bowiem na skutek &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rewolucji Francuskiej&lt;/span&gt;, najpierw skonfiskowano, a następnie wystawiono na licytacje "dla ludu", wszystkie majątki (w tym kościelne, np. legendarny &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Château du Clos de Vougeot&lt;/span&gt;) na aukcje. Miało to zasadniczy wpływ na dzisiejsze, ogromne rozdrobnienie tutejszych parcel winiarskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwyczajowo, jedną z najbardziej widocznych oznak zamożności &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzkich&lt;/span&gt; patrycjuszy, jak i ich bogactwa były (i są do dzisiaj dnia) bajecznie kolorowe dachy, wykonane z niezwykle odpornych na warunki atmosferyczne łupków. Kiedy więc &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kanclerzostwo&lt;/span&gt; postanowiło sfinansować budowę rzeczonego hospicjum, zastrzegli oni w swoim projekcie, iż tylko połowa dachu będzie kolorowa. Miała to być połowa od strony podwórca, a więc ta część dachu, która będzie widoczna wyłącznie dla hospitalizowanych nędzarzy. Natomiast druga połowa pozostanie czarna jak smoła, bowiem zgodnie z dyspozycjami &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Monsieur&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Madame Rolin&lt;/span&gt;, pokryto ją wyłącznie czarnym łupkiem. Dlaczego ? Otóż odpowiedź jest nad wyraz prosta: &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Ciemna część dachu nie jest widoczna dla pacjentów, natomiast widoczna jest dla wszystkich innych mieszkańców &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beaune&lt;/span&gt;, bowiem znajduje się od strony rynku (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;marché&lt;/span&gt;). Ci „wszyscy pozostali” nie są chorymi nędzarzami, prawdziwą radość oglądania oszałamiającego swoim pięknem rzeczonego dachu, należy więc pozostawić wyłącznie pacjentom hospicjum !&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZO8Ii0DN25c/TzATTDwrtvI/AAAAAAAALGY/naXNCK1CDBo/s1600/hospices.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 284px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZO8Ii0DN25c/TzATTDwrtvI/AAAAAAAALGY/naXNCK1CDBo/s400/hospices.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706081946026358514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hospices de Beaune&lt;/span&gt;, pieczołowicie odrestaurowane, pełnią funkcję nie tylko muzeum, ale również w pokaźnej części - domu opieki. Zatrudniając ponad 800 pracowników, zarządzają również swoim super nowoczesnym szpitalem na 515 łóżek, szkołą dla pielęgniarek, jak i szeregiem nad wyraz cennych nieruchomości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są również przepotężnym producentem jednych z najlepszych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundów&lt;/span&gt; w świecie. Otóż od czasów wielkiego darczyńcy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nicolas Rolin&lt;/span&gt;, przyjęło się w zwyczaju, iż najbogatsze rody &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzkie&lt;/span&gt;, zapisywały, i nadal zapisują w testamencie swoje najlepsze działki winiarskie, właśnie dla hospicjum, dla wspomożenia ich działalności charytatywnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aktualnie jest ono w posiadaniu ponad 60 ha najlepszych winnic &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt; (głównie w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte de Beaune&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki temu, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hospices de Beaune&lt;/span&gt; stały się tyle wielkim, co wielce cenionym producentem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundów&lt;/span&gt;. Ilekroć zobaczysz więc butelkę z etykietą &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hospices de Beaune&lt;/span&gt;, to możesz być pewien najwyższej jakości jej zawartości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(cdn)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-3270496581727655361?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/3270496581727655361'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/3270496581727655361'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2012/02/kilka-uwag-ogolnych-pisanych-bez-adu-i.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (XVI)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-A5oujB0Dqg8/Ty6JkrUcjfI/AAAAAAAALGE/BzCJJmv3lk0/s72-c/beaune_antique.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-5968186881652816738</id><published>2012-02-03T23:26:00.000-08:00</published><updated>2012-02-06T10:18:03.194-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (XV)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;   &lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;CZĘŚĆ XV&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;SAVIGNY-LÈS-BEAUNE&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt; nie znajdujemy wiele wody. Nie ma tutaj modrych ruczajów, rwących potoków, malowniczych rzek czy też jezior. O ile istnieją, to są one zlokalizowane z dala od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte d’Or&lt;/span&gt; i pozostałych regionów winiarskich. Tak rzecz się ma z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Saône&lt;/span&gt;, główną rzeką &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt;, a także z siecią historycznych kanałów. To właśnie m.in. dzięki tym kanałom, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;baron Georges Haussmann&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, pod koniec XIX-o wieku, mógł przekształcić &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Paryż&lt;/span&gt; z typowego miasta średniowiecznego, w nowoczesną metropolię jaką dzisiaj znamy, podziwiamy i kochamy. Rzeczona sieć dróg wodnych została wówczas zrealizowana w celu spławiania drewna z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzkich&lt;/span&gt; puszcz, borów i kniei do stolicy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Francji&lt;/span&gt;, gdzie niezbędne ono było do realizacji tego gigantycznego projektu. Te zaiste zupełnie niezwykłe kanały do dzisiaj spełniają swoją rolę, będąc jednocześnie imponującymi zabytkami &lt;span style="font-style:italic;"&gt;maestrii&lt;/span&gt; inżynierii hydrologicznej (np. jeden z nich przez kilka kilometrów płynie sobie spokojnie…w tunelu pod ziemią).  Jedyne z kolei sensowne jezioro w jakim możemy się popluskać, popływać czy też pożeglować, to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lac Kir&lt;/span&gt;, na północnych przedmieściach &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dijon&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_f96U1Nr0Gg/TzAZIrGYP8I/AAAAAAAALGk/SJUmpqf_DMw/s1600/canal_de_B.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 253px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-_f96U1Nr0Gg/TzAZIrGYP8I/AAAAAAAALGk/SJUmpqf_DMw/s400/canal_de_B.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706088364677545922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z tych też powodów widok fontanny, jest w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bourgogne&lt;/span&gt; widokiem zupełnie niecodziennym w przeciwieństwie np. do miasteczek alzackich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reguła ta, nie dotyczy jednak miasteczka do którego właśnie wjeżdżamy, zaraz po opuszczeniu ślicznego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pernand-Vergelesses&lt;/span&gt;. Otóż tutaj, w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Savigny- lès -Beaune&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, na samym środku rynku, pyszni się swoją okazałością piękna fontanna z tryskającym, malowniczym strumieniem krystalicznie czystej wody. Z łatwością daje się ponadto zauważyć, iż w całej okolicy zieleń jest bardziej soczysta, bardziej zielona, bardziej obfita i silniej nasycona tak aromatami, jak i intensywnością barw.  Zarówno swoją zupełnie niezwykłą fontannę, jak i piękną zieleń, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Savigny- lès -Beaune&lt;/span&gt; zawdzięcza rzeczce, a właściwie to strumykowi o wdzięcznej nazwie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rhoin&lt;/span&gt;, który to wije się poprzez całą długość naszej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;village&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gmina &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Savigny- lès -Beaune&lt;/span&gt; jest pod względem zajmowanej powierzchni prawie 14 razy większa od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pernand-Vergelesses&lt;/span&gt; i graniczy z nią od swojej strony północnej. Mam tutaj na myśli powierzchnię całkowitą, bowiem powierzchnia uprawianych winnic jest jedynie dwukrotnie większa.  Gmina nie posiada żadnej działki &lt;span style="font-style:italic;"&gt;GC&lt;/span&gt;, natomiast o ile chodzi o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;PC&lt;/span&gt; to jest ich 22. Zarejestrowanych domen jest tutaj 17, z których najbardziej znana to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Domaine Château de Savigny-lès-Beaune.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;To właśnie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Château de Savigny-lès-Beaune&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; stanowi chyba największą lokalną chlubę i atrakcję, ściągającą tutaj rzesze turystów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbudowany  w 1340 roku dla &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Duc Eudes&lt;/span&gt;, został on jednak rozebrany w 1478 z rozkazu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ludwika XI&lt;/span&gt;-o, jako kara za wiarołomstwo &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Marie de Bourgogne&lt;/span&gt;, która swe wdzięki niewieście, nieopatrznie ofiarowała potomkowi &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Duc’a Eudes&lt;/span&gt;. Pełna odbudowa zamku nastąpiła w XVII wieku, kiedy to posiadaczami stała się rodzina &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bouhier&lt;/span&gt;. Obecni właściciele, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Michel Pont&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, wraz z małżonką &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nathalie&lt;/span&gt;, nabyli &lt;span style="font-style:italic;"&gt;château&lt;/span&gt; w 1979 r. i przekształcili go naonczas w domenę winiarską.. Winnice zamkowe to ok. 20 ha,  w tym 7 PC: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Auxey-Duresses, Beaune, Monthélie, Meursault, Pommard, Volnay i Savigny- lès –Beaune&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-XuPq_H8r3d4/TyzpvVi0q9I/AAAAAAAALFQ/itnQ2NgbqOg/s1600/savigny-les-beaune.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-XuPq_H8r3d4/TyzpvVi0q9I/AAAAAAAALFQ/itnQ2NgbqOg/s400/savigny-les-beaune.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705191827417902034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;De gustibus non disputandum est.&lt;/span&gt;. Powstrzymam się więc od mojej osobistej oceny urody tego zamku-gmaszydła. Dodam jedynie, iż cały otoczony jest fosą i podpiwniczony gigantycznymi piwnicami z XIV-go i XVII-go wieku służącymi do leżakowania produkowanych tutaj &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nowej części zamku znajduje się jedna najpiękniejszych sal degustacyjnych w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt; z imponującym gotyckim, kamiennym sklepieniem, i największym kominkiem jaki udało mi się kiedykolwiek widzieć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Monsieur&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Madame Pont&lt;/span&gt; to nie tylko słynni &lt;span style="font-style:italic;"&gt;winiarze burgundzcy&lt;/span&gt; z krwi i kości. Są oni również zapalonymi kolekcjonerami, a kolekcje ich są tyle niecodzienne, co zupełnie niezwykłe.  Skoro więc lubią samoloty, a samoloty wojskowe w szczególności, to przecież nic prostszego jak je zbierać, a swoją kolekcję w ilości ponad 80-u sztuk, zaprezentować w zamkowym parku. Skoro &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Monsieur Pont&lt;/span&gt; był w latach swojej młodości czołowym kierowcą wyścigowym formuły &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Abarth&lt;/span&gt;, to możemy tutaj podziwiać najbardziej oryginalny w świecie zbiór samochodów wyścigowych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Abarth&lt;/span&gt; (35 eksponatów). Podobnie rzecz się ma z pozostałymi kolekcjami, a więc zbiorem modeli samolotów w skali 1:72 (2400 modeli !), wystawą  zabytkowych straży pożarnych czy winiarskich maszyn i narzędzi rolniczych tudzież zabytkowych sprzętów i urządzeń, służących do produkcji wina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy naprawdę warto odwiedzić &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Savigny-lès-Beaune&lt;/span&gt;, bowiem drugiego podobnego „cudaka” nie uświadczysz w całej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aha, zapomniałem jeszcze dodać, iż pod adresem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;5 rue Chanoine Donin&lt;/span&gt;, mieści się jedna z chyba najlepszych, tradycyjnych, rustykalnych knajpek &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt;, a mianowicie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;La Cuverie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(cdn)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-5968186881652816738?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/5968186881652816738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/5968186881652816738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2012/02/aaaa-takie-tamo-burgundii-xv.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (XV)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-_f96U1Nr0Gg/TzAZIrGYP8I/AAAAAAAALGk/SJUmpqf_DMw/s72-c/canal_de_B.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-6582109025186626271</id><published>2012-02-01T22:57:00.000-08:00</published><updated>2012-02-02T02:19:41.826-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (XIV)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;  &lt;blockquote&gt;moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;CZĘŚĆ XIV&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MOREY-SAINT-DENIS&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy tylko wczoraj przestałem pisać na temat &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pernand-Vergelesses&lt;/span&gt;, pomyślałem sobie, iż jestem okrutnie niesprawiedliwy pomijając inną &lt;span style="font-style:italic;"&gt;village&lt;/span&gt;, a mianowicie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Morey-St-Denis&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-t-KqsMGBjG8/TypNLgcet2I/AAAAAAAALE4/dIfvodcivCo/s1600/morey2.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 248px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-t-KqsMGBjG8/TypNLgcet2I/AAAAAAAALE4/dIfvodcivCo/s400/morey2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704456738101442402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Co prawda w naszej wędrówce po &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bourgogne&lt;/span&gt;, dawno już minęliśmy rzeczone &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Morey-St-Denis&lt;/span&gt; (znajduje się ono pomiędzy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gevrey-Chambertin&lt;/span&gt; a &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nuits-St-Georges&lt;/span&gt;), to czuję się zobligowany do przytoczenia mojego osobistego wspomnienia związanego z tym miejscem, a wspomnienie to nosi imię &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jan Paweł II&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Morey-St-Denis&lt;/span&gt; nie jest nawet w części ani tak pięknie położone, ani tak urokliwie romantyczne jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pernand-Vergelesses&lt;/span&gt;. Jest po prostu najzwyklejszym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzkim village&lt;/span&gt;, niczym specjalnie się nie wyróżniającym, no może poza faktem, iż znajduje się tutaj całkiem sporo legendarnych działek &lt;span style="font-style:italic;"&gt;GC&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miasteczko ono, składa się z dwóch części „dolnej” i „górnej”, a obie przecięte są szosą łączącą &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dijon&lt;/span&gt; z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beaune&lt;/span&gt; i dalej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beaujolais, Lyon&lt;/span&gt;. Samo centrum znajduje się w części „górnej”. Może „centrum”, to nieco zbyt górnolotne określenie, bowiem składa się na nie mikroskopijny ryneczek z pomnikiem poległych w I-ej WŚ i „centrum handlowe” w postaci &lt;span style="font-style:italic;"&gt;boulanger Gery&lt;/span&gt;. Również nazwa „centrum handlowe” jest jakby lekko na wyrost, bowiem cała obsługa jest tam jednoosobowa, a oferowane produkty to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;szwarc mydło i powidło&lt;/span&gt;: rano jeszcze ciepłe i świeżutkie pieczywo (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;bez tego Francja by zginęła&lt;/span&gt;), gorąca kawa, jakieś wędliny i jogurty w plastikowych opakowaniach w lodówce, dzisiejsze gazety, parę proszków do prania i płynów do naczyń. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to od stolików pod markizą fantastyczny widok na winnice. A winnicami w istocie rzeczy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Morey-St-Denis&lt;/span&gt; może się chwalić bo jest czym. Praktycznie wszystkie te zlokalizowane na wzgórzu, to jak nie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;GC&lt;/span&gt; to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;PC&lt;/span&gt;. Chyba możemy spotkać się tutaj w największym nasyceniem działkami podobnej klasy w całej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bourgogne&lt;/span&gt;. Niech wymienię tutaj takie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;GC&lt;/span&gt; jak: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Clos des Lambrays, Clos de Tart, Clos Saint Denis&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Clos de la Roche&lt;/span&gt;, a każda z nich to prawdziwe ikony winiarstwa &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzkiego&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powszechnie znany i uznany autorytet winiarski &lt;span style="font-style:italic;"&gt;dr. Ramain&lt;/span&gt;, w następujący sposób opisuje  &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundy&lt;/span&gt; z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Morey&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;blockquote&gt;Powerful nectars, fleshy, full of sap, with their own special savour and strong scent of strawberries or violet. They deserve to be on an equal footing with their neighbours Chambertin or Musigny&lt;/blockquote&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia pozostałem tutaj zupełnie osamotniony, żeby nie powiedzieć porzucony. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rikitiki&lt;/span&gt; (nasz kierowca), wyjechał bardzo wcześnie rano żeby odwieźć grupę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;rosyjskich klientów&lt;/span&gt; do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Frankfurtu&lt;/span&gt; na lotnisko i miał wrócić dopiero bardzo późno w nocy, a właściwie to nad ranem. Biblioteka (czytelnia) winiarska w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beaune&lt;/span&gt; jest czynna tylko 2 razy w tygodniu i tego dnia była (oczywiście) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;fermé&lt;/span&gt;, więc nie mogłem się oddać jednemu z moich ulubionych zajęć, a więc czytaniu o kulturze wina. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt;, nie mając samochodu jest się praktycznie uziemionym. Są co prawda super pociągi relacji &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dijon – Lyon - Dijon&lt;/span&gt;, ale stacje kolejowe oddalone są znacznie od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;villages&lt;/span&gt; i tak czy siak, trzeba do nich dojechać samochodem. Co do połączeń autobusowych to istnieją, ale w tak mikroskopijnej ilości, iż wolałem nie ryzykować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy zmuszony byłem spędzić cały dzień w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Morey-St-Denis&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzadko mi się zdarza spędzić równie leniwy dzień. Zakończywszy z niepodważalnym sukcesem swoją poranną toaletę, niespiesznie podążyłem do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;boulangerie&lt;/span&gt; na kawę, ciepłe&lt;span style="font-style:italic;"&gt; croissanty "au chocolat"&lt;/span&gt; x 2 i lekturę dzisiejszej prasy tzn. gazety&lt;span style="font-style:italic;"&gt; „Le Courrier de Beaune”&lt;/span&gt; (jedyna dostępna).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmitrężyłem tam całkiem sporo czasu na czytaniu, gadaniu i podziwianiu widoków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;boulangerie&lt;/span&gt; sąsiaduje &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Domaine Lambrays&lt;/span&gt;, o której &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundach&lt;/span&gt; czytałem wiele dobrego, ale ich nigdy nie degustowałem, więc niewiele myśląc zadzwoniłem (tzn. pociągnąłem za łańcuch dzwonka) do żelaznej bramy domeny. Niestety wszyscy, którzy mogliby zrobić dla mnie degustację byli, jak to najczęściej bywa, przy pracy w winnicach. Pokazano mi natomiast średniowieczne, przepastne piwnice. Oniemiałem. Totalny szok. Zresztą niech świadczy o tym to zdjęcie: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-L23eSne_BSM/TypIi3XxiuI/AAAAAAAALEs/OvA4L-53YlY/s1600/lambrays_morey.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-L23eSne_BSM/TypIi3XxiuI/AAAAAAAALEs/OvA4L-53YlY/s400/lambrays_morey.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704451641834572514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wyniku wyżej opisanych wrażeń, wielce sympatycznej rozmowy z pracownikiem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;domaine&lt;/span&gt;,  a także 2 x &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Crémant de Bourgogne, Domaine des Lambrays, Brut,&lt;/span&gt; zrobiłem się zdecydowanie głodny. Tym bardziej, iż zupełnie niespodziewanie nadeszła pora &lt;span style="font-style:italic;"&gt;déjeuner&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczęśliwy los sprawił, iż na dole, przy szosie znajduje się druga w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt; knajpka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Les Routiers&lt;/span&gt; pod nazwą &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Le Relais des Grands Crus&lt;/span&gt;. Gospodarze są zdecydowanie mniej sympatyczni niż w moim ulubionym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Comblanchien&lt;/span&gt;, ale &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kir&lt;/span&gt; i jedzonko równie dobre, a &lt;span style="font-style:italic;"&gt;vin de table&lt;/span&gt; lepsze, bo właściciel jest winiarzem. Jak zwykle zbyt dużo nałozyłem sobie z pysznego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bufetu szwedzkiego&lt;/span&gt;, więc nie starczyło już miejsca na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;plat&lt;/span&gt; (danie główne) i zakończyłem moje &lt;span style="font-style:italic;"&gt;déjeuner&lt;/span&gt; serami i kawą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaraz obok (5 min. na piechotę) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Le Relais des Grands Crus&lt;/span&gt;, ma swoją &lt;span style="font-style:italic;"&gt;domaine&lt;/span&gt; winiarz, o którym uprzednio wiele słyszałem i bardzo chciałem go poznać. Jest on &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Polakiem&lt;/span&gt; z pochodzenia i nazywa się &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bryczek&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jerzego (Georges’a) Bryczka&lt;/span&gt; jest nad wyraz ciekawa i jednocześnie pouczająca. Opowiedział mi ją przesympatyczny, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;włoski&lt;/span&gt; sprzedawca pieczonych kurczaków (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;poulet de Bresse&lt;/span&gt;), który przysiadł się był do mojego stolika w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;brasserie Le Balthard&lt;/span&gt; na rynku w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beaune&lt;/span&gt;. Okazał się on być nie tylko przyjacielem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Monsieur Bryczka&lt;/span&gt; i miłośnikiem historii, ale również, a może przede wszystkim wielkim wielbicielem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;naszego papieża&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowiedział mi więc ów &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Włoch&lt;/span&gt; co następuje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Góral&lt;/span&gt; spod &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wadowic&lt;/span&gt;, niejaki &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jurek Bryczek&lt;/span&gt; wyemigrował był do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Francji&lt;/span&gt; w okresie międzywojennym „za chlebem”. Podczas wojny dostał się do niewoli, ale udało mu się zwiać z transportu i ukrywał się na terenie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt;, gdzie dotrwał do końca wojny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wyniku zniszczeń wojennych sytuacja &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Francji&lt;/span&gt; była wówczas nad wyraz krytyczna (dopiero &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Plan Marshall’a&lt;/span&gt; ich uratował), ale bieda, brak pracy itp., w podobnych regionach do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt; była ekstremalna i powszechna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nasz góral&lt;/span&gt; miał jednak szczęście bowiem znalazł pracę u lokalnego winiarza i zaczął ciężko tam pracować jako robotnik rolny. Podpatrywał on był jednocześnie i uczył się w jaki sposób uprawia się winną latorośl, tudzież w jaki sposób wytwarza się wina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako się rzekło, bieda była wówczas tam tak powszechna, iż winiarzowi zabrakło  "kasy” na wypłatę dla swoich robotników. Jedynym wyjściem z sytuacji było ofiarowanie im w zamian za "świadczenie stosunku pracy", niektórych swoich winnic. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W taki oto sposób &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jurek Bryczek&lt;/span&gt; został &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzkim&lt;/span&gt; winiarzem z krwi i kości. Winiarzem na swoich 6 ha (dzisiaj 3 ha, na skutek podziałów spadkowych). Tyle tylko, że nazywał się już teraz &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Georges Bryczek&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak przystało na prawdziwego&lt;span style="font-style:italic;"&gt; górala&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Georges&lt;/span&gt; jest głęboko wierzącym i praktykującym katolikiem. Przed jego domem w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Morey St Denis&lt;/span&gt;, stoi święta figura &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Matki Boskiej&lt;/span&gt;, zupełnie jak w&lt;span style="font-style:italic;"&gt; polskich&lt;/span&gt; wioskach. Po powołaniu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Karola Wojtyły&lt;/span&gt; do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rzymu, Georges&lt;/span&gt;  ze zdumieniem odkrył, iż winna latorośl jednej z działek, (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Morey Saint Denis Premier Cru&lt;/span&gt;) jest rówieśniczką &lt;span style="font-style:italic;"&gt;papieża JP II&lt;/span&gt; !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba Ci bowiem wiedzieć drogi czytelniku, iż we &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Francji&lt;/span&gt;, KAŻDY krzak winnej latorośli, we wszystkich winnicach &lt;span style="font-style:italic;"&gt;AOC&lt;/span&gt;, ma swoją metrykę, tzn. świadectwo urodzenia i pochodzenia. Dziecinnie proste jest więc sprawdzenie jego wieku. Otóż, ta konkretna parcela została posadzona dokładnie w roku urodzenia naszego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;papieża&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bryczek&lt;/span&gt; postanowił stworzyć więc specjalną &lt;span style="font-style:italic;"&gt;cuvée Jean Paul II&lt;/span&gt;, aby uczcić tak zaiste niecodzienny fakt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-iTB-OOE2cmI/TypILGgsDOI/AAAAAAAALEg/6EFbiCiaLZ8/s1600/jp2_bryczek.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 288px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-iTB-OOE2cmI/TypILGgsDOI/AAAAAAAALEg/6EFbiCiaLZ8/s400/jp2_bryczek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704451233581632738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W roku jubileuszowych, 80-ych urodzin &lt;span style="font-style:italic;"&gt;papieża&lt;/span&gt;, wybrali się więc wraz z małżonką, ubrani w tradycyjne stroje góralskie, na audiencję do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Watykanu&lt;/span&gt;, gdzie wręczyli autentycznie [ podobno ] wzruszonemu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;papieżowi&lt;/span&gt; karton z sześcioma butelkami &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Morey Saint Denis Premier Cru, Cuvée Jean Paul I&lt;/span&gt;I&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie ta urocza historia staje się nieco niejasna, albowiem „mój” &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Włoch&lt;/span&gt; z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Le Balthard&lt;/span&gt; zaklinał się, iż &lt;span style="font-style:italic;"&gt;papież&lt;/span&gt; tak bardzo polubił &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jurka&lt;/span&gt; i jego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgunda&lt;/span&gt;, iż zaprosił go ponownie w następnym roku, ale już na audiencję prywatną. Pogadać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy odwiedziłem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Domaine Bryczek&lt;/span&gt;, powtórzył mi tą całą historię wnuczek &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Christophe&lt;/span&gt;, który w międzyczasie przejął cały interes winiarski (dziadek liczy sobie dzisiaj ponad 90 lat i już nie przyjmuje gości), i z którym to degustowaliśmy wszystkie burgundy produkowane przez familię, a więc: &lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;*Morey-St-Denis, 08,&lt;br /&gt;*Gevrey-Chambertin, 05,&lt;br /&gt;*Chambolle Musigny, 08, &lt;br /&gt;*Morey St Denis Premier Cru, Cuvée Jean Paul II, 05.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas opisywanej degustacji, miałem możliwość obejrzenia m.in. tego szczególnego, historycznego zdjęcia z audiencji u &lt;span style="font-style:italic;"&gt;papieża:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Państwo Bryczek&lt;/span&gt; strojni w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;góralskie przyodzienie&lt;/span&gt;, no a &lt;span style="font-style:italic;"&gt;papież&lt;/span&gt;, jak zwykle uśmiechnięty i radosny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznać jednak muszę, iż &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Christophe&lt;/span&gt; nie potwierdził, jakoby &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ojciec Święty&lt;/span&gt; zaprosił po raz drugi dziadka do swoich prywatnych apartamentów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kronikarskiego obowiązku dodać należy, iż  roczna produkcja &lt;span style="font-style:italic;"&gt;JPII&lt;/span&gt; to tylko 3 000 butelek i w znakomitej większości wysyłana jest na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;rynek japoński&lt;/span&gt;, aczkolwiek, od czasu do czasu odwiedzają domenę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;polscy turyści&lt;/span&gt;, aby nabyć butelczynę JPII "na pamiątkę" (28.- € t.t.c).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(cdn)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-6582109025186626271?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/6582109025186626271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/6582109025186626271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2012/02/aaaa-takie-tamo-burgundii-xiv.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (XIV)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-t-KqsMGBjG8/TypNLgcet2I/AAAAAAAALE4/dIfvodcivCo/s72-c/morey2.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-1375201856211286114</id><published>2012-02-01T02:41:00.000-08:00</published><updated>2012-02-01T22:56:34.572-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (XIII)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;    &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;blockquote&gt;moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;CZĘŚĆ XIII&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PERNAND-VERGELESSES&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy tylko miniemy wzgórze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Corton&lt;/span&gt;, czeka nas nie lada niespodzianka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polega ona tym, iż jednolite dotychczas zbocze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte d’Or&lt;/span&gt; jest niejako rozerwane, czy też przecięte, przez poprzeczną dolinkę w kształcie litery „V”. Dolinka ta jest tyle nietypowa, co prześliczna i romantyczna. Tym bardziej urokliwa bowiem osadziła się w niej, niejako przyklejona plecami do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Corton&lt;/span&gt;, jedna najpiękniejszych (o ile nie najpiękniejsza) spośród wszystkich &lt;span style="font-style:italic;"&gt;villages Burgundii&lt;/span&gt;, a mianowicie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pernand-Vergelesses&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5ddlscVmySw/Tykh8fJm28I/AAAAAAAALEI/Unvmbe0SMUw/s1600/pernand1.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 380px; height: 247px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-5ddlscVmySw/Tykh8fJm28I/AAAAAAAALEI/Unvmbe0SMUw/s400/pernand1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704127726079105986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wąskie, kręte i strome uliczki miasteczka, zawiodą nas na wzgórze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Frétille&lt;/span&gt;, z którego rozpościera się zapierający  dech w piersiach widok nie tylko na samo &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pernand-Vergelesses&lt;/span&gt; ze swoim XII-o wiecznym kościółkiem, na całą wspominaną wyżej dolinkę, ale również na równiny ciągnące się aż do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beaune&lt;/span&gt;, jako też i samo historyczne &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beaune&lt;/span&gt;, majaczące w oddali. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miejsce, w którym się znaleźliśmy, jest zupełnie płaskie, porośnięte rzadkim lasem i stanowi zupełnie genialne miejsce piknikowe. Jest ono bowiem nie tylko wielkości boiska do piłki nożnej, ale sowicie wyposażone jest również w drewniane stoliki i ławy, przeznaczone do uroczego zaiste biesiadowania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osobiście najbardziej lubię właśnie tutaj rozpoczynać programy enoturystyczne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Boisko" zapewnia bowiem nie tylko możliwość nasycania się do woli &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzkimi &lt;/span&gt;landszaftami. Pozwala również na spokojne wysłuchanie mojego przynudzania na tematy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzkich apelacji&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;kultury wina, lokalnych szczepów, tradycji winiarskich&lt;/span&gt; itp., itd. Nie muszę chyba nadmieniać, iż wszystkie w/w czynności odbywają się przy okazji solidnego posilania się &lt;span style="font-style:italic;"&gt;pasztetami&lt;/span&gt; i&lt;span style="font-style:italic;"&gt; terynami&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;wędlinami&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;suchymi kiełbasami&lt;/span&gt; z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jura&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;serami burgundzkimi&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;prowansalskimi oliwkami&lt;/span&gt; + "jeszcze ciepłą" &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bagietką&lt;/span&gt; od lokalnego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;boulanger&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie wspomnieć o równie solidnym podlewaniu poczęstunku rzeczonego stosownym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundem.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedza o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt; przekazywana właśnie w tym, szczególnym miejscu, jest nadzwyczaj łatwo przyswajalna, nie tylko z powodu wina pochłoniętego do pikniku, ale przede wszystkim dlatego, iż szacowni słuchacze, mogą stąd niejako tyle naocznie, co plastycznie, przekonać się, a raczej „dotknąć” tego, czym naprawdę jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundia&lt;/span&gt; i skutecznie przekonać się, w jaki sposób zrozumieć jej duszę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie opisywane wyżej widoki, podziwiamy w towarzystwie wzniesionej tutaj (490 m.n.p.m.) w 1855 r. słynnej figury &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Notre Dame de Bonne Espérance&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomniany uprzednio kształt „V” dolinki ma, poza walorami estetycznymi, niebagatelny wpływ na jakość i styl wytwarzanych tutaj &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundów&lt;/span&gt;. Są one inne w swoim wyrazie z uwagi na niespotykane gdzie indziej nachylenie stoków. Na ten przykład &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pernand&lt;/span&gt;, część zbocza &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Corton&lt;/span&gt;, jest jedynym miejscem w całym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte d’Or&lt;/span&gt;, gdzie działki mają zachodnią ekspozycję. Ponadto, m. in. w wyniku do tego stopnia urozmaiconej rzeźbie terenu, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pernand-Vergelesses&lt;/span&gt; jest jedyną gminą w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte d’Or&lt;/span&gt; wytwarzającą wina na wszystkich czterech poziomach apelacji (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;GC, PC, Village, Bourgogne&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powierzchnia upraw &lt;span style="font-style:italic;"&gt;GC&lt;/span&gt; zdaje się  być też zupełnie niebagatelna, bowiem wynosi ona 17,26 ha. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją unikalność, tutejsze wina zawdzięczają więc przede wszystkim dwóm czynnikom;  mianowicie zupełnie niezwykłemu podglebiu, stanowiącemu niejako przedłużenie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;terroir&lt;/span&gt; wzgórza &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Corton&lt;/span&gt; i niecodziennym nachyleniom stoków, służących do uprawy winnej latorośli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do jakiego stopnia pogmatwane są tutaj uwarunkowania klimatyczno-geologiczne, niech świadczy parcela &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Clos Berthet&lt;/span&gt;, z której 1 ha to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chardonnay&lt;/span&gt;, natomiast pozostałe 0,5 ha to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pinot Noir&lt;/span&gt;. Nie byłoby w tym pewnie nic zaskakującego, gdyby nie fakt, iż „biała” część działki to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;PC&lt;/span&gt;, natomiast „czerwona” to tylko &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Village&lt;/span&gt;. I bądź tu mądry. Ta cholerna, kochana i cudowna &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundia&lt;/span&gt;, jest zawsze równie nieprzewidywalna, co totalnie zaskakująca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Legenda powiada, iż &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Karol Wielki (Charlemagne)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, nakazywał obsadzanie tutejszych winnic głównie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chardonnay&lt;/span&gt;, bowiem czerwone &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pinot Noir&lt;/span&gt;, zbytnio plamiło jego długą, siwą brodę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kronikarskiego obowiązku, odnotować również należy, iż w samym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pernand-Vergelesses&lt;/span&gt; można też zupełnie nieźle się posilić, bowiem lokalna knajpka, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Le Charlemagne&lt;/span&gt;, serwująca kuchnię zarówno typowo &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzką&lt;/span&gt;, jak i doskonałe &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sushi&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sashimi&lt;/span&gt;, dochrapała się już jednej gwiazdki od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Guide Michelin&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; (cdn)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-1375201856211286114?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/1375201856211286114'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/1375201856211286114'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2012/02/aaaa-takie-tamo-burgundii-xiii.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (XIII)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-5ddlscVmySw/Tykh8fJm28I/AAAAAAAALEI/Unvmbe0SMUw/s72-c/pernand1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-2891517593465877131</id><published>2012-01-28T00:37:00.000-08:00</published><updated>2012-02-01T22:54:52.083-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (XII)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;  &lt;blockquote&gt;moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;CZĘŚĆ XII&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;CORTON&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak dojechaliśmy do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;village &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Corgoloin&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, które poza tym, że ma okropną nazwę, niczym się nie wyróżnia, ale wyznacza za to granicę pomiędzy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;CdN&lt;/span&gt; a &lt;span style="font-style:italic;"&gt;CdB&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drodze minęliśmy kilka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;villages&lt;/span&gt;, których już same nazwy zaiste mogą przyprawić o dreszcz emocji miłośników czerwonych burgundów. Niech wymienię tutaj &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Vosne-Romanée&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; ze swoją ikoną - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Domaine Romanée Conti (DRC)&lt;/span&gt; i działkami GC &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Le Richebourg, Les Echézeaux, La Romanée, La Tâche&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Morey St Denis &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;ze swoimi GC &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Clos de Lambrays&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Clos de Tart&lt;/span&gt;, żeby nie wspomnieć o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Vougeot&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; i znajdującej się tutaj największej działce GC w Burgundii – &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Clos de Vougeot&lt;/span&gt; i królującym na niej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Château Clos de Vougeot&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5H9yuzr2ERo/Tykq8H-rEkI/AAAAAAAALEU/3BHstgmrbi4/s1600/aloxe.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 292px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-5H9yuzr2ERo/Tykq8H-rEkI/AAAAAAAALEU/3BHstgmrbi4/s400/aloxe.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704137615463879234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kiedy już miniemy równie smętne, co senne &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Corgoloin&lt;/span&gt;, rozwijają się ku naszej nieopisanej radości, jedne z najpiękniejszych widoków tej części &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bourgogne&lt;/span&gt;. Oto w tle zbocza &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte d’Or&lt;/span&gt; leniwie wyłania się &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Château Aloxe-Corton&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, nieodparcie przywodzący na myśl bajkowy zameczek z piernika. Niewielki, nad wyraz proporcjonalny, z dwoma strzelistymi wieżyczkami. Jedną większą, drugą mniejszą. Dachy rzeczonych, jak i całego budynku pokryte są urzekająco kolorowymi dachówkami z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jurajskich łupków&lt;/span&gt;. Podobne, bajecznie różnokolorowe dachy, spotykamy co i rusz w całej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt;, były one bowiem onegdaj oznaką i synonimem zamożności właściciela. Warto byłoby skręcić i korzystając z serdecznej gościnności &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sommelierki Catherine&lt;/span&gt;, zwiedzić imponujące piwnice, nie zapominając oczywiście zdegustować szeregu wytwarzanych tam &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundów&lt;/span&gt;. Na ten przykład niezapomnianego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Aloxe-Corton 1er Cru, Les Petites Loliéres, 2005, Domaine Pierre André&lt;/span&gt;. Szkoda, że nie ma czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, że nie ma czasu bowiem już wyłania się monumentalne wzgórze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Corton&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, niczym wulkan dominujące nad całą okolicą. Najprawdopodobniej, w okresie kiedy cały teren pokryty był oceanem, dzisiejsze wzgórze stanowiło samotną wysepką zagubiona w toni wód bezkresnych. Od stóp wzgórza, ku jego wierzchołkowi (ale nie do samego szczytu, bowiem jest on pokryty gęstym lasem) mozolnie wspinają się jedne za najsłynniejszych winnic świata, m.in. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Corton-Charlemagne&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten wspaniały &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzki terroir&lt;/span&gt; zawdzięcza niekwestionowaną reputację cesarzowi &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Karolowi Wielkiemu (Charlemagne)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, który w roku 775-ym , zaordynował obsadzenie swoich włości winnicami, tak aby je następnie przekazać w darze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Opactwu Saulieu (Abbaye de Saulieu)&lt;/span&gt;. Dla większości poważnych krytyków winiarskich, białe &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Corton-Charlemagne&lt;/span&gt;, jest najbardziej "winnym" (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;vineux&lt;/span&gt;), sowitym i szczodrym białym winem całej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt;. Niespotykana w innych apelacjach jego nadzwyczajna kompleksowość, wynika z unikalnych warunków geologicznych upraw (podłoże jasne, wapienne, silnie kamieniste, doskonale przepuszczalne, głównie są to utwory &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jurajskie&lt;/span&gt; z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;górnej jury&lt;/span&gt;). Dla ukazania wszystkich swoich najlepszych cech, wino wymagające minimum 5-u lat dojrzewania w beczkach dębowych, przy potencjale starzenia 15 lat, ale niejednokrotnie osiągające swoje apogeum po min. 25 latach, chociaż zdarzają się roczniki, które pokazują swoje najlepsze cechy nawet po 100 latach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nie jest to wcale nad wyraz rzadkim, czy też zupełnie ekstraordynaryjnym zjawiskiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(cdn)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-2891517593465877131?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/2891517593465877131'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/2891517593465877131'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2012/01/aaaa-takie-tamo-burgundii-xii.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (XII)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-5H9yuzr2ERo/Tykq8H-rEkI/AAAAAAAALEU/3BHstgmrbi4/s72-c/aloxe.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-2534024678874938569</id><published>2012-01-26T05:55:00.000-08:00</published><updated>2012-02-01T22:53:54.265-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (XI)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;blockquote&gt;moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;CZĘŚĆ XI&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;KAMIENIE&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ilekroć brak weny twórczej nałoży się na totalny brak czasu, rezultaty są zaiste opłakane. Żywiąc płonną nadzieje, iż ktoś czasem zagląda do tego bloga,  przepraszam go serdecznie za przerwę w mojej pisaninie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy dzisiejszy dzień od przejechania &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt; z góry na dół, a więc z północy na południe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako się już rzekło, na samej górze jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chablis&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Usadowiło się ono mniej więcej w połowie drogi pomiędzy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Paryżem&lt;/span&gt;, a &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dijon&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chablis&lt;/span&gt; to wyłącznie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundy białe&lt;/span&gt;, tłoczone wyłącznie z gron &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chardonnay&lt;/span&gt;. Masz tutaj do wyboru &lt;span style="font-style:italic;"&gt;petit chablis, chablis, chablis premier cru&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;chablis grand cru&lt;/span&gt;. Działek &lt;span style="font-style:italic;"&gt;GC &lt;/span&gt;jest siedem, a największa z nich to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Les Clos&lt;/span&gt; (prawie 26 ha).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dijon&lt;/span&gt; , wzdłuż szosy, którą jedziesz, po prawej stronie pyszni się swoim majestatem zbocze legendarnego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Côte d’Or&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, które w swojej północnej części nosi nazwę &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte de Nuits (CdN)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, natomiast w południowej – &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte de Beaune (CdB&lt;/span&gt;)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Vb6bhyuZrGc/TyFfEcVGAgI/AAAAAAAAK8s/jmPMMAgRKCU/s1600/fbrg_bret.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 259px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Vb6bhyuZrGc/TyFfEcVGAgI/AAAAAAAAK8s/jmPMMAgRKCU/s400/fbrg_bret.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701943133156540930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Praktycznie wszystkie wina &lt;span style="font-style:italic;"&gt;CdN&lt;/span&gt;, to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundy czerwone&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; tłoczone z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pinot Noir&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Co prawda można znaleźć tutaj kilka białych (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chardonnay&lt;/span&gt;), jednak ilości produkowanych butelek są  niewielkie, żeby nie powiedzieć, mikroskopijne (w przeciwieństwie do ich jakości, która jest zawsze znakomita). Pierwszą apelacją jadąc od góry, jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Fixin&lt;/span&gt;, której wina nie mają generalnie specjalnie entuzjastycznych ocen, z kilkoma wyjątkami.  Kolejną [apelacją] jest ikona winiarstwa burgundzkiego, a mianowicie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gevrey-Chambertin&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Ukochane wino takich postaci jak Thomas Jefferson, Guy de Maupassant, Napoleon Bonaparte, John F. Kennedy i wiele, wiele innych, w tym niżej podpisany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewidentnym sygnałem, iż za chwilę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;CdN&lt;/span&gt; przepoczwarzy się w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;CdB&lt;/span&gt;, jest fakt, że nagle spostrzegamy totalny brak winnic, które zostają zastąpione leżącymi wzdłuż szosy potężnymi blokami obrabianych na miejscu kamieni. Kamienie te, wydobywane są z położonego tutaj kamieniołomu, a ich nazwa to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pierre de Comblanchien&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (kamień z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Comblanchien&lt;/span&gt;). Materiał rzeczony, szeroko służy w wykonawstwie wszelkiego rodzaju budów, elewacji, obróbek kamieniarskich itp. i eksportowany jest  we wszystkich kierunkach naszego globu. Służy on , m.in. do produkcji najbardziej perfekcyjnego i profesjonalnego systemu kamiennych półek, a właściwie modułów przeznaczonych do leżakowania wina. Wystarczy wspomnieć, iż stanowią one wyposażenie  piwnic na wina w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pałacu Elizejskim&lt;/span&gt;, siedzibie Prezydenta RF, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pałacu Matignon&lt;/span&gt; siedzibie  Premiera RF, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pałacu Luksemburskim&lt;/span&gt; siedzibie Senatu RF, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pałacu królewskim&lt;/span&gt; w Madrycie czy też siedzibie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Banque du Luxemburg&lt;/span&gt; w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Luksemburgu&lt;/span&gt; a także &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Parlamentu Europejskiego UE&lt;/span&gt; w Brukseli, żeby wymienić kilka pierwszych z brzegu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieco dalej, zaraz po minięciu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nuits Saint Georges&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, uroczej winiarskiej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;village&lt;/span&gt;, a jednocześnie stolicy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;CdN&lt;/span&gt;, spostrzegamy kolejny kamieniołom, ale nieco inny niż ten w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Comblanchien&lt;/span&gt;. Inny dlatego, iż jest on niejako wtopiony w zbocze i zarówno od góry, jak i po bokach porośnięty jest winnicami. Poniżej też. Tutaj wydobywa się inny słynny kamień &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt;, a mianowicie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rose de Nuits&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Onegdaj kamieniołom ten należał do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zakonu Cystersów&lt;/span&gt;, ale po &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rewolucji Francuskiej&lt;/span&gt; został znacjonalizowany. Dzisiaj dostarcza swój urobek dla najbardziej ekskluzywnych projektów, zarówno architektonicznych, jak i produkcji przedmiotów codziennego użytku, czy też wręcz gadgetów. Posłużył on między innymi do wykończeniowych prac przy budowie budynku Opery w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dallas&lt;/span&gt;, a także mega snobistycznej łazienki Toma Hanksa. Osobiście najbardziej lubię wytwarzane zeń, rzadko spotykanej estetyki kamienne podstawki pod kieliszki i butelki z naniesioną grafiką najsłynniejszych etykiet burgundzkich winiarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie bez kozery poświęciłem aż tyle miejsca dla tutejszych kamieniołomów. Żwir, małe, zupełnie malutkie, średnie, duże i bardzo duże kamienie stanowią bowiem nieodłączny element unikalnego burgundzkiego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;terroir&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, mają więc kapitalny wpływ na styl i „duszę” wytwarzanych tutaj win. Kamienie te i skały, to w znakomitej większości utwory &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jurajskie&lt;/span&gt; z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;górnej jury&lt;/span&gt;. Zupełnie nie można się więc dziwić, iż kierunkiem studiów, na który najchętniej posyłają swoje dzieci tutejsi winiarze jest (poza kierunkami typowo winiarskimi) właśnie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;geologia&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(cdn)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-2534024678874938569?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/2534024678874938569'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/2534024678874938569'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2012/01/aaaa-takie-tamo-burgundii-xi.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (XI)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Vb6bhyuZrGc/TyFfEcVGAgI/AAAAAAAAK8s/jmPMMAgRKCU/s72-c/fbrg_bret.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-4450290419427348084</id><published>2012-01-12T01:43:00.000-08:00</published><updated>2012-01-12T20:11:11.353-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (X)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;CZĘŚĆ X&lt;br /&gt;  &lt;blockquote&gt;  NIE CHCEM, ALE MUSZEM&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wiedziałem, psiakrew, iż prędzej czy później przyjdzie taki moment, kiedy będę musiał coś niecoś  napisać na tematy, których nie lubię, a nie lubię ich dlatego, bo są nudne. Po prostu nudne. Muszem jednak o nich trochę poprzynudzać, bo inaczej sam bym się pogubił w tych wszystkich zawiłościach, braku reguł i temu podobnych niuansach, które zamierzam tutaj powoli i spokojnie snuć. Pisząc te słowa, mam na myśli, palącą skądinąd potrzebę opowiedzenia o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzkich apelacjach, regionach i subregionach winiarskich&lt;/span&gt;, a także jak czytać &lt;span style="font-style:italic;"&gt;etykiety&lt;/span&gt;. Cholera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to do roboty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako się rzekło &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundia&lt;/span&gt; jest wąska, dosyć długa i ciągnie się z północy na południe (albo odwrotnie – jak kto woli), mniej więcej po środku &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Francji&lt;/span&gt;, ale nieco bardziej w prawo, a jej stolicą jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dijon&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, jedno z najpiękniejszych miast pod słońcem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8SNTJf3cmo0/Tw6x-5CxdaI/AAAAAAAAK6E/dIHDNfw2IYQ/s1600/mapa_bgne.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 311px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-8SNTJf3cmo0/Tw6x-5CxdaI/AAAAAAAAK6E/dIHDNfw2IYQ/s400/mapa_bgne.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696686272692712866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Jądrem całego regionu jest niepowtarzalne &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte d’Or&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, a w nim dwa podregiony winiarskie: a mianowicie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte de Nuits (CdN&lt;/span&gt;)&lt;/span&gt; (część północna) i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Côte de Beaune (CdB)&lt;/span&gt; (część południowa). Jeszcze poniżej, a więc jadąc dalej na południe, krajobraz zmienia się na bardziej pagórkowaty (różne ekspozycje stoków, przez co inne wina) i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;CdB&lt;/span&gt; przechodzi w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Côte Chalonnaise&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, a następnie w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Maconnais&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, żeby na samym końcu tej wędrówki, dotrzeć do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beaujolais&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Na samej górze natomiast, tzn. po przeciwnej stronie (mniej więcej w połowie drogi z Paryża do Dijon), innymi słowy na północ, i aż 100 km od Beaune, położony jest inny legendarny region, a mianowicie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chablis&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wieść gminna niesie, z uwagi na swoje, takie a nie inne położenie, a także swoją nazwę-ikonę, winiarze z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chablis&lt;/span&gt; kombinują jakby tutaj oderwać się od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bourgogne&lt;/span&gt; i stworzyć własny region. Na razie to nie jest nic pewnego, ale chyba coś musi w tym być, bo plotka powtarzana jest co i rusz w przeróżnych źródłach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Należy tutaj wspomnieć jeszcze o sub-regionach, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hautes Côtes de Nuits&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hautes Côtes de Beaune&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. W tłumaczeniu na „nasze” to znaczy wyższe (wysokie) partie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;CdN&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;CdB&lt;/span&gt;. Są to działki położone najwyżej, a jako iż warunki klimatyczne (wiatry, niższe średnie temperatury itp.), a także ,z reguły, niższa ekspozycja stoku tamże, są mniej korzystne dla wegetacji winnej latorośli, nie znajdujemy tutaj działek &lt;span style="font-style:italic;"&gt;GC&lt;/span&gt;. Jednak to właśnie tutaj można śmiało szukać prawdziwych „perełek” winiarstwa, i to za najbardziej sensowne ceny. Szereg bowiem działek klasyfikacji &lt;span style="font-style:italic;"&gt;villages&lt;/span&gt;, spokojnie może się równać z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;PC&lt;/span&gt; lub &lt;span style="font-style:italic;"&gt;GC&lt;/span&gt;, tym bardziej, iż niejednokrotnie z nimi graniczą.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundzkie winnice&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; uprawiane są w pasie długości 250 km i szerokości 2 km.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwa&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bourgogne&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;  na etykiecie, znaczy, iż zwartość butelczyny, którą właśnie trzymasz w ręku, została wyprodukowana z gron zebranych w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt;. Nie precyzuje ona, która działka urodziła grona rzeczone, natomiast czasami (ale wcale nie koniecznie) z grubsza region zbiorów (np. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bourgogne Hautes Côtes de Beaune&lt;/span&gt;) Innymi słowy jest to najniższa kwalifikacja (apelacja), najmniej wartościowa i przez to – najtańsza. Produkcja: 54,5%&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ilekroć natomiast napotkasz określenie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Villages&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; + nazwa np. miasteczka (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;village&lt;/span&gt;), ewentualnie bardziej precyzyjne określenie np. nazwa zbocza, masz wówczas do czynienia z winem wytłoczonym wyłącznie z tego, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;in expressis verbis&lt;/span&gt;  określonego obszaru (np. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte de Nuits Villages, „Les Monts de Boncourt”&lt;/span&gt;). Dopuszcza się nazwę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;climat&lt;/span&gt;, ale nie jest to obowiązkowe. Produkcja: 34%&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy natomiast na etykiecie znajduje się nazwa miasteczka (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;village&lt;/span&gt;) + &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Premier Cru (PC)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, albo &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Grand Cru (GC&lt;/span&gt;)&lt;/span&gt;, musi temu towarzyszyć obowiązkowo nazwa działki (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;clos&lt;/span&gt;) z jakiej zostały zebrane winogrona (np. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Volnay, Premier Cru, „Les Caillérets”&lt;/span&gt;). Produkcja: 10% (PC) i 2% (GC).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostałymi dwoma informacjami zawsze wymaganymi na etykietach &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundów&lt;/span&gt;, jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;rocznik zbiorów&lt;/span&gt; i nazwa winiarza (&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;domaine&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Między bogiem a prawdą, to tutaj właśnie jest „pies pogrzebany”, bowiem żeby umieć i pojmować &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundy&lt;/span&gt;, bezwzględnie należy znać dobre, mniej dobre czy też słabe roczniki (osobno dla win białych i czerwonych), a także zdolności winiarskie, styl, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;know-how&lt;/span&gt; i reputację każdego z producentów, tzn. bagatela 4 000 winiarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby to wszystko skutecznie przyswoić, najlepiej jest tam się wybrać samemu. Kiedy już tutaj przyjedziesz, to:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybierz się na ten przykład (samochodem jest OK) dróżką pośród winnic prowadzącą od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Château Clos de Vougeot&lt;/span&gt; do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ladoix Serrigny&lt;/span&gt;. Poprowadzi Cię ona w górę, aż do linii lasu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatrzymaj się tam na chwilę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrząc na północ (tzn. w lewo), kątem oka zauważysz, iż poniżej, za szosą, teren jest zupełnie płaski i praktycznie w całości pokryty winnicami .Wina tłoczone z tych winnic mają prawo nosić nazwę wyłącznie: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bourgogne (Appellation Régionale)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed szosą natomiast (tzn. po tej samej stronie, po której stoisz), teren zaczyna się lekko wznosić, jest również pokryty winnicami, ale to właśnie tutaj ulokowały się praktycznie wszystkie wioski i miasteczka winiarskie (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;villages&lt;/span&gt;). Wina z tych winnic, uprawianych pomiędzy rzeczonymi &lt;span style="font-style:italic;"&gt;villages&lt;/span&gt;, w ramach swojej apelacji noszą nazwę: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Villages (Appellation Communale)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W miarę dalszego wznoszenia się terenu i przechodzenia jego rzeźby w zbocza, następuje wzrost unikalności samych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;terroirs&lt;/span&gt; (np. lepsze nasłonecznienie, silniejsza ekspozycja). Burgundy tutaj wytwarzane to: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Premiers Crus&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-G9i5GK9QQ-g/Tw8WmnLGVYI/AAAAAAAAK6Q/i5ViiNtj3kc/s1600/bgne_przekr%25C3%25B3j.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 255px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-G9i5GK9QQ-g/Tw8WmnLGVYI/AAAAAAAAK6Q/i5ViiNtj3kc/s400/bgne_przekr%25C3%25B3j.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696796906253342082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwyższą jakość zbiorów, a przez to najcenniejsze i najdroższe wina, dają winnice położone wyżej (ale nie najwyżej) na wzgórzach i o znacznym nachyleniu stoku, a to z uwagi na najlepsze nasłonecznienie, unikalne mikroklimaty i najlepszy drenaż (woda opadowa spływa natychmiast do podnóża stoku, nie pozostając w winnicy), są to: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Grands Crus&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1975 r. narodziła się jeszcze jedna apelacja. Jest nią &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Crémant de Bourgogne.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od bieżącego roku (2012 r.), wprowadzona zostanie nowa apelacja - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;AOC Coteaux Bourguignons&lt;/span&gt;, która zdaniem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;INAO&lt;/span&gt;, ma uprościć i ujednolicić system apelacji dla win ze średniej i wyższej półki, ale w szczególności ma być bardziej przyjazna dla nowych entuzjastów &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundów&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobaczymy. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;On verra.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(cdn)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-4450290419427348084?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/4450290419427348084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/4450290419427348084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2012/01/aaaa-takie-tamo-burgundii-x.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (X)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-8SNTJf3cmo0/Tw6x-5CxdaI/AAAAAAAAK6E/dIHDNfw2IYQ/s72-c/mapa_bgne.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-513010788679779259</id><published>2012-01-08T00:22:00.000-08:00</published><updated>2012-01-08T06:37:30.839-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (IX)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;br /&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;CZĘŚĆ IX &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;CLOS i CLIMATS&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Winiarska Burgundia&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; charakteryzuje się zupełnie nieprawdopodobnym rozdrobnieniem działek, zwanych tutaj &lt;span style="font-style:italic;"&gt;clos. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Clos&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (franc: zamknięty) oznacza działkę otoczoną murkiem, albo wręcz murem z kamieni.  Ogrodzenie takowe, stwarza wewnątrz &lt;span style="font-style:italic;"&gt;clos&lt;/span&gt; unikalny mikroklimat (chroni przed wiatrami, niweluje amplitudy temperatur pomiędzy dniem a nocą, daje schronienie ptactwu, stwarza korzystniejsze warunki egzystencji dla np. dżdżownic spulchniających najskuteczniej ziemię wokół korzeni winnej latorośli itp.). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwyczaj takiego, a nie innego grodzenia swoich parcel pochodzi jeszcze  z dawnych wieków, kiedy to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cystersi&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Benedyktyni&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, ale głównie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cystersi&lt;/span&gt;, opracowywali, w mozole czoła, system klasyfikacji i kwalifikacji działek rzeczonych. Ich praca nie poszła na marne, bowiem legła u podstaw dzisiejszego systemu burgundzkich apelacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xCMP2A2CN70/TwlYyiBf7dI/AAAAAAAAK30/7Pfdjjt66YI/s1600/paye.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 384px; height: 254px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-xCMP2A2CN70/TwlYyiBf7dI/AAAAAAAAK30/7Pfdjjt66YI/s400/paye.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695180828936498642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Legenda głosi, iż mnisi ci, aby dostatecznie i perfekcyjnie zaiste zrozumieć &lt;span style="font-style:italic;"&gt;terroir&lt;/span&gt; każdego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;clos&lt;/span&gt;, jedli w tym celu jakże ubogi tutaj grunt. Tak powiada legenda. Już jednak wcale nie legenda stwierdza jednoznacznie, iż &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NIGDY&lt;/span&gt;, nie pomylili się oni w określeniu, które miejsca nadają się do uprawy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pinot Noir&lt;/span&gt;, które &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chardonnay&lt;/span&gt;, a którymi nie warto zawracać sobie głowy. Dzisiaj mamy do dyspozycji w celu prowadzenia podobnych, geologiczno-klimatyczno-winogrodniczo enologicznych badań, ultra nowoczesne laboratoria (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Laboratoires Viticoles&lt;/span&gt;). &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nota bene&lt;/span&gt; nie są one aż do tego stopnia nieomylne jakby się zrazu zdawało. Bogobojni braciszkowie, okazali się być, już w Średniowieczu, bardziej precyzyjnymi i bardziej nieomylnymi niż najnowsze zdobycze techniki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do sprawy braciszków będę musiał wkrótce powrócić, bo temat jest ze wszech miar pasjonujący, ale na razie o działkach czyli &lt;span style="font-style:italic;"&gt;clos&lt;/span&gt;, niejednokrotnie zwanych tutaj również &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;climats&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwotnie więc dzisiejsze rozdrobnienie działek, wzięło się z prac &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cystersów&lt;/span&gt;, którzy nadzwyczaj dokładnie opisali różnice w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;terroir&lt;/span&gt; każdej z nich. Z kolei, jako iż uwarunkowania klimatyczno-glebowe są tutaj nad wyraz urozmaicone i mega skomplikowane, trudno się dziwić aż tak znacznej mnogości przeróżnych parcel, czyli &lt;span style="font-style:italic;"&gt;clos&lt;/span&gt;. To był jednak dopiero tylko początek. Najbardziej do masowego „pączkowania” parcel, przyczyniły się jednak tak meandry historii, jak i idiotyczne, lokalne prawo dotyczące dziedziczenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż historia pokazała tutaj swój &lt;span style="font-style:italic;"&gt;lwi pazur&lt;/span&gt; w okresie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rewolucji Francuskiej&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (1789 r.), kiedy to władza ludowa znacjonalizowała wszystkie majątki (skąd my to znamy ?) i w drodze licytacji sprzedała je ludowi. Nie można tutaj również nie wspomnieć o drobnej, acz jakże charakterystycznej różnicy pomiędzy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bourgogne&lt;/span&gt;, a &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bordeaux&lt;/span&gt;.  Otóż w tym jakże ponurym okresie, bordoska arystokracja i szlachta, zdecydowały się współpracować (czytaj: kolaborować) z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jakobinami&lt;/span&gt;, dzięki czemu uchronili oni i uratowali znakomitą większość swoich majątków nieomal w całości. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundia&lt;/span&gt; natomiast,  i jej ówcześni mieszkańcy, okazali się być po raz kolejny nad wyraz szlachetnymi, za co spotkała ich opisana wyżej „nagroda”. W owym to też czasie, wyeksmitowano „na bruk” braciszków &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cystersów&lt;/span&gt; z ich legendarnej siedziby – &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Château Clos de Vougeot&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, a zamek zlicytowano (dzisiaj stanowi on własność &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Republiki&lt;/span&gt;, i jest zarządzany przez elitarne bractwo &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Confrérie des Chevaliers du Tastevin&lt;/span&gt;.). Lokalne prawo, z kolei stanowiło, iż majątek dziedziczą wszystkie dzieci tzn. spadkobiercy w równym stopniu. Co to znaczyło i jakie były konsekwencje takich, a nie innych przepisów, nie trzeba chyba eksplikować. Dzisiaj rzeczone przepisy, już się podobno  zmieniają na bardziej sensowne i życiowe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwy krajobraz, stanowią  tutaj tysiące owych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;clos&lt;/span&gt;,  niejednokrotnie mających rozmiar „znaczka pocztowego” (znajduje się tutaj np. najmniejsza apelacja w świecie, a mianowicie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;La Romanée&lt;/span&gt;, zajmująca „aż” całe 0,8 ha). &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundia &lt;/span&gt;jest więc rozparcelowaną mozaiką działek, gdzie różnice w&lt;span style="font-style:italic;"&gt; terroirs&lt;/span&gt; są już nie tylko centymetrowe, ale wręcz milimetrowe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiadają, iż życia nie starczy żeby zdegustować wszystkie prawdziwe &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundy&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zarejestrowanych winiarzy, produkujących tutaj swoje własne wina (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;domaines viticoles&lt;/span&gt;) jest prawie 4 000. Ale to przecież jest dopiero preludium. Nie zapominajmy bowiem, iż każdy z producentów posiada rozproszone „udziały” w szeregu parcel w całej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt;. Niech najlepszym przykładem będzie tutaj &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Domaine Olivier Leflaive&lt;/span&gt;, który jest znaczącym winiarzem, ale wcale nie klasyfikowanym pośród „największych”. Otóż w portfelu winiarskim &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Olivier’a&lt;/span&gt; jest ni mniej, ni więcej jak 75 różnych win białych (z 7-u apelacji, poczynając od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Grand Crus&lt;/span&gt;) i 30 różnych czerwonych (od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Premier Crus&lt;/span&gt; po &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bourgognes&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy do zdegustowania jest 4 000 pomnożone przez kilka lub kilkanaście win z każdej z apelacji; nie wspominając o różnych działkach (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;climats&lt;/span&gt;) z tej samej apelacji, czy też [co roku] różnych rocznikach (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;millesimés&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kluczem do zrozumienia pojęcia &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wielkich Crus Burgundii&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, jest właśnie fakt, iż &lt;span style="font-style:italic;"&gt;terroirs&lt;/span&gt;, jakie winna latorośl tutaj znajduje, różnią się od siebie, czasem nawet zasadniczo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi więc słowy, każda z nich rodzi innego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgunda&lt;/span&gt;, nawet w ramach tej samej apelacji. W &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt;, kiedy mówimy o winnicy to wcale nie mamy na myśli hektarów, a raczej metry kwadratowe, gdzie każda, nawet najmniejsza piędź gruntu jest na wagę złota (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte d’Or&lt;/span&gt; – Złote Zbocze).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jednak jeszcze nie wszystko. Parcele owe, należą bowiem, z reguły, do szeregu właścicieli, z których każdy przecież wytwarza swoje &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundy&lt;/span&gt; wyłącznie według swojego unikalnego i niepowtarzalnego stylu. Na przykład najsłynniejsza winnica &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Grand&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Premier Cru&lt;/span&gt; – legendarnego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Château du Clos de Vougeot&lt;/span&gt;, to ok.50 ha, ale należących do 80 właścicieli (winiarzy i winogrodników) !.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza „pisana” wzmianka na temat &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzkich&lt;/span&gt; winnic nosi datę 312 roku i nazwę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;discours d’ Eumène &lt;/span&gt;(przemowa &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Eumene’a&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zupełnie unikalny puzzle &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzkich terroirs&lt;/span&gt;, bierze swój początek w epoce &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;jurajskiej&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (150 mln lat temu), kiedy to powolna sedymentacja pozwoliła na osadzanie się złóż wapienia, gliny i margli, które tworzą dzisiaj grunt dla tych wszystkich niezwykłych siedlisk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdopodobnie dlatego właśnie, studiami na jakie lokalni winiarze najchętniej wysyłają swoich następców i następczynie, to [oczywiście] – enologia, ale również, prawie w tym samym stopniu……geologia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musiały dopiero minąć całe wieki, a także przeminąć cała masa pokoleń winiarzy i winogrodników, zanim przy pomocy przeróżnych eksperymentów, a szczepień ogrodniczych w szczególności, uzyskano najbardziej odpowiednie odmiany winorośli, tak aby w pełnej symbiozie z tutejszymi unikalnymi &lt;span style="font-style:italic;"&gt;terroirs&lt;/span&gt;, rodziły najwspanialsze grona, a w konsekwencji aby powstawały największe wina świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owa symbioza, oznacza tutaj perfekcyjną wprost harmonię i równowagę pomiędzy wykształconymi szczepami (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pinot Noir&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chardonnay&lt;/span&gt;), rodzajem gruntu, nad wyraz kapryśnym klimatem, a tradycyjnymi metodami winifikacyjnymi stosowanymi tutaj od pokoleń. Wystarczy wspomnieć, iż „królewski” &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pinot Noir&lt;/span&gt; daje w samym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte d’Or&lt;/span&gt; najwspanialsze rezultaty, ale już we wcale nie tak odległym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beaujolais&lt;/span&gt; (ok. 100 km. na południe), rezultaty te są bardziej niż rozczarowujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(cdn)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-513010788679779259?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/513010788679779259'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/513010788679779259'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2012/01/aaaa-takie-tamo-burgundii-ix.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (IX)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-xCMP2A2CN70/TwlYyiBf7dI/AAAAAAAAK30/7Pfdjjt66YI/s72-c/paye.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-3509580382048705677</id><published>2012-01-03T04:56:00.000-08:00</published><updated>2012-01-03T05:09:44.787-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (VIII)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;    &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;CZĘŚĆ VIII &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;blockquote&gt;BURGUNDY CZERWONE&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Legendarny, kapryśny, zmysłowy, niepowtarzalny, trudny, zagadkowy...to tylko kilka z powszechnie używanych określeń dla &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pinot Noir&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-IdCPiMndZKM/TwL97qNoQjI/AAAAAAAAKyA/55ipwvff9k4/s1600/beczki_gev-chamb.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 264px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-IdCPiMndZKM/TwL97qNoQjI/AAAAAAAAKyA/55ipwvff9k4/s400/beczki_gev-chamb.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693392080335290930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie wspomnieć anglojęzycznych opisów czołowych krytyków winiarskich:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;* The most romantic of wines, with so voluptuous a perfume, so sweet an edge, and so powerful a punch that, like falling in love, they make the blood run hot and the soul wax embarrassingly poetic (Joel Fleischman, Vanity Fair)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* A good Pinot Noir is like an orgasm (Victoria Moore, The Telegraph)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pinot Noir&lt;/span&gt; pochodzi z nadzwyczaj kapryśnej klimatycznie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundii&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Lubi chłodne i nieprzewidywalne klimaty. Nieprzewidywalne w równym stopniu w jakim jest on sam. Dlatego też poza swoim burgundzkim matecznikiem, tak naprawdę udaje się tylko w kilku miejscach w świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej charakterystycznymi cechami tych wielkich win, jest ich delikatność, kruchość, subtelność i smukłość (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;finesse&lt;/span&gt;), a także obecność wspaniałych nut owocowych: wiśnie, czereśnie, czarne i czerwone porzeczki.  Zarówno w bukiecie, jak i w smaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektóre zaznaczają stajenne tło, charakterystyczne dla win winifikowanych tradycyjnymi metodami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ubogie w taniny, czerwone &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundy&lt;/span&gt; osiągają swoje apogeum w dwa do pięciu lat od zbiorów, jednak szereg z nich osiąga ten pułap dopiero po 20 – 50 latach leżakowania (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;vins de garde&lt;/span&gt;). Wina takie, osiągają niejednokrotnie zaiste astronomiczne ceny, a legendarne &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Romanée Conti&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; jest najdroższym winem w świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściciel jednego z najmodniejszych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;WineBarów&lt;/span&gt; na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Manhattanie&lt;/span&gt;, w obliczu błyskawicznie rosnącego popytu i popularności burgundów pośród młodych, przebojowych, świetnie wykształconych i sytuowanych entuzjastów wina, powiada z najgłębszym przekonaniem, iż dla rzeczonych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;yappies&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;blockquote&gt;bordeaux are too much rolex &amp; rolls type&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie tylko jednak w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;USA&lt;/span&gt;, burgundy robią zawrotną zaiste karierę. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chiny&lt;/span&gt; równie skutecznie stają w szranki i zdecydowanie dorównują kroku. Na ostatniej tegorocznej (2011 r.) aukcji w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hong Kong’u&lt;/span&gt;, kolekcja 55 butelek &lt;span style="font-style:italic;"&gt;DRC&lt;/span&gt; (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Domaine Romanée-Conti&lt;/span&gt;, roczniki od 1952 do 2007) została sprzedana &lt;span style="font-style:italic;"&gt;chińskiemu&lt;/span&gt; kolekcjonerowi za US$ 813 333.-, innymi słowy średnio US$15 000.- za butelkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(cdn)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-3509580382048705677?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/3509580382048705677'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/3509580382048705677'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2012/01/aaaa-takie-tamo-burgundii-viii.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (VIII)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-IdCPiMndZKM/TwL97qNoQjI/AAAAAAAAKyA/55ipwvff9k4/s72-c/beczki_gev-chamb.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-1444896402225121106</id><published>2011-12-29T05:31:00.000-08:00</published><updated>2011-12-30T23:44:17.623-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (VII)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Innymi słowy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;    &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;blockquote&gt;moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;CZĘŚĆ VII &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojczyzną &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;crémants&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, podobnie zresztą jak i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;szampana&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Francja&lt;/span&gt; gdzie poczytywane są jako &lt;span style="font-style:italic;"&gt;wina musujące&lt;/span&gt; wysokiej jakości. Zdobywają więc coraz więcej zagorzałych zwolenników, już nie tylko w samej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Francji&lt;/span&gt;, ale i na całym świecie. Powiadają oni z całym przekonaniem, iż &lt;span style="font-style:italic;"&gt;crémant&lt;/span&gt; jest w równym stopniu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;szampanem&lt;/span&gt;, ale za to jest o wiele tańszy. Wszyscy zwracają uwagę również na fakt, iż dobry &lt;span style="font-style:italic;"&gt;crémant&lt;/span&gt; jest o wiele lepszy niż słaby &lt;span style="font-style:italic;"&gt;szampan&lt;/span&gt; i jest ciągle tańszy !.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-ob5h9lPiXvg/TvzQQKwoEhI/AAAAAAAAKgM/v8As1wf1Yio/s1600/meur.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 271px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ob5h9lPiXvg/TvzQQKwoEhI/AAAAAAAAKgM/v8As1wf1Yio/s400/meur.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691653005274255890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Spośród szerokiej gamy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;crémants&lt;/span&gt;, tzn. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;win musujących produkowanych metodą tradycyjną (méthode champenoise)&lt;/span&gt;, najbliższym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jego Wysokości Szampanowi&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Crémant de Bourgogne&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Wytwarzany nie dość, iż identycznie jak w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szampanii&lt;/span&gt;, to jeszcze z gron takich samych szczepów (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chardonnay, Pinot Noir&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pinot Meunier&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Burgundzkie crémants&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; odznaczają się świeżością &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chardonnay&lt;/span&gt;, silnie popartą nutami zielonych jabłek i dojrzałych gruszek. Stają się jeszcze bardziej ekspresyjne i solidniej zbudowane kiedy do kupażu dodany jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pinot Noir&lt;/span&gt;. Na szczególną uwagę zasługują w swoim wydaniu różowym, a więc &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Crémant de Bourgogne, Rosé.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;crémant&lt;/span&gt;, to nic innego jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;szampan&lt;/span&gt;, tyle tylko, że w wersji ekonomicznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwyczajowo, we &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Francji&lt;/span&gt;, podaje się szampana "od wielkiego święta" (ślub, chrzciny, Nowy Rok, uroczystość rodzinna etc), natomiast &lt;span style="font-style:italic;"&gt;crémant&lt;/span&gt; - "do stołu":&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Szampan to KRÓL SZAMPAN&lt;br /&gt;Crémant to WINO&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-1444896402225121106?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/1444896402225121106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/1444896402225121106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/12/aaaa-takie-tamo-burgundii-vi.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (VII)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ob5h9lPiXvg/TvzQQKwoEhI/AAAAAAAAKgM/v8As1wf1Yio/s72-c/meur.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-5285957504557023269</id><published>2011-12-28T02:49:00.001-08:00</published><updated>2011-12-29T05:51:17.300-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (VI)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;  &lt;span style="font-style:italic;"&gt;  &lt;blockquote&gt;moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;CZĘŚĆ VI &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;blockquote&gt;BIAŁE BURGUNDY&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Matecznikiem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chardonnay&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, najpopularniejszego szczepu świata, jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundia&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powstają tutaj największe białe wina naszego globu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwowzorem potężnych białych win dębowych są &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundy&lt;/span&gt; - wytwarzane wyłącznie z gron &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chardonnay&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-Yvrd9r30Hrc/Tvxt63zLEJI/AAAAAAAAKgA/1nVAOEp_PYM/s1600/chatelaine.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 283px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Yvrd9r30Hrc/Tvxt63zLEJI/AAAAAAAAKgA/1nVAOEp_PYM/s400/chatelaine.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691544887267889298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze do drugiej połowy ubiegłego wieku, wina te uznawano za jedyne liczące się na świecie wielkie wina białe, a najlepsze z nich wyznaczały najwyższe ceny białych win. Gdy winiarze z nowych regionów winiarskich, takich jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kalifornia&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Australia&lt;/span&gt;, rozpoczynali produkcję win tłoczonych z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chardonnay&lt;/span&gt;, w zasadzie wzorowali się na winach &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzkich.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundią,&lt;/span&gt; styl tych win niejednokrotnie ulegał zmianie – stawał się bardziej owocowy, bardziej dębowy, nieco słodszy, bardziej aromatyczny i często o wyższej zawartości alkoholu. Ten inny, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;nowoświatowy styl &lt;/span&gt;jest wynikiem uprawy winnej latorośli w łagodniejszych, bardziej słonecznych i ciepłych klimatach, co sprzyja wytwarzaniu większej ilości cukru gronowego w jagodach winogron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klasyczne, wielkie białe burgundy (np. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Montrachet, Meursault, Corton-Charlemagne, Chablis GC&lt;/span&gt;) fermentowane są w beczkach.  Beczkach wykonanych [ z reguły ] z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;dębu francuskiego&lt;/span&gt; i, też z reguły, przez lokalnych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzkich&lt;/span&gt; bednarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wina fermentowane i dojrzewane w dębowych beczkach, zwykle przechodzą tamże zarówno fermentację&lt;span style="font-style:italic;"&gt; jabłkową&lt;/span&gt;, jak i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;mlekową (malolaktyczną)&lt;/span&gt;. Dzięki temu, stają się mniej cierpkie, wywołują łagodne kremowe wrażenie w ustach, a czasem mają nieco maślany aromat. W konsekwencji, osiągają silną koncentrację aromatów, zaokrąglenie i łagodność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najczęściej odnajdywane nuty, to: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;białe kwiaty (lipa, rumianek, kwiat pomarańczy), suszone owoce, marcepan, rodzynki, migdały, miód, a także kandyzowane owoce.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Prof. Ludwik Stomma:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Tylko białe wytrawne wina rozjaśniają umysł.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-5285957504557023269?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/5285957504557023269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/5285957504557023269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/12/moze-dlatego-burgundy-sa-z-pozoru-tak_28.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (VI)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Yvrd9r30Hrc/Tvxt63zLEJI/AAAAAAAAKgA/1nVAOEp_PYM/s72-c/chatelaine.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-5952052033794765154</id><published>2011-12-28T02:49:00.000-08:00</published><updated>2011-12-28T03:05:30.477-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (V)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Innymi słowy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   &lt;span style="font-weight:bold;"&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;blockquote&gt;moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;CZĘŚĆ V&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może dlatego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundy&lt;/span&gt; są [ z pozoru ] tak łatwe i proste w percepcji, bowiem są to wina wyłącznie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;jedno szczepowe&lt;/span&gt;, a więc nie ma tutaj miejsca na kupażowanie ze sobą dwóch lub więcej rodzajów winogron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chimeryczna klimatycznie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundia&lt;/span&gt; jest miejscem narodzin największego białego szczepu winogron [ obok &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rieslinga&lt;/span&gt; ] w świecie, a mianowicie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chardonnay&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; , ale również narodzin najbardziej legendarnego, zmysłowego i kapryśnego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pinot Noir (PN)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-sOMPL-vYIJ8/Tvr3ykyExcI/AAAAAAAAKe4/lrXpBwfvbck/s1600/beaune_antique.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 271px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-sOMPL-vYIJ8/Tvr3ykyExcI/AAAAAAAAKe4/lrXpBwfvbck/s400/beaune_antique.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691133527375267266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyłącznie  z tych właśnie winogron robi się &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundy&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt; &lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;* białe z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chardonnay&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;* czerwone z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pinot Noir&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Jednak, jak to w winiarstwie zwykle bywa, muszą i tutaj być wyjątki. Największym z nich jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beaujolais&lt;/span&gt;, tłoczone wyłącznie z gron &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gamay&lt;/span&gt;. Istotnym wyjątkiem jest również lokalny szczep &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Aligoté&lt;/span&gt;. Istotnym dlatego, że pomimo, iż samo wino nie jest specjalnie cenione (wysoka kwasowość), to znajduje ono istotne zastosowanie w gastronomii burgundzkiej, a więc w słynnej &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;kuchni na winie&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Aligoté&lt;/span&gt; jest również jednym z dwóch (obok &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Créme de Cassis&lt;/span&gt;) składników najsłynniejszego burgundzkiego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;apéritif&lt;/span&gt;, a mianowicie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kir&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O jakości &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgunda&lt;/span&gt; świadczy jego pochodzenie.  A właściwie to nie jego pochodzenie, ale miejsce urodzenia winogron, z których został on wytłoczony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Im lepsze pochodzenie, tzn. im winogrona pochodzą z lepszej działki, tym wino będzie lepsze i cenniejsze, a przeto niestety droższe. Najlepsze referencje to działki oznaczone &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Premier Cru (PC)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Grand Cru (GC)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Ceny &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgunda&lt;/span&gt; mogą tutaj osiągać zaiste astronomiczne rejestry. Inaczej się ma już z apelacją &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Village&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, gdzie ceny są znacząco niższe, co jednak wcale nie znaczy, iż ma to odzwierciedlenie w jakości wina. Największym wyzwaniem więc w poszukiwaniu tutaj najlepszego wina za świetną cenę, jest znalezienie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Village&lt;/span&gt;, ale o jakości &lt;span style="font-style:italic;"&gt;PC &lt;/span&gt;lub &lt;span style="font-style:italic;"&gt;GC&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest to wbrew pozorom wcale takie trudne, bowiem o fakcie czy działka jest takiej, a nie innej apelacji (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bourgogne, Village, PC, GC&lt;/span&gt;) decyduje &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;INAO&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Institut National d’Apellations d’Origine&lt;/span&gt;), które jest państwową, skostniałą i mocno stetryczałą instytucją. Instytucją, która zdaje się nie nadążać za dynamicznym rozwojem sztuki winiarskiej, co objawia się na ten przykład w ich totalnym zagubieniu się w jaki sposób traktować wina biologiczne i uprawy biodynamiczne. Innym jakże charakterystycznym przykładem organizacyjnego bezwładu tej szacownej instytucji, niech będzie fakt, iż w dwóch wielkich zaiste, „czerwonych” apelacjach &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte de Beaune&lt;/span&gt;, a mianowicie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Volnay&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pommard&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;nie ma ani jednej działki GC, podczas kiedy jakość szeregu burgundów tutaj wytwarzanych jest taka, iż (jak to niektórzy powiadają):&lt;br /&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;powyżej jest już tylko sufit.&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(cdn)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-5952052033794765154?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/5952052033794765154'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/5952052033794765154'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/12/moze-dlatego-burgundy-sa-z-pozoru-tak.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (V)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-sOMPL-vYIJ8/Tvr3ykyExcI/AAAAAAAAKe4/lrXpBwfvbck/s72-c/beaune_antique.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-3681303907839828675</id><published>2011-12-25T02:00:00.000-08:00</published><updated>2011-12-26T19:31:00.038-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (IV)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;CZĘŚĆ IV&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ilekroć dobry los rzuciłby Cię do Burgundii, zechciałbyś &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;zdegustować słusznego burgunda&lt;/span&gt; i zajrzałbyś do lokalnego winiarza „z krwi i kości” i „z dziada pradziada”, możesz założyć z największa dozą prawdopodobieństwa, a raczej pewności, iż zostaniesz zawsze bardzo gościnnie przyjęty przez samego gospodarza (o ile oczywiście nie jest on akurat &lt;span style="font-style:italic;"&gt;dans les vignes&lt;/span&gt; tzn. w winnicy), spotkasz więc postać w [najczęściej] silnie zabłoconych butach, w mocno poplamionym winem i nieco sfatygowanym ubraniu. Postać, której nazwisko jednak widnieć będzie dumnie na etykiecie każdej z butelek, jaką będziecie degustować. Pamiętaj jednocześnie żeby zarezerwować sobie sporo czasu na podobną wizytę, bowiem pośpiech tutaj jest oznaką &lt;span style="font-style:italic;"&gt;faux pas&lt;/span&gt;. Nie uchodzi również nie zakupić przynajmniej 2-3 butelek przy pożegnaniu „na drogę”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-9juiKhBayqo/Tvb2UlCvtII/AAAAAAAAKcY/aSZo3Xi2GrM/s1600/pommard_antique.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 269px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-9juiKhBayqo/Tvb2UlCvtII/AAAAAAAAKcY/aSZo3Xi2GrM/s400/pommard_antique.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690006012630643842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nieco inaczej wyglądałaby podobna wizyta w regionie Bordeaux. Gdybyś więc zechciał łaskawie odwiedzić któryś z renomowanych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;châteaux&lt;/span&gt;, to również spotkasz się z nadzwyczaj gościnnym przyjęciem. Zaopiekuje się więc Tobą mega-profesjonalnie jedna z nad wyraz elegancko odzianych postaci z następującego areopagu: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sales manager, pr manager, marketing manager &lt;/span&gt;lub &lt;span style="font-style:italic;"&gt;export manager&lt;/span&gt;. Mega-profesjonalnie i totalnie bezosobowo. Będzie również mało prawdopodobne żebyś spotkał się z właścicielem, bowiem praktycznie niemal wszystkie sensowne &lt;span style="font-style:italic;"&gt;châteaux&lt;/span&gt; należą tutaj li to do wielkich korporacji, li to do mega zamożnych arabskich szejków, a od pewnego czasu do równie obficie nadzianych Chińczyków i Rosjan.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejną różnicą pomiędzy tymi dwoma regionami jest to, iż w Bx stosowana jest nazwa &lt;span style="font-style:italic;"&gt;château&lt;/span&gt; (zamek), natomiast w Bgne, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;domaine &lt;/span&gt;(domena). Oczywiście w szeregiem wyjątków, jak to w winiarstwie zawsze bywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając teraz do naszych baranów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze fajniej jest w Bgne kiedy zamieszkasz u winiarza (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;chambres d’hôtes&lt;/span&gt;), u którego poza samymi pokojami typu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bed&amp;Breakfast&lt;/span&gt; jest też tzw. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;table d’hôtes &lt;/span&gt;Zostaniesz wówczas zaproszony (odpłatnie) do domowego stołu na typowo burgundzkie jedzonko z winami gospodarza. Typowo burgundzkie jedzonko to znaczy zaczniecie od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;apéro&lt;/span&gt; czyli apéritif np. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;kir &lt;/span&gt;albo &lt;span style="font-style:italic;"&gt;kir royale&lt;/span&gt; z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;amuse gueule&lt;/span&gt; (coś „na ząbek”) na ten przykład &lt;span style="font-style:italic;"&gt;gougéres&lt;/span&gt;, dalej przystawka np. ślimaki (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;escargots&lt;/span&gt;), potem danie główne np. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bœuf bourguignon&lt;/span&gt; (wołowina po burgundzku), sery (typowe lokalne sery to : &lt;span style="font-style:italic;"&gt;citeaux, brillat-savarin, epoisses, soumaintrain&lt;/span&gt; ) i deser (np. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;mousse au chocolat&lt;/span&gt; albo &lt;span style="font-style:italic;"&gt;tarte aux fruits&lt;/span&gt;). Do każdego dania (ale raczej za wyjątkiem deseru), stosownie dobrany inny &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgund&lt;/span&gt;, a na sam koniec &lt;span style="font-style:italic;"&gt;digéstif&lt;/span&gt; (z reguły &lt;span style="font-style:italic;"&gt;marc de Bourgogne&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(cdn)&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-3681303907839828675?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/3681303907839828675'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/3681303907839828675'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/12/aaaa-takie-tamo-burgundii-iv.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (IV)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-9juiKhBayqo/Tvb2UlCvtII/AAAAAAAAKcY/aSZo3Xi2GrM/s72-c/pommard_antique.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-3985702765859049115</id><published>2011-12-21T12:41:00.000-08:00</published><updated>2011-12-27T00:01:25.927-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (III)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   &lt;span style="font-weight:bold;"&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;blockquote&gt;moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;CZĘŚĆ III&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burgundia kojarzy się jednoznacznie z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;burgundami&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, najwspanialszymi winami pod słońcem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Między bogiem a prawdą w magicznym świecie wina i jego kultury liczą się tylko dwie nazwy-pojęcia, a mianowicie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;bordeaux&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;bourgognes&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Potem długo, długo nic. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Peleton już odjechał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza faktem, iż i jedne i drugie są winami, nic ich nie łączy, a praktycznie wszystko dzieli. Poczynając od kształtu butelek, a kończąc na szczepach dopuszczonych do upraw i winifikacji. Region Bordeaux to, innymi słowy Akwitania, a więc obszar nie będący przez omal jeden wiek pod władaniem korony francuskiej, lecz królów angielskich. Podczas kiedy Burgundia, co prawda również pozostawała poza władaniem Francji, jednak w przeciwieństwie do Bordeaux, cieszyła się wonczas swoim własnym władztwem. Władztwem legendarnych Diuków Burgundii (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Les Ducs de Bourgogne&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-Sd3GUhjMCoM/TvSDHkmCMSI/AAAAAAAAKcM/7-1MVTEnuXE/s1600/gev_chamb.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 265px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Sd3GUhjMCoM/TvSDHkmCMSI/AAAAAAAAKcM/7-1MVTEnuXE/s400/gev_chamb.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689316395381305634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy powiadają, iż najcenniejsze i najszlachetniejsze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bordeaux&lt;/span&gt;, są niczym &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rolls Royce&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; świata win. To prawda. Lecz prawdą jest również, iż (stosując podobną paralelę) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundy&lt;/span&gt; jawią się niczym &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ferrari&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; tego bajkowego świata. Podobnie jak nigdy nie porównujemy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rollsa&lt;/span&gt; do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ferrari&lt;/span&gt; (pomimo, iż i jedne i drugie to przecież automobile), tak nie ma najmniejszego sensu porównywanie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bdx &lt;/span&gt;do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bgne&lt;/span&gt;, pomimo, iż i jedne i drugie są przecież winami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściciel jednego z najmodniejszych WineBarów na Manhattanie, w obliczu błyskawicznie rosnącego popytu i popularności &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundów&lt;/span&gt; pośród młodych, przebojowych, świetnie wykształconych i sytuowanych entuzjastów wina, powiada z najgłębszym przekonaniem, iż dla rzeczonych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;yappies&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;blockquote&gt;bdx are too much rolex type&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie tylko jednak w USA &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundy&lt;/span&gt; robią zawrotną zaiste karierę. Chiny równie skutecznie stają w szranki i zdecydowanie dorównują kroku. Na ostatniej tegorocznej (2011 r.) aukcji w Hong Kong’u, kolekcja 55 butelek &lt;span style="font-style:italic;"&gt;DRC&lt;/span&gt; (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Domaine Romanée-Conti&lt;/span&gt;, roczniki od 1952 do 2007) została sprzedana chińskiemu kolekcjonerowi za  US$ 813 333.-, innymi słowy średnio US$15 000.- za butelkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pośród miłośników win, szczególnie w Polsce, pokutują dwa nieszczęsne przesądy, iż &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundy&lt;/span&gt; nie tylko muszą być, i są zawsze upiornie drogie, ale ponadto, iż system apelacji jest tak skomplikowany, że w ogóle „nie idzie” tego zrozumieć. Z pierwszą oceną nie można się zgodzić, natomiast co do drugiej jest ona tylko po części prawdziwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe jednak szczęście, iż diabeł wcale nie taki straszny jak go malują, bowiem pośród &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;nadzwyczajnego wprost bogactwa&lt;/span&gt; wytwarzanych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundów&lt;/span&gt;, szukając i szukając, można zawsze wyłuskać prawdziwe "perełki" sztuki winiarskiej za zupełnie sensowne ceny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby jednak osiągnąć cel rzeczony, konieczne są bez najmniejszej wątpliwości następujące cechy i przymioty: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;• Czas&lt;br /&gt;• Cierpliwość&lt;br /&gt;• Znajomość &lt;span style="font-style:italic;"&gt;milieu &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;• Biegły francuski&lt;br /&gt;• Desperacja &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie bez kozery mówimy i piszemy „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;nadzwyczajnego wprost bogactwa&lt;/span&gt;”. Mamy tutaj przecież do czynienia z setką (100) apelacji i czterema tysiącami (4 000) winiarzy, z których każdy  oferuje kilka, kilkanaście lub wręcz kilkadziesiąt apelacji, żeby nie wspomnieć o totalnej unikalności każdego rocznika, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;terroir&lt;/span&gt; każdej działki, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;know how &lt;/span&gt;każdego z producentów.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując, trudno jest wyobrazić sobie aby mieć szansę nabycia nowego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ferrari&lt;/span&gt; za okazyjną cenę, jednak z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundami&lt;/span&gt; rzecz się ma diametralnie różnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I niech tak pozostanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(cdn)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-3985702765859049115?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/3985702765859049115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/3985702765859049115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/12/aaaa-takie-tamo-burgundii-iii.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (III)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Sd3GUhjMCoM/TvSDHkmCMSI/AAAAAAAAKcM/7-1MVTEnuXE/s72-c/gev_chamb.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-5311043940344655530</id><published>2011-12-17T23:38:00.000-08:00</published><updated>2011-12-20T11:09:14.320-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (II)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   &lt;blockquote&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;CZĘŚĆ II&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako się rzekło &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundia&lt;/span&gt; jest niewielka, żeby nie powiedzieć maleńka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie zauważyć: maleńka, sielska i anielska… &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Na pewno więc jest mała, ale za to jej położenie jest zupełnie niesamowite, czemu zresztą m.in., zawdzięczała swoją autentyczną wielkość w minionych wiekach. Tak naprawdę, to stanowi ona [&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundia&lt;/span&gt;] wąski pasek, może ze 20 km szerokości, pomiędzy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lyon&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; a &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dijon&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, a więc na południowym wschodzie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Francji&lt;/span&gt;, mniej więcej po środku, ale bardziej w prawo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Onegdaj, takie tranzytowe położenie zapewniało przepływ wszelakiego rodzaju towarów z południa na północ, a więc od basenu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Morza Śródziemnego&lt;/span&gt; do wybrzeża &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Morza Północnego&lt;/span&gt;, innymi słowy do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Flandrii&lt;/span&gt; i zamożnych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Flamandów&lt;/span&gt;, a także przez &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kanał La Manche&lt;/span&gt; do samej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Anglii&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beaune, światowa stolica burgundów&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, to zaiste prawdziwa perła historii naszej współczesnej cywilizacji śródziemnomorskiej. Historii przebogatej, pełnej zwrotów i niezwykłych zaiste zdarzeń. Jednym z wielu takowych wydarzeń, jakże pobudzających naszą wyobraźnię, niech stanowi na ten przykład fakt, iż to tutaj właśnie koronowano ostatniego z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wielkich Mistrzów Zakonu Templariuszy, Jakuba de Molay&lt;/span&gt;, spalonego zresztą na stosie z rozkazu króla &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Filipa Pięknego&lt;/span&gt; w 1314 r. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mistrz&lt;/span&gt; rzeczony, jednak w chwili swojej okrutnej śmierci, zdążył jeszcze rzucić klątwę na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Filipa&lt;/span&gt; i jego potomków aż do 13go pokolenia (król zmarł więc w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach w rok później,  natomiast jego brat i następca na tronie - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ludwik X&lt;/span&gt;, w dwa lata po swojej koronacji itd.). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-BeaH7MzQJHs/Tu2ZfOD0OoI/AAAAAAAAKbQ/sDlNqGMQyEU/s1600/Execution_of_Jaques_Demolay.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 234px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-BeaH7MzQJHs/Tu2ZfOD0OoI/AAAAAAAAKbQ/sDlNqGMQyEU/s320/Execution_of_Jaques_Demolay.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5687370666067901058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wielki Mistrz Zakonu Templariuszy, egzekucja &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już wtedy, ówcześni kronikarze pisali o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Divio (Dijon)&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(…)od strony zachodniej, zaś są bardzo żyzne góry, pełne winnic, które dają mieszkańcom tak szlachetne wina, iż gardzą nawet szalońskimi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lyon (Lugdunum)&lt;/span&gt; naonczas, wyrastał na pierwszorzędny ośrodek handlowo-przemysłowy. Odbywające się tutaj doroczne targi, na które ściągały rzesze kupców włoskich, stanowiły okazję do wymiany handlowej pomiędzy północą, a południem Europy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei w okresie wojen napoleońskich, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundia&lt;/span&gt; stała się miejscem bezustannych przemarszów  armii &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bonapartego&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Żołnierze Wielkiego Cesarza&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;byli zresztą tym faktem nieco już znudzeni, bowiem ilekroć przechodzili przez &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gevrey-Chambertin&lt;/span&gt; (ulubione wino &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Napoleona&lt;/span&gt;), otrzymywali rozkaz salutowania winnicom tej [obecnej] apelacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No a dzisiaj; dzisiaj &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beaune&lt;/span&gt; jest nie tylko miejscem pielgrzymek miłośników &lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundów&lt;/span&gt; z całego świata, ale również nadzwyczaj istotnym symbolem ulubionego zajęcia &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Francuzów&lt;/span&gt;, ale mieszkańców &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Paryża&lt;/span&gt; w szczególności. Zajęciem tym jest spędzanie wakacji. Otóż mieszkańcy metropolii rzeczonej, ilekroć wybierają się latem nad morze (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lazurowe Wybrzeże, Prowansja&lt;/span&gt;), a zimą poszusować w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Alpach&lt;/span&gt;, nie mają innej alternatywy, jak tylko przejeżdżać przez to owiane wielką historią i równie wielkimi legendami, miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Winiarska Burgundia&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; składa się z kilku regionów, z których najbardziej istotny i najsłynniejszy to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte d’Or&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, a więc &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Złote Zbocze&lt;/span&gt;. Istnieje kilka teorii dlaczego nosi ono taką nazwę, a nie inną, Jedni powiadają, iż dlatego, że jesienią, pokrywające je winnice przebarwiają się na urokliwy, złoty kolor, inni z kolei twierdzą, iż dlatego że, w dawnych wiekach, wydobywano tutaj samorodki złota. Prawdziwi jednak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundczycy&lt;/span&gt;, „z dziada pradziada”, twierdzą z niezachwianą pewnością siebie, iż dlatego, że każda piędź ziemi jest tutaj na wagę złota, albo nawet o wiele drożej. Po prostu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jadąc z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dijon&lt;/span&gt; „na dół” tzn. na południe, jedną z czterech możliwych opcji (autostrada, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Route Nationale&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Route des Grands Vins&lt;/span&gt;, albo pociągiem), po naszej prawej stronie widzimy przez cały czas &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte d’Or&lt;/span&gt; pokryte szachownicą działek winnej latorośli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działkami maleńkimi, małymi i niewielkimi, ale za to najcenniejszymi w świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(cdn)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-5311043940344655530?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/5311043940344655530'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/5311043940344655530'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/12/kilka-uwag-ogolnych-pisanych-bez-adu-i.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (II)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-BeaH7MzQJHs/Tu2ZfOD0OoI/AAAAAAAAKbQ/sDlNqGMQyEU/s72-c/Execution_of_Jaques_Demolay.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-8895403706911972163</id><published>2011-12-03T21:51:00.000-08:00</published><updated>2011-12-04T05:22:12.512-08:00</updated><title type='text'>Aaaa, takie tam....o Burgundii (I)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy: &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;moje burgundzkie myśli nieuczesane&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;*********************************************************************&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;CZĘŚĆ I&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burgundia jest niewielka, żeby nie powiedzieć maleńka (np. w porównaniu z Bordeaux), skromna, rustykalna i nad wyraz gościnna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest ona również szczególnie bliska naszej, polskiej duszy, albowiem etymologia samej nazwy, bierze się od wyspy Bornholm na Bałtyku. Tak, tak. Nie ma w tym najmniejszej przesady. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż dawno, dawno temu, może ze 2 000 lat, a może i jeszcze dawniej, po północnych regionach obecnej Unii Europejskiej, przemieszczał się lud wędrowny „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;włochaty, mający po dwa metry wzrostu i bełkoczący w języku niezrozumiałym dla innych&lt;/span&gt;”. Lud ten, w swojej nieustającej, typowo nomadzkiej wędrówce na dłużej „zahaczył” się kiedyś, na bałtyckiej wyspie Bornholm, zwanej za czasów Wikingów – &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burgundarholm&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.  Okres ten przypadł był na czas rozpadania się Imperium Rzymskiego, w którym to procesie ówcześni Burgundczycy brali czynny udział, występując w roli jednego z barbarzyńskich plemion takich jak Celtowie, Goci, Wizygoci, Wikingowie czy też plemiona iberyjskie na południu kontynentu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-NghOgmxmAq8/TtseSmllE8I/AAAAAAAAKYc/9SLRrMsSfX8/s1600/vikings3.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 241px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-NghOgmxmAq8/TtseSmllE8I/AAAAAAAAKYc/9SLRrMsSfX8/s320/vikings3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5682168659802657730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z tygla dziejowego, w X wieku, zaczął się powoli wyłaniać obraz współczesnej Europy. Na zachodzie rozpoczynała się długa &lt;span style="font-style:italic;"&gt;reconquista&lt;/span&gt; przeciwko Maurom, która miała zakończyć się przekształceniem Iberii w półwysep państw chrześcijańskich. Na angielskim tronie po raz pierwszy zasiedli królowie, których władza rozciągała się na cały kraj. Państwo zachodnio-frankijskie, pod rządami Kapetyngów, otrzymało nazwę Francji, a Ottonowie w Niemczech dali początek długiej karierze państwa, które znane będzie jako Święte Cesarstwo Rzymskie. We Włoszech, papież rzymski stał się instancją zarówno polityczną, jak i duchową. Na wschodzie, w miarę osłabiania cesarstwa bizantyjskiego i Kościoła prawosławnego, powstawały nowe państwa. Wraz z przybyciem Madziarów, zakończyły się wreszcie wieki najazdów okrutnych barbarzyńców. Bułgaria, Polska, Węgry i Ruś Kijowska, podobnie jak Francja, Anglia i Niemcy były nowymi tworami (cyt: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Norman Davies, "Zaginione królestwa"&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto, Burgundia jest nad wyraz bliska naszym sercom z innego jeszcze powodu. W swojej historii bowiem, podobnie jak Wielkie Księstwo Polsko-Litewskie, sięgała ona "&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;od morza do morza&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;". Potęga Diuków Burgundii przewyższała naonczas wielkość królów Francji, a boska ta zaiste kraina rozciągała się od Morza Północnego gdzie zajmowała całą Flandrię i Niderlandy (obecna Belgia, Holandia), Szampanię, dzisiejszą Burgundię, sięgając na południu aż do plaż Morza Śródziemnego (dzisiejsza Prowansja). Na wschodzie natomiast, ulokowana była na "&lt;span style="font-style:italic;"&gt;większej połowie&lt;/span&gt;" dzisiejszej Szwajcarii. Fakt, iż diukowie Burgundii nie nosili tytułów królewskich nie przeszkodził im bynajmniej, w tym aby znakomitością swoich dworów, bogactwem miast i hojnością, przyćmić niemal wszystkie koronowane głowy ówczesnej epoki. Do królewskości brakowało im tylko tytułu, jednak na całe szczęście nie specjalnie się tym przejmowali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie burgundzkie metropolie jak Amiens, Arras, Brugia, Gandawa, Amsterdam czy  Bruksela,  w których to sztuka i nauka szły ręka w rękę z handlem, stanowiły prawdziwą kolebkę renesansu. Serce bez wątpienia biło w Brugii, która w owym czasie była najbardziej międzynarodowym miastem w Europie Północno-Zachodniej. Każdego popołudnia na plac, przy którym mieściły się poselstwa Genui, Florencji i Wenecji przybywali kupcy chcący się wymienić się papierami wartościowymi. Spotkania te zyskały nazwę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;beurs&lt;/span&gt;, od nazwiska rodziny Van den Beurse (dosłownie „sakiewka”), prowadzącej na placu popularną karczmę. Wiek XV stanowił okres dobrobytu miast średniowiecznych. Ich rozkwit był szczególnie widoczny w dwóch ośrodkach. Na północy Włoch i w Niderlandach tzn. w Burgundii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ilekroć zwiedzamy więc burgundzkie czy to muzea, czy to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;châteaux&lt;/span&gt;, jesteśmy zawsze zaskakiwani nie tylko mnogością przepięknych i bajecznie kolorowych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;arrasów&lt;/span&gt;, ale również wspaniałych obrazów, poichromii, rzeźb, mebli, wystroju wnętrz, żeby nie wspomniec o imponującej architekturze najlepszych mistrzów szkoły flamandzkiej. Klasycznym przykładem niech tutaj będzie np. mega precyzyjny tryptyk Sąd Ostateczny autorstwa Rogier van der Weyden, eksponowany w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hospices de Beaune&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(cdn)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-8895403706911972163?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/8895403706911972163'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/8895403706911972163'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/12/aaaa-takie-tamo-burgundii-i.html' title='Aaaa, takie tam....o Burgundii (I)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-NghOgmxmAq8/TtseSmllE8I/AAAAAAAAKYc/9SLRrMsSfX8/s72-c/vikings3.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-3770793718390539753</id><published>2011-07-25T15:34:00.000-07:00</published><updated>2011-07-25T15:37:17.564-07:00</updated><title type='text'>MOJE ULUBIONE BURGUNDY (I)</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;blockquote&gt;GEVREY CHABERTIN GRAND CRU, CHAPELLE-CHAMBERTIN, 2005, DOMAINE GÉRARD QUIVY&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-1RnrxpejEX0/TiKVP-geHJI/AAAAAAAAKCQ/-eA5I5NV6gM/s1600/quivy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-1RnrxpejEX0/TiKVP-geHJI/AAAAAAAAKCQ/-eA5I5NV6gM/s320/quivy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5630226585876307090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet jak na uwarunkowania niedużej, w istocie rzeczy Burgundii,&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Gérard Quivy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, ze swoją produkcją zaledwie kilkunastu tysięcy butelek z jednego rocznika, postrzegany jest jako niewielki producent winiarski. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niewielki, albo nawet bardzo niewielki, ale za to nad wyraz finezyjny i zadziwiający subtelnością swoich burgundów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W winiarskim portfelu, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gérard'a&lt;/span&gt; znajdujemy  dwa wina klasyfikacji &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gevrey-Chambertin Grand Cru&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, a mianowicie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chapelle - Chambertin&lt;/span&gt;  i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Charmes-Chambertin&lt;/span&gt;. Ilekroć jednak zapytać go o radę, które z nich wybrać, nieodmiennie odpowiada, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;La Chapelle&lt;/span&gt; (ok. 5 ha). A to z tego powodu, iż jest ona o wiele mniejsza od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Charmes&lt;/span&gt; (ok. 30 ha), i dlatego wina z niej są bardziej precyzyjne, żeby nie powiedzieć artystyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei dom (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;demeure&lt;/span&gt;) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gérard'a&lt;/span&gt;, ze swoimi średniowiecznymi piwnicami, łukowatymi przesklepieniami i antycznymi (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;podobnymi do gdańskich&lt;/span&gt;) meblami, jest jakby żywcem wyjęty z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Trzech muszkieterów"&lt;/span&gt;, a każdej degustacji towarzyszy klimat oczekiwania na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Atosa, Portosa, Aramisa&lt;/span&gt; i nasłuchiwania tętentu ich spienionych rumaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla entuzjastów apelacji &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gevrey-Chambertin&lt;/span&gt;, jest doskonale zrozumiałe i dosyć oczywiste, iż ilekroć armia &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Napoleona Bonaparte&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, wielkiego miłośnika win rzeczonych, maszerowała pośród tutejszych upraw, żołnierze otrzymywali rozkaz salutowania mijanym winnicom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gevrey-Chambertin Grand Cru, La Chapelle, 2005, Domaine Gérard Quivy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Degustacja:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Suknia:&lt;/span&gt; ciemny, głęboki rubin z purpurowymi refleksami, doskonała połyskliwość&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nos:&lt;/span&gt; przydymiony, w miarę napowietrzania otwierający się na szlachetne nuty wiśni, jezyn i poziomek, stopniowo ewoluujący w kierunku szerokiego bukietu lekko kandyzowanych owoców.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Usta:&lt;/span&gt; silny atak owocowy, bogaty i obfity, taniny doskonale wkomponowane, finisz długi i namiętny.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Extraklasa:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;KLASYCZNY BURGUND Z NAJWYŻSZEJ PÓŁKI, NIECO EKSTRAWAGANCKI, JEDNAK ROZKOSZNIE URZEKAJĄCY. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-3770793718390539753?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/3770793718390539753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/3770793718390539753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/07/moje-ulubione-burgundy-i.html' title='MOJE ULUBIONE BURGUNDY (I)'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-1RnrxpejEX0/TiKVP-geHJI/AAAAAAAAKCQ/-eA5I5NV6gM/s72-c/quivy.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-602009821225099255</id><published>2011-02-25T20:44:00.000-08:00</published><updated>2011-03-22T17:35:33.263-07:00</updated><title type='text'>JESZCZE JEDNO ULUBIONE MIEJSCE</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-_Z4IhTQ9Y0M/TWiGSPu5rmI/AAAAAAAAIsc/PJIj7ryGudc/s1600/nsg_fonta.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 268px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-_Z4IhTQ9Y0M/TWiGSPu5rmI/AAAAAAAAIsc/PJIj7ryGudc/s400/nsg_fonta.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5577855786517376610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze jednym, moim ulubionym miejscem w Burgundii, jest maleńka, romantyczna fontanna, zlokalizowana tuż obok ryneczku (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;marché&lt;/span&gt;) w Nuits-Saint-Georges.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocenę pozostawiam bez komentarza.&lt;br /&gt;***************************************************************************************&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-602009821225099255?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/602009821225099255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/602009821225099255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/02/jeszcze-jedno-ulubione-miejsce.html' title='JESZCZE JEDNO ULUBIONE MIEJSCE'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-_Z4IhTQ9Y0M/TWiGSPu5rmI/AAAAAAAAIsc/PJIj7ryGudc/s72-c/nsg_fonta.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-2221592331705378498</id><published>2011-02-07T05:20:00.000-08:00</published><updated>2011-02-07T05:59:52.023-08:00</updated><title type='text'>PIKNIKI BURGUNDZKIE</title><content type='html'>Osobiście, największą przyjemność sprawia mi delektowanie się winem na łonie natury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy na pikniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby piknik był ze wszech miar udany, nieodzownym jest aby dwa proste elementy były zapewnione:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;1. Widokowo-landszaftowe miejsce ze stosownym stolikiem piknikowym (ławki pożądane, ale wcale nie niezbędne)&lt;br /&gt;2. Klasyczny, wiklinowy kosz piknikowy, napełniony odpowiednimi wiktuałami. Wiktuałami zarówno w stanie stałym, jak płynnym.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile chodzi  podobne  miejsca piknikowe,  to w „mojej” Burgundii, jest zaiste w czym wybierać, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Miejsc takich jest tutaj bez liku.&lt;/span&gt; I jeszcze trochę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W innym miejscu tego bloga pisałem, iż moim, „osobistym”, ulubionym miejscem piknikowym jest kamienny murek w winnicy Abbaye de Morgeot 1er Cru. To miejsce jednak wybieram wyłącznie kiedy jestem sam (tzn. nie z klientami). Ewentualnie wybieram się tam zawsze kiedy jakaś tyle litościwa, co nierozsądna dusza płci przeciwnej zgodzi się ze mną spędzić pewien czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TU_1zRXSsBI/AAAAAAAAIOo/fu0awc4A44Q/s1600/vosne.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TU_1zRXSsBI/AAAAAAAAIOo/fu0awc4A44Q/s320/vosne.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570941525263822866" /&gt;&lt;/a&gt;Stolik piknikowy, który chyba najmniej lubię, ale, z kolei najczęściej z niego korzystam, znajduje się tuż ponad parcelami (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;climats&lt;/span&gt;) Grand Crus: Romanée-Conti, Le Richebourg, La Tâche i La Romanée. Żeby być jednak do końca precyzyjnym, to nie jest wcale jeden stolik, ale dwa. Drewniane, ze stosownymi ławkami. Zlokalizowane są one dokładnie na granicy gdzie winnice przechodzą w gęste liściaste lasy, porastające sam grzbiet Côte d’Or.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Korzystam z tego miejsca w miarę często, bowiem jest to chyba jedno z najbardziej „edukacyjnych” miejsc w całym regionie. Stojąc powyżej wymienionych uprzednio winnic najłatwiej jest zrozumieć system burgundzkich apelacji. Leniwie więc sącząc chłodnego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;crémant&lt;/span&gt;, widzimy przed sobą, niczym w super-panoramicznym kinie na samym dole (za szosą RN 74), płasko położone działki apelacji Bourgogne, przechodzą one następnie w apelację Villages. Apelacja ta, stanowi niejako łącznik pomiędzy miasteczkami (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;villages&lt;/span&gt;), wzdłuż szosy.. To już jest wyższa klasa niż proste Bourgognes jednak dalej, w miarę wznoszenia się terenu na zbocze Côte d’Or, mamy już do czynienia z extraklasą burgundzkich winnic, a więc działkami Premier Cru i Grand Cru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie przepadam za tym konkretnym miejscem, a to dlatego, że stoliki są silnie ocienione (liściasty las), a ponadto, często bywają zajęte przez myśliwych, którzy robią sobie właśnie tam, miejsce zbiórki przed wyruszeniem na polowanie. Z takich właśnie  powodów, wolę tędy tylko przejechać, zatrzymując się na 10-15 minut, i pojechać nieco dalej, bo tylko kilka kilometrów do innego miejsca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już sama trasa jest nad wyraz urokliwa. Nie tylko prowadzi cały czas pośród winnic , ale również obok jednego z najpiękniejszych i najbardziej malowniczych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;châteaux&lt;/span&gt;, mianowicie Aloxe-Corton.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TU_2USrHDJI/AAAAAAAAIOw/JWyj9kQoIi4/s1600/Aloxe-Corton.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 215px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TU_2USrHDJI/AAAAAAAAIOw/JWyj9kQoIi4/s320/Aloxe-Corton.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570942092551064722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrane miejsce jest zupełnie nietypowe, bowiem leży dokładnie na samej granicy pomiędzy Côte de Nuits (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;pinot noir&lt;/span&gt;) a Côtes de Beaune (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;chardonnay&lt;/span&gt;). W tym miejscu zbocze Côte d’Or, jest przcięte poprzeczna dolinką, w której leży jedno z najpiękniejszych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;villages&lt;/span&gt;, a mianowicie Pernand-Vergelesses. Podczas całego pikniku upajamy się nie tylko winami, jedzonkiem, ale również, a może przede wszystkim,  cudownym widokiem winnic, tak po prawej stronie, jak i po lewej, opadającymi leniwie ku strzelistej dzwonnicy Pernand-Vergelesses.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TU_2n7SPFyI/AAAAAAAAIO4/rQ57iwr6s_c/s1600/belle_h.lalau.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TU_2n7SPFyI/AAAAAAAAIO4/rQ57iwr6s_c/s320/belle_h.lalau.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570942429870102306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym zupełnie fantastycznym miejsce piknikowym są Les Falaises de Baubigny, z których rozciąga się zapierający dech w piersiach na (chyba) przynajmniej ¾ winnic burgundzkich. Może nie wszystkich, ale na pewno większości parcel Hautes Côtes de Beaune. Ten stolik piknikowy jest nieco inny niż wszystkie pozostałe, bowiem stanowi  tzw. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;point d’orienation&lt;/span&gt;. Jest kamienny, a jego blat to precyzyjna mapa, tego co widzimy przed nami. Mapa namalowana jest na niezwykle pięknej terakocie. Nie od rzeczy będzie tutaj dodać, iż o ile jest odpowiednia widoczność, można stąd świetnie obserwować i podziwiać w oddali szczyt Mont Blanc pokryty wiecznym śniegiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TU_3bvJN3zI/AAAAAAAAIPA/DGqhbTgCTgw/s1600/ja12.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TU_3bvJN3zI/AAAAAAAAIPA/DGqhbTgCTgw/s320/ja12.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570943319964245810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jeszcze jedno miejsce piknikowe, które po prostu uwielbiam. Problem tylko polega na tym, iż nie jest ono wcale zlokalizowane w Burgundi, ale w ……Prowansji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TU_4EVxJygI/AAAAAAAAIPI/3NzjKtjV73U/s1600/lawn.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TU_4EVxJygI/AAAAAAAAIPI/3NzjKtjV73U/s320/lawn.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570944017527065090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak nadzwyczajnie je lubię, bowiem zawsze jemy piknik na terenie wspaniale zadbanego parku, nad brzegiem sporego basenu, a wszystko to na terenie średniowiecznego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;château&lt;/span&gt;. Nie muszę chyba dodawać, iż właściciel rzeczonego przybytku, Cyprian, jest z dziada pradziada winiarzem. Winiarzem-entuzjastą i dlatego każde spotkanie z nim, jak i rozmowa, to autentyczna rozkosz tak dla ducha, jak i intelektu każdego winomaniaka. Po przyjeździe do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;château&lt;/span&gt; i zainstalowaniu się w parku, spokojnie wędrujemy do gospodarza wybrać stosowne wina do stołu. Na początek, czyli &lt;span style="font-style:italic;"&gt;apéro&lt;/span&gt;, odpowiednio schłodzone, różowe Côtes de Provence, natomiast do jedzonka też Côtes de Provence, tyle tylko, że czerwone Cru Classé. Po owocach, leniwym krokiem przemieszczamy się w kierunku Cypriana na degustację jego win, a także i zwiedzanie całej domeny. Wówczas, z reguły, wszyscy kupujemy również u niego wina do przywiezienia do domów.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TU_4gN3BUXI/AAAAAAAAIPQ/7e2P_RI7xlM/s1600/st_maur.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 238px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TU_4gN3BUXI/AAAAAAAAIPQ/7e2P_RI7xlM/s320/st_maur.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570944496440529266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że Saint Tropez jest „o rzut beretem”, chyba nie muszę pisać jak wyglądają nasze plany na popołudnie i wieczór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugim, nieodzownym elementem udanego pikniku, jest „&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;stosownie zaopatrzony, wiklinowy kosz piknikowy”.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz, tzn. VINTRIPS,  kosz kupiłem ( z ogromnymi trudnościami ) w Dijon, w mega ekskluzywnym i super drogim butiku, ale udało mi się uzyskać ponad 50% rabatu, bowiem jedna z wiklinek była odłamana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piknikowe jedzenie jest proste, świeże i smaczne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie też winny być dobrane do tego wina, wina lekkie i bezpretensjonalne. Z reguły na piknik z moimi klientami, kupuję u Gilles’a Brzezińskiego w Pommard, trzy BiB (Bag in Box): czerwone, białe i różowe. Wszystkie trzy są doskonałymi burgundami, aczkolwiek są to tylko Vins de Table (bez apelacji).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasze Menu piknikowe to, z reguły 1-2 pasztety, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jambon cru&lt;/span&gt; (cieniuteńko pokrojona szynka burgundzka), majonez &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Leisieur&lt;/span&gt; w tubie, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;moutarde de Dijon&lt;/span&gt;, bagietki, oliwki, poulet de Bresse (pieczony kurczak, kupowany na targu w Beaune u Maurizio, tego Włocha, który onegdaj polecił mi domenę Jerzego Bryczka i jego papieskiego burgunda), burgundzka kiełbasa z dzika, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;anchoiade&lt;/span&gt;, sery, owoce (soczyste brzoskwinie i winogrona).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TU_48tdLNwI/AAAAAAAAIPY/3NbhhRimHUk/s1600/piknik_searcher.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 228px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TU_48tdLNwI/AAAAAAAAIPY/3NbhhRimHUk/s320/piknik_searcher.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570944985958397698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-2221592331705378498?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/2221592331705378498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/2221592331705378498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/02/pikniki-burgundzkie.html' title='PIKNIKI BURGUNDZKIE'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TU_1zRXSsBI/AAAAAAAAIOo/fu0awc4A44Q/s72-c/vosne.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-2240003217379266945</id><published>2011-01-22T04:56:00.000-08:00</published><updated>2011-02-08T10:07:36.329-08:00</updated><title type='text'>ÉLÉGANCE DES VOLNAYS</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TTrlMeR1pJI/AAAAAAAAHzo/tVDG9EWN0zo/s1600/eglis.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 212px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TTrlMeR1pJI/AAAAAAAAHzo/tVDG9EWN0zo/s320/eglis.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5565012292018742418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;VOLNAY&lt;/span&gt;  to jedno z dziesiątek, prawie nie różniących się od siebie burgundzkich &lt;span style="font-style:italic;"&gt;villages&lt;/span&gt; (miasteczek). Nie różnią się one wiele od siebie, bowiem w znakomitej większości położone są pośród winnic tzn. są nimi otoczone, wszystkie domy, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;châteaux&lt;/span&gt; itp. są bardzo, bardzo stare i wykonane z lokalnego kamienia. Każde z rzeczonych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;villages&lt;/span&gt; bez wyjątku posiada ryneczek (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;marché&lt;/span&gt;) i tuz obok niego kamienny kościółek ze strzelistą wieżą / dzwonnicą z dzwonem wybijającym pełne godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To z czym my Polacy, z trudnością możemy się oswoić to fakt, iż kościół jest, tyle że zamknięty na cztery spusty, a dzwon uruchamiany jest elektronicznie. Trudno jest dla nas &lt;br /&gt;również przyzwyczaić się do faktu, iż w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;villages&lt;/span&gt; nie ma sklepów, sklepików itp. Jedyne jaki mi są znane to maleńkie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;casino&lt;/span&gt; przy rynku w Meursault , &lt;span style="font-style:italic;"&gt;boulangerie&lt;/span&gt; w Puligny Montrachet (moja ulubiona) i w Morey St Denis. Zakupy robi się w Beaune, przeważnie w Carrefourze. To co jest również dla nas zdumiewające, to to, iż praktycznie na uliczkach nigdy nie ma żadnych ludzi ! Dopiero jednak, kiedy się zrozumie ile pracy wymaga zajmowanie się winnicą, można to doskonale zrozumieć. Wszyscy są po prostu praktycznie zawsze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"w polu"&lt;/span&gt; (na nasze) albo &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"dans les vignes" &lt;/span&gt;(po ichniemu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako się rzekło Volnay jest jednym z takich własnie typowych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;villages&lt;/span&gt;, a położone jest ono pomiędzy słynnym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Château de Pommard&lt;/span&gt; i samym Pommard, a Meursault.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę sobie tutaj pozwolić na małą dygresję enologiczno-geofizyczną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż rejon, którego dotyczy mój blog nosi nazwą &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Côte d'Or &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;(Złote Zbocze) i ciągnie się z południa na północ( a może z północy na południe ?). Przewodniki turystyczne twierdzą, iż swoja nazwę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte d'Or&lt;/span&gt; zawdzięcza faktowi, iż zbocza pokryte w znakomitej większości najwspanialszymi winnicami świata, które jesienią przebarwiają się na zupełnie oszałamiający, złoty kolor. Rodowici jednak Burgundczycy, mają w nosie takie frajerskie bajery i doskonale wiedzą, iż wartość centymetra kwadratowego tych gruntów o niebo przewyższa wartość złota.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy nie wiadomo o co chodzi, to zazwyczaj chodzi o "kasę". Prawda ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż rzeczone &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte d'Or&lt;/span&gt;, mniej więcej w środku podzielone jest geologicznie na część północną (starszą) i część południową (młodszą). Traf chciał, iż miejsce podziału wypada dokładnie w kamieniołomach Comblanchien (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pierre de Comblanchien&lt;/span&gt;) w mojej ulubionej knajpce &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Les Routiers&lt;/span&gt;, o której piszę w innym miejscu tego bloga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy jednak do naszych baranów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż północna część &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte d'Or&lt;/span&gt;, nosi nazwe &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte de Nuits&lt;/span&gt; i uprawia się tam praktycznie wyłącznie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pinot noir&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; i jest ona prawdziwa ojczyzna czerwonych burgundów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Południowa natomiast część, nosi nazwę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte de Beaune&lt;/span&gt; i uprawia się tutaj praktycznie wyłącznie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;chardonnay&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Innymi słowy jest ojczyzną białych burgundów. Nie jest to jednak do końca prawdą, bowiem uprawia się tutaj, rzadko bo rzadko, ale jednak uprawia &lt;span style="font-style:italic;"&gt;pinot noir.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najsłynniejszymi tutaj wyjątkami są właśnie apelacje &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;VOLNAY&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;POMMARD.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie z tradycją od 2005 r., miłośnicy apelacji &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;VOLNAY &lt;/span&gt;spotykają się corocznie w ostatnią sobotę czerwca,na swoim święcie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ÉLÉGANCE DES VOLNAYS&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie bedzie wielka przesada, kiedy powiem, iż jest to prawdziwy zlot prawdziwych fanów VOLNAY  z całego świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie bez kozery święto to, nosi nazwę &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ÉLÉGANCE DES VOLNAYS,&lt;/span&gt; bowiem burgundy tej właśnie apelacji uważane są powszechnie za najbardziej eleganckie wina świata:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• elégance&lt;br /&gt;• finesse&lt;br /&gt;• subtilité&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama nazwa Volnay, pochodzi od pogańskiego bożka wód źródlanych - Volan. Jak już wspominałem, Volnay to typowe burgundzkie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;village&lt;/span&gt;. Typowe również dlatego, bowiem praktycznie wszystkie, wiekowe, kamienne zabudowania miasteczka to miejsce zamieszkania, od pokoleń, rodzin, a raczej rodów winiarskich. Dominującymi tutaj nazwiskami są Rossignol i Boillot. Typowe, bowiem na pierwszy rzut oka wydaje się leniwe i senne. Nic jednak bardziej złudnego: praca winiarzy to nigdy nie kończący się wysiłek 365 dni w roku. Każda pora roku wymaga przecież innej pracy, czy to w winnicy, czy to już przy winifikacji samego soku z winogron zaraz po winobraniu. Napisałem chyba o tym bardziej precyzyjnie kilka dni temu (re: Sekator i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;la Chablisenne&lt;/span&gt;). Zabiegi te polegające na przycinaniu winnej latorośli od góry, zmuszają ją do zachowania jednakowej wysokości (podobnie jak żywopłot), tak aby wszystkie najcenniejsze soki zostały zużyte przez właśnie rodzące się winne grona, a nie przez zbędne przyrosty. Niewielcy winiarze stosują do takiego zabiegu zwykły, duży sekator , ale inni jeżdżą po winnicach pokracznymi, przypominającymi pająki, traktorami winiarskimi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samo święto &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ÉLÉGANCE DES VOLNAYS&lt;/span&gt; jest na pewno bardzo dalekie od naszych przyzwyczajeń piknikowo-eventowych z głośną muzyką, dmuchanymi zjeżdżalniami, balonami i innymi balonikami, żeby nie zapomnieć o nieodzownym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;pyfku&lt;/span&gt; w plastikowych kubkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest przede wszystkim skromne. Skromne podobnie jak cała Burgundia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święto składa się zawsze z kilku nieodzownych wydarzeń, a mianowicie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Konkurs na najlepsze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;crus&lt;/span&gt;, wyłaniane w degustacji w ciemno przez wyłącznie (!) damskie jury&lt;br /&gt;2. Degustacje w winnicach i w piwnicach u winiarzy&lt;br /&gt;3. Posadzenie, przez Przewodniczącą jury, nowych sadzonek winnej latorośli na wysoko położonej działce (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;climat&lt;/span&gt;) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Premier Cru Clos Elégance&lt;/span&gt;, dla upamiętnienia wydarzenia&lt;br /&gt;4. Wieczorny bankiet&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TTrn_QRQb4I/AAAAAAAAHz4/WbzZCL02InM/s1600/v9.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TTrn_QRQb4I/AAAAAAAAHz4/WbzZCL02InM/s320/v9.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5565015363454791554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ponadto, przez cały czas udostępniona jest dla gości &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cave aux Arômes&lt;/span&gt; (Piwnica Aromatów), gdzie samemu można z dziecinną łatwością nauczyć się rozpoznawać zapachy jakie odnajdujemy zwykle w naszym kieliszku burgunda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej niezapomnianymi zdarzeniami są bez wątpienia degustacje w winnicach i wieczorny bankiet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas tego ostatniego, dania przygotowane są przez najbardziej renomowanych szefów, natomiast burgundy to najcenniejsze butelki dostarczane przez lokalnych winiarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas degustacji w winnicach, istnieje niebywała zaiste okazja poznania tak najwspanialszych Volnays w jednym miejscu i w jednym czasie, jak i  prawdziwych  tak profesjonalistów jak i entuzjastów-amatorów enologii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby być jednak do końca precyzyjnym, to nie w jednym miejscu, ale w dwóch. Miejsca te (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;chapiteaux&lt;/span&gt;), to zadaszone namiotami stoły degustacyjne ustawione w dolnej (apelacje &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bourgogne&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Village&lt;/span&gt;) i w górnej części winnic (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Premier Crus&lt;/span&gt;). Do degustacji przygotowano burgundy z 31 domen, natomiast komunikację pomiędzy samymi &lt;span style="font-style:italic;"&gt;chapiteaux&lt;/span&gt;, jak i rynkiem, zapewniały bezpłatne, konne bryczki. Największym problemem organizatorów zdawał się jednak być nieprawdopodobny wprost upał, który często niekorzystnie wpływał na odpowiednią temperaturę degustowanego wina. Co prawda wszystkie wina przechowywane były w zaparkowanych przy stołach samochodach chłodniach, jednak zawsze korzystniej było sprawdzić czy burgund nie stał zbyt długo na stole.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I ja tam byłem. Co prawda miodu nie piłem ale Volnays – tak. Zawsze byłem zauroczony tą apelacją, ale to co odkryłem w kilku z degustowanych win, pozostawi na pewno nigdy nie zatarte wrażenie. Takimi „gwiazdami” (przynajmniej dla mnie) były Premier Crus od Domaine Lucien Boillot Volnay: 1er Cru „Caillerets” 07 i od Marquis d’Angerville: Volnay 1er Cru 98.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłem, ale niestety nie do samego końca, bowiem moi klienci nie mieli ochoty na wieczorny bankiet, i siłą rzeczy musiałem im ulec. Klient ma ZAWSZE rację, prawda ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TTrnJupOgrI/AAAAAAAAHzw/HZA6SYRkOKk/s1600/vdiner.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TTrnJupOgrI/AAAAAAAAHzw/HZA6SYRkOKk/s320/vdiner.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5565014443895456434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jedna rzecz natomiast nie ulega najmniejszej wątpliwości, a mianowicie to, iż już nie mogę się doczekać ostatniej soboty czerwca w przyszłym roku. Oczywiście soboty spędzonej w Volnay, Burgundia na święcie ÉLÉGANCE DES VOLNAYS' 2011.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.bourgogne-info.eu/html/volnay.html"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;VOLNAY by OLA BERGMAN&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-2240003217379266945?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/2240003217379266945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/2240003217379266945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/01/volnay-to-jedno-z-setek-prawie-nie.html' title='ÉLÉGANCE DES VOLNAYS'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TTrlMeR1pJI/AAAAAAAAHzo/tVDG9EWN0zo/s72-c/eglis.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-1320089947810402715</id><published>2011-01-15T21:25:00.000-08:00</published><updated>2011-01-16T00:01:42.274-08:00</updated><title type='text'>BOURGOGNE Z LOTU PTAKA</title><content type='html'>Burgundię z lotu ptaka można podziwiać np. z balonu lub też z helikoptera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda z tych opcji ma swoje „zady i walety”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osobiście doświadczyłem prawie trzy godzinnego lotu balonem, natomiast do helikoptera, nie "załapałem się". Taki to już nędzny los organizatora. Dodam tylko, iż nie zmieściłem się do rzeczonej maszyny latającej, wcale nie z uwagi na moją tuszę, ale dlatego, iż klienci zajęli wszystkie miejsca w przepięknym 6-o miejscowym AS 350.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak przygoda balonowa jak i helikopterowa może się odbywać tylko w funkcji odpowiedniej pogody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak dla balonu muszą być zachowane odpowiednie warunki pozwalające na wznoszenie i sam przelot, natomiast dla helikoptera determinującym czynnikiem jest odpowiednia widoczność nad Alpami &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Loty balonami nad Burgundią odbywają się wczesnym rankiem lub późnym popołudniem, a to ze względu na mające wówczas miejsce, odpowiednie prądy wznoszące. Między Bogiem a prawdą to właściwie prawie do momentu startu nie wiadomo do końca czy dojdzie do samego lotu, bowiem o tym decyduje sam baloniarz w funkcji np. prognoz meteo, a w szczególności wiejących wiatrów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy już wszystko jest zapięte „na ostatni guzik” umawiamy się z Pierre, naszym baloniarzem, który odbiera nas z hotelu minibusikiem z przyczepką i jedziemy na miejsce startu, które okazuje się być leśną polaną w okolicach Nuits St Georges.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz balon jest balonem na gorące powietrze tzw. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;montgolfierką&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, a więc Pierre i jego pomocnik po rozłożeniu samej powłoki i ustawieniu wiklinowego kosza pasażerskiego, zapalają huczący, gazowy palnik, którego płomień w miarę szybko nagrzewa powietrze w balonie, tak aby po stosunkowo krótkim czasie można nas było wszystkich zapakować do kosza i……w górę !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To czemu przypatrywaliśmy się podczas lotu było tak wspaniałe i piękne, iż nie sposób tego opisać. Przynajmniej ja sam nie czuję się na siłach temu podołać.Nasze zdjęcia niech stanowią najlepsze świadectwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opatrzność boska i wiejące wiatry pokierowały naszym statkiem powietrznym nad słynnym, gigantycznym &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Lasem Morvan.&lt;/span&gt; Przy czym przez cały czas towarzyszył nam widok na odległe urwiska Falaises de Baubigny. Jako się rzekło po prawie trzech godzinach tej przyjemności wylądowaliśmy na pastwisku gdzie skutecznie przepłoszyliśmy pasące się tam bieluteńkie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;charolais&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwspanialszy moment jaki mi osobiście utkwił w pamięci z tej zupełnie niezapomnianej przygody, to przelot nad &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Château de Sully&lt;/span&gt;, który jest mi szczególnie bliski. Szczególnie bliski bowiem mam zaszczyt znać osobiście jego właścicielkę, Comtesse de Magenta, która z kolei jest właścicielką mojego ulubionego miejsca piknikowego Abbaye de Morgeot i otaczającej je winnicy Premier Cru. Mme la Comtesse, z kolei, sprzedaje znaczną część winogron z rzeczonej winnicy, mojemu przyjacielowi Olivier Leflaive, który  wytwarza z nich jeden z moich ulubionych burgundów, a mianowicie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Olivier Leflaive „Abbaye de Morgeot” Premier Cru.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TTKhUBaqlvI/AAAAAAAAHuY/2SRWMChXfRY/s1600/sull.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TTKhUBaqlvI/AAAAAAAAHuY/2SRWMChXfRY/s320/sull.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5562685855105718002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Château de Sully z lotu ptaka (a właściwie z lotu balonu, żeby być do końca precyzyjnym)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym bądź razie, zaraz po wylądowaniu na pastwisku, zostaliśmy przez Pierre’a i jego pomocnika poczęstowani odpowiednio schłodzonym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Crémant de Bourgogne, Brut&lt;/span&gt; i obdarowani oficjalnymi dyplomami „Zdobywców Podniebnych Przestworzy”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widokowy lot helikopterem dostarcza równie pięknych widoków i wspomnień, bowiem leci się ponad najpiękniejszymi châteaux (Clos de Vougeot,  Aloxe Corton, Pommard, Meursault, La Rochepot), winnicami Côte de Beaune i Côte de Nuits, malowniczymi &lt;span style="font-style:italic;"&gt;villages&lt;/span&gt;, a także samym Beaune i Nuits St Georges, a następnie w kierunku Massif Mont Blanc, który dostarcza już zupełnie innych bo górskich, a właściwie to już bardzo wysoko-górskich przeżyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TTKhD_8daDI/AAAAAAAAHuQ/jJckK51KTgM/s1600/helico_ski.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 211px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TTKhD_8daDI/AAAAAAAAHuQ/jJckK51KTgM/s320/helico_ski.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5562685579832682546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;« Nasz «  helikopter startuje z niezwykle starannie zadbanych ogrodów legendarnego Château de Pommard i po widokowym, oszałamiającym zaiste locie nad najpiękniejszymi obszarami Burgundii, po doleceniu w rejony alpejskie, ląduje przed alpejskim schroniskiem Tornieux, gdzie goście są częstowani typowym sabaudzkim lunchem z fantastycznymi winami z Haute Savoie. Po skończonym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;déjeuner&lt;/span&gt;, następuje wylot nad Mt Blanc, lot widokowy i powrót na miejsce startu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-1320089947810402715?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/1320089947810402715'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/1320089947810402715'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/01/bourgogne-z-lotu-ptaka.html' title='BOURGOGNE Z LOTU PTAKA'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TTKhUBaqlvI/AAAAAAAAHuY/2SRWMChXfRY/s72-c/sull.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-909124932209033828</id><published>2011-01-08T11:15:00.000-08:00</published><updated>2011-05-20T04:40:31.363-07:00</updated><title type='text'>SEKATOR I LA CHABLISIENNE</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSjCLZDv-5I/AAAAAAAAHoA/kKD2-vhIuEE/s1600/taille_hiver.jpeg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 259px; height: 194px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSjCLZDv-5I/AAAAAAAAHoA/kKD2-vhIuEE/s320/taille_hiver.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5559907240949840786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSjCBuU51XI/AAAAAAAAHn4/Oyo4XTRxlVY/s1600/taille_sekator.jpeg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 259px; height: 194px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSjCBuU51XI/AAAAAAAAHn4/Oyo4XTRxlVY/s320/taille_sekator.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5559907074860242290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem czy najbardziej nie lubię w winnicach Burgundii wczesnej, a raczej bardzo bardzo wczesnej wiosny, czy może raczej "schyłkowej" zimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na "moim murku osobistym" w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Abbaye de Morgeot&lt;/span&gt;, przy pikniku, można już powoli wygrzewać się w coraz cieplejszych promieniach słonecznych, ale winna latorośl jest jeszcze wtedy stosunkowo daleko od zawiązania pąków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to również doskonały moment aby zrozumieć, iż dobry, ostry sekator i pokraczna &lt;span style="font-style:italic;"&gt;la chablisienne &lt;/span&gt;to są może dwa najważniejsze narzędzia pracy winogrodnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Winnica aby rodziła stosowne tzn. najlepsze grona musi być praktycznie bez końca przycinana. Zima, lato, świątek, piątek, niedziela. Nie ma przeproś. Przez cały czas, jak rok długi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak przycinanie odrostów i suchych pędów tzn &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;taillage&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; odbywa się od listopada do końca lutego / marca, natomiast przycinanie podobne do tego  w jaki sposób formuje się zielone żywopłoty, czyli &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;rognage&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; odbywa się od maja do końca czerwca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rognage&lt;/span&gt; nie jest tak interesujące jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;taillage&lt;/span&gt;, bowiem z reguły wykonuje się to przy pomocy maszyn, które "okrakiem" przycinają rzędy latorośli raz od góry, a raz z obu boków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fantastyczne natomiast jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;taillage&lt;/span&gt;, bowiem wykonuje się to ręcznie, przy pomocy zwykłego lub elektrycznego (akumulatorek nosi się wówczas podobnie jak plecak) sekatora. Aby prawidłowo dokonywać &lt;span style="font-style:italic;"&gt;rognage&lt;/span&gt;  trzeba mieć naprawdę ogromne doświadczenie. Tylko doświadczenie może nam skutecznie podpowiedzieć, które pędy usunąć, a które pozostawić, tak aby latem osiągnąć najlepsze rezultaty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy już jesienne słoty i wichry do cna ogołocą winnice z resztek liści, rozpoczyna się przycinanie pędów (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;serments&lt;/span&gt;), który będzie trwał, bez przerwy, aż do wczesnej wiosny, kiedy to soki znowu zaczną krążyć w winnej latorośli. Splątane pędy wyglądaja wówczas niczym zasieki z zardzewiałego drutu kolczastego. Trzeba je obciąć krótko, aż do głównego pnia. Obcięte &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sarments&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; nie mają zastosowania rolniczego, są zbyt zdrewniałe aby zbutwieć przez zimę w ziemi, jest ich też zbyt wiele aby pozostawić w stosach pomiędzy rzędami, gdzie muszą jeździć traktory. Należy je zebrać i spalić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wówczas do akcji wkracza koszmarna, ale jakże usłużna &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;la chablisienne&lt;/span&gt; w innych regionach Francji zwana&lt;span style="font-style:italic;"&gt; brouette de vigneron&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Jest to najprostszy model ruchomej spalarni. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSjFwhX6QPI/AAAAAAAAHoQ/pyCYDLyG8Ew/s1600/chablisienne.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSjFwhX6QPI/AAAAAAAAHoQ/pyCYDLyG8Ew/s320/chablisienne.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5559911177371926770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;La chablisienne&lt;/span&gt; jest to przeważnie po prostu stara, stu litrowa upiornie zardzewiała beczka po oleju, przepołowiona wzdłuż, a następnie położona i przyspawana do ramy ze starych rurek z umocowanym z przodu kółkiem, bardziej owalnym niż okrągłym. Z przeciwnej strony kółka, rurki są dłuższe, tworząc rączki służące do pchania i kierowania tak skonstruowana niby-taczką. Na dnie beczki rozpala się ogień, przycina się&lt;span style="font-style:italic;"&gt; sarments&lt;/span&gt;, wrzuca do ognia i taczkę pcha do następnego krzewu. Ogień praktycznie nigdy, w czasie pracy, nie wygasa, bowiem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;la chablisienne&lt;/span&gt; wiernie podąża (tzn. jest pchana) za "przycinaczem". Kiedy już beczka jest pełna, bladoszary popiół rozsypuje sie po ziemi i rozpoczyna operację od nowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym okresie widok winnic jest zupełnie nieprawdopodobny. Wszędzie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;les chablisiennes, &lt;/span&gt;wszędzie unoszący się z nich dym i wszędzie niezapomniany zapach palonych pędów winnej latorośli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widziałem to po raz pierwszy jeżdżąc z Orches do Beaune i dalej do Nuits St Georges. Tą drogę można pokonać trzema równoległymo sposobami, a mianowicie autostradą, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Route Nationale&lt;/span&gt; albo &lt;span style="font-style:italic;"&gt;la Route des Grands Vins.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecia z wyżej wymienionych, prowadzi przez praktycznie cały czas - pośród winnic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSjCWpvN_tI/AAAAAAAAHoI/znmuafv5rSE/s1600/taille.jpeg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 275px; height: 183px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSjCWpvN_tI/AAAAAAAAHoI/znmuafv5rSE/s320/taille.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5559907434405691090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście zawsze wybierałem tą ostatnią opcję i bardzo, bardzo często zatrzymywałem się na przeróżnych murkach (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;clos&lt;/span&gt;), żeby podziwiać, chłonąć, zachwycać się itp itd widokami i aromatami, które mnie otaczały.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-909124932209033828?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/909124932209033828'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/909124932209033828'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/01/sekator-i-la-chablisenne.html' title='SEKATOR I LA CHABLISIENNE'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSjCLZDv-5I/AAAAAAAAHoA/kKD2-vhIuEE/s72-c/taille_hiver.jpeg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-228175393058309843</id><published>2011-01-05T11:21:00.000-08:00</published><updated>2011-01-23T10:41:42.604-08:00</updated><title type='text'>CO ŁĄCZY PAPIEŻA JANA PAWŁA II Z BURGUNDEM PREMIER CRU I ZE MNĄ SAMYM ?</title><content type='html'>Otóż okazuje się, iż całkiem nie mało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia pozostałem zupełnie osamotniony, żeby nie powiedzieć porzucony w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;village&lt;/span&gt; (miasteczko) Morey St Denis (Côte de Nuits). Rikitiki wyjechał bardzo wcześnie rano żeby odwieźć grupę naszych klientów do Frankfurtu na lotnisko i miał wrócić dopiero bardzo późno w nocy, a właściwie to nad ranem. Biblioteka (czytelnia) winiarska w Beaune jest czynna tylko 2 razy w tygodniu i tego dnia była (oczywiście) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;fermé&lt;/span&gt;, więc nie mogłem się oddać jednemu z moich ulubionych zajęć, a więc czytaniu o kulturze wina. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;W  B-gne, nie mając samochodu jest się praktycznie uziemionym. Są co prawda super pociągi Dijon – Lyon, ale stacje kolejowe  oddalone są znacznie od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;villages&lt;/span&gt; i trzeba do nich dojechać i tak samochodem. Co do połączeń autobusowych to są, ale w tak mikroskopijnej ilości, iż wolałem nie ryzykować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy zmuszony byłem spędzić cały dzień w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;village&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Morey St Denis składa się z dwóch części dolnej i górnej, a obie przecięte są drogą, łączącą Dijon z Beaune i dalej Beaujolais, Lyon. Mieszkaliśmy w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;chambre d’hôtes &lt;/span&gt;w części górnej (starszej), tuz obok centrum. Centrum to bardzo szumne określenie, bowiem składa się na nie mikroskopijny ryneczek z pomnikiem poległym w I-ej WŚ  i centrum handlowego w postaci &lt;span style="font-style:italic;"&gt;boulanger&lt;/span&gt; Gery. Może określenie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„centrum handlowe”&lt;/span&gt; jest również nieco na wyrost bowiem obsługa jest tam jednoosobowa, a oferowane produkty to „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;szwarc mydło i powidło&lt;/span&gt;”, a więc świeżutkie pieczywo (bez tego Francja by zginęła), gorąca kawa, jakieś wędliny i jogurty w plastikowych opakowaniach w lodówce, dzisiejsze gazety, parę proszków do prania i płynów do naczyń. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSTMz_CDnMI/AAAAAAAAHhk/z2sK-0Hd5IM/s1600/morey_boul.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSTMz_CDnMI/AAAAAAAAHhk/z2sK-0Hd5IM/s320/morey_boul.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558793033547488450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Za to od stolików pod markizą fantastyczny widok na winnice. A winnicami w istocie rzeczy Morey St Denis może się chwalić bo jest czym. Praktycznie wszystkie (te na wzgórzu),  to jak nie Grand Crus to Premier Crus. Niech wymienię Grand Crus:  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Clos des Lambrays, Clos de Tart, Clos Saint Denis i Clos de la Roche&lt;/span&gt;. Każda z nich to prawdziwe ikony winiarstwa burgundzkiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dr. Ramain o burgundach z Morey:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Powerful nectars, fleshy, full of sap, with their own special savour and strong scent of strawberries or violet.  They deserve to be on an equal footing with their neighbours Chambertin or Musigny.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzadko mi się zdarza spędzać aż tak leniwy dzień, więc "noga za nogą", podążyłem niespiesznie do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;boulangerie&lt;/span&gt; na poranną kawkę, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;croissanta&lt;/span&gt; x 2 i gazetkę (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Le Courrier de Beaune&lt;/span&gt;” tzn. jedyna dostępna).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmitrężyłem tam całkiem sporo czasu na czytaniu, gadaniu i podziwianiu widoków „jak z obrazka”. Z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;boulangerie&lt;/span&gt; sąsiaduje Domaine Lambrays, o której burgundach czytałem wiele dobrego, ale ich nigdy nie degustowałem, więc niewiele myśląc zadzwoniłem (tzn pociągnąłem za łańcuch dzwonka) do żelaznej bramy domeny. Niestety wszyscy, którzy mogliby zrobić dla mnie degustację byli, jak to zwykle bywa, przy pracy w winnicach. Pokazano mi natomiast średniowieczne, przepastne piwnice. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Oniemiałem.&lt;/span&gt; Totalny szok, zresztą niech świadczy o tym to zdjęcie: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSTMik5HraI/AAAAAAAAHhc/wlhFvK4L7Ns/s1600/lambrays_morey.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSTMik5HraI/AAAAAAAAHhc/wlhFvK4L7Ns/s320/lambrays_morey.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558792734472908194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wyniku wyżej opisanych wrażeń, rozmów w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;caveau&lt;/span&gt;, żeby nie wspomnieć &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Crémant de Bourgogne, Domaine des Lambrays, Brut&lt;/span&gt; x 2 zdecydowanie zrobiłem się głodny. Tym bardziej, iż zupełnie niespodziewanie nadeszła pora &lt;span style="font-style:italic;"&gt;déjeuner.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczęśliwy los sprawił, iż na dole, przy szosie znajduje się druga w Burgundii knajpka  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Les Routiers&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; pod nazwą &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Le Relais des Grands Crus&lt;/span&gt;. Gospodarze są zdecydowanie mniej sympatyczni niż w moim ulubionym Comblanchien, ale kir i jedzonko równie dobre, a burgundy (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;vin de table&lt;/span&gt;) lepsze, bo właściciel jest winiarzem. Jak zwykle zbyt dużo wziąłem z pysznego bufetu szwedzkiego, więc nie starczyło już miejsca na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;plat&lt;/span&gt; (danie główne) i zakończyłem moje &lt;span style="font-style:italic;"&gt;déjeuner&lt;/span&gt; serami i kawą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaraz obok (5 min. na piechotę) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Le Relais des Grands Crus&lt;/span&gt;, ma swoją &lt;span style="font-style:italic;"&gt;domaine&lt;/span&gt; winiarz, o którym już wiele słyszałem i bardzo chciałem go poznać. Jest on Polakiem z pochodzenia i nazywa się Bryczek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jerzego (Georges’a) Bryczka&lt;/span&gt; jest nad wyraz ciekawa i jednocześnie pouczająca. Muszę tutaj nadmienić, iż pierwszy raz usłyszałem o niej pod markizą &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Le Balthard&lt;/span&gt; (no bo gdzieżby indziej ?) w którąś z targowych sobót. Opowiedział mi ją przesympatyczny, włoski sprzedawca pieczonych kurczaków (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;poulet de Bresse&lt;/span&gt;, oczywiście), który przysiadł się był do mojego stolika. Okazał się on być nie tylko przyjacielem Monsieur Bryczka i miłośnikiem historii, ale również, a może przede wszystkim wielkim wielbicielem naszego papieża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowiedział mi więc ów Włoch co następuje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Góral spod Wadowic, Jerzy Bryczek wyemigrował był do Francji w okresie międzywojennym „za chlebem”. Podczas wojny dostał się do niewoli, ale udało mu się zwiać z transportu i ukrywał się na terenie Burgundii, gdzie dotrwał do końca wojny. W wyniku zniszczeń wojennych sytuacja Francji była wówczas nad wyraz krytyczna (dopiero Plan Marshall’a ich uratował), ale bieda w podobnych regionach do Burgundii była ekstremalna i powszechna. B. miał jednak szczęście bowiem znalazł pracę u winiarza i ciężko pracował jako robotnik rolny, jednocześnie podpatrując w jaki sposób wytwarza się burgundy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako się rzekło, bieda była tak powszechna, iż winiarz nie miał „kasy” na wypłatę dla swoich robotników. Jedynym wyjściem z sytuacji było ofiarowanie, w zamian za "świadczenie stosunku pracy", niektórych swoich winnic. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W taki oto sposób B. został burgundzkim winiarzem z krwi i kości. Winiarzem na swoich 6 ha (dzisiaj 3 ha, na skutek podziałów spadkowych). &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Jak przystało na prawdziwego górala, Jurek (Georges) jest głęboko wierzącym, praktykującym katolikiem Na ten przykład, przed jego domem w Morey St Denis, stoi święta figura Matki Boskiej, zupełnie jak w Polsce. Kiedy więc tylko zaczął studiować księgi otrzymanych winnic, ze zdumieniem odkrył, iż winna latorośl jednej z działek, (Morey Saint Denis Premier Cru) jest dokładnie rówieśniczką papieża JP II !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba Ci bowiem wiedzieć drogi czytelniku (a może czytelniczko ?), iż we Francji &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;KAŻDY&lt;/span&gt; krzak winnej latorośli [ we wszystkich winnicach AOC ], ma swoją metrykę, tzn. świadectwo urodzenia i pochodzenia. Dziecinnie proste jest więc sprawdzenie jego wieku. Otóż, ta konkretna parcela została posadzona dokładnie w roku urodzenia naszego papieża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;B. postanowił stworzyć specjalną &lt;span style="font-style:italic;"&gt;cuvée Jean Paul II&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, aby uczcić tak zaiste niecodzienny fakt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W roku jubileuszowych, 80-ych urodzin papieża, wybrał się wraz z małżonką, ubrani w tradycyjne stroje góralskie, na audiencję do Watykanu, gdzie wręczył autentycznie [ podobno ] wzruszonemu papieżowi karton z sześcioma butelkami &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Morey Saint Denis Premier Cru, Cuvée Jean Paul II.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie ta urocza historia staje się nieco niejasna, albowiem „mój” Włoch z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Le Balthard&lt;/span&gt; zaklinał się, iż papież tak bardzo polubił B. i jego burgunda, iż zaprosił go w następnym roku na audiencję prywatną. Pogadać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy odwiedziłem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Domanie Bryczek&lt;/span&gt;, powtórnie opowiedział  mi tą całą historię wnuczek Christophe, który przejął cały interes winiarski, i z którym degustowaliśmy wszystkie burgundy produkowane przez familię, a więc: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;*Morey-St-Denis, 08,&lt;br /&gt;                                                                                            *Gevrey-Chambertin, 05,&lt;br /&gt;                                                                                           *Chambolle Musigny, 08, &lt;br /&gt;                                                                                           *Morey St Denis Premier Cru, Cuvée Jean Paul II, 05.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSTMNCvLVPI/AAAAAAAAHhU/HVFoVLLm4co/s1600/jp2_bryczek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 230px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSTMNCvLVPI/AAAAAAAAHhU/HVFoVLLm4co/s320/jp2_bryczek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558792364527146226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Podczas opisywanej degustacji, miałem możliwość obejrzenia m.in. tego szczególnego, historycznego zdjęcia z audiencji u papieża obojga B. w strojach góralskich. Jednak Christophe nie potwierdził, jakoby papież zaprosił po raz drugi dziadka do swoich prywatnych apartamentów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kronikarskiego obowiązku dodam jeszcze, iż roczna produkcja JPII to tylko 3 000 butelek i w znakomitej większości rozchodzi się jak „ciepłe bułeczki” na rynku japońskim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To naprawdę jest już klasyczny bardzo wysoki burgund, natomiast cena &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ex-caveau&lt;/span&gt; nie jest wcale jakaś porażająca, bowiem butelka kosztuje 28.- €  T.T.C.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie muszę chyba dodawać, iż jedna z nich spokojnie leżakuje sobie w mojej piwniczce osobistej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może nie jedna tylko sześć ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam już nie wiem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;ZUPEŁNIE NIEZWYKŁY EPILOG&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kilka miesięcy od napisania tej historii, zostałem wspaniale uhonorowany za mój trud i znój "winopisarski":&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;email 22/01/2011&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dzień dobry Panu,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam Pana wpis na blogu o Jerzym Bryczku. Jest to wujek Mojej mamy . Przez wiele lat miała z nim kontakt listowy. Kontakt ten kilka lat temu się urwał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłyśmy przekonane, że wujek zmarł i dlatego już nie odpisuje na listy. Pana wpis bardzo nas zaskoczył i uradował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli byłoby możliwe, mógłby Pan napisać mi coś więcej na temat źródła Pana informacji, formie wujka, bo już chcielibyśmy wysłać jakieś zdjęcia i wiadomości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam serdecznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Renata&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autentyczne wzruszenie nie pozwala mi tego listu skomentować&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-228175393058309843?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/228175393058309843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/228175393058309843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/01/co-aczy-papieza-jana-pawa-ii-burgundem.html' title='CO ŁĄCZY PAPIEŻA JANA PAWŁA II Z BURGUNDEM PREMIER CRU I ZE MNĄ SAMYM ?'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSTMz_CDnMI/AAAAAAAAHhk/z2sK-0Hd5IM/s72-c/morey_boul.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-7071480240999409551</id><published>2011-01-04T06:36:00.000-08:00</published><updated>2011-01-04T19:31:14.888-08:00</updated><title type='text'>GDZIE MIESZKAŁEM ?</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;WIDOK Z "MOJEGO" OKNA&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSNEQrfjsFI/AAAAAAAAHfM/We70f02JCb8/s1600/orches_view.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSNEQrfjsFI/AAAAAAAAHfM/We70f02JCb8/s320/orches_view.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558361418449006674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kiedy przyjechałem na dłużej do Burgundii w celach, nazwijmy to ogólno - rozpoznawczych  (nawiązywanie kontaktów itp.), zadzwoniłem do mojego znajomego, Guillaume'a E., którego miałem przyjemność poznać kilka miesięcy wcześniej kiedy byłem tam pierwszy raz z moimi pierwszymi klientami - enoturystami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed samym przyjazdem uprzedziłem G. mailowo i nastąpiła grzecznościowa wymiana korespondencji pod hasłem. "no to będziemy się musieli spotkać". Wymiana maili totalnie niezobowiązująca, i tak ja traktowałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ pobyt w B-gne zaplanowałem na ponad 3 tygodnie, więc bardzo starannie, przy pomocy internetu poszukiwałem odpowiedniego locum. Kierowałem się przy tym takimi kryteriami, aby wynajęty &lt;span style="font-style:italic;"&gt;chambre d'hôte&lt;/span&gt; (pokój gościnny &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bed&amp;breakfast&lt;/span&gt;) był w domu winiarza z silnymi tradycjami winiarskimi, żeby był zlokalizowany nie tylko w malowniczym miejscu, ale również bardzo "historycznym". No i oczywiście żeby był najtańszy z możliwych. Szukałem, szukałem, szukałem i ...znalazłem . Oczywiście. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;C'est la Bourgogne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;CHÂTEAU DE LA ROCHEPOT&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSNF8HiQoSI/AAAAAAAAHfs/RuU6Xpqq43U/s1600/La_Rochepot2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSNF8HiQoSI/AAAAAAAAHfs/RuU6Xpqq43U/s320/La_Rochepot2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558363264222535970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokój wynająłem na podzamczu (dosłownie u samych stóp) XII-o wiecznego legendarnego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Château La Rochepot&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, w winiarskiej rodzinie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fouquerand&lt;/span&gt; posiadającej prawa winiarskie z nadania Marquis de Fargis z 1629 roku. Innymi słowy, ani o otaczającą mnie historię, ani o tradycje winiarskie moich gospodarzy wcale nie musiałem się martwić. Pozostawała tylko cena. Ale i tutaj udało mi się wynegocjować bardzo korzystny &lt;span style="font-style:italic;"&gt;forfait&lt;/span&gt; (abonament) z uwagi tak na długość pobytu, jak i na fakt, że zamieszkałem tam poza sezonem (kwiecień).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piszę o tym tak precyzyjnie i może zbyt rozwlekle, ale powodem jest, iż tutaj właśnie i wtedy właśnie spotkałem się po raz pierwszy z &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MAGIĄ BURGUNDII&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dotarciu wczesnym popołudniem do mojego locum, wykonałem grzecznościowy telefon do G. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;MAGIA BURGUNDII&lt;/span&gt; zadziałała w tym momencie po raz pierwszy. Imaginuj sobie drogi czytelniku (a może czytelniczko ?), iż dom G. w wiosce Orches, znajdował się o nie więcej jak 3 km od domu moich gospodarzy !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ORCHES&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSNGR1OjCTI/AAAAAAAAHf0/5gV0kQryyOU/s1600/orches_rocs2_s.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSNGR1OjCTI/AAAAAAAAHf0/5gV0kQryyOU/s320/orches_rocs2_s.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558363637265140018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przecież mógł się znajdować równie dobrze 50 km, albo i dalej. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MAGIA.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MAGIA,&lt;/span&gt; która praktycznie odmieniła moje życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystarczy powiedzieć, iż każdego wieczora, wracając od moich codziennych obowiązków, zatrzymywałem się w Orches gdzie zostawałem praktycznie do białego rana. Nadmienić tutaj muszę, iż G. jest typkiem niesłychanie imprezowym, nocnym markiem, sommelierem i prawdziwym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bon vivant&lt;/span&gt;. Jego dom jest (a właściwie był) zawsze pełen gości - winiarzy i uroczych winiarek. Ku mojemu najwyższemu zdumieniu, pewnego wieczora stwierdził autorytatywnie, iż ofiaruje mi jeden z pokoi na parterze, żebym już nigdy nie musiał się martwić gdzie zamieszkać. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NIESAMOWITE !. ZNOWU MAGIA !&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W DOMU GUILLAUME'A&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSNFKx48QmI/AAAAAAAAHfc/GMi3VmAzQAA/s1600/salon.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSNFKx48QmI/AAAAAAAAHfc/GMi3VmAzQAA/s320/salon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558362416598499938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Niestety wszystko ma swój koniec. A &lt;span style="font-style:italic;"&gt;wurst&lt;/span&gt; to nawet dwa (jak powiadają Niemcy).&lt;/span&gt; Guillaume w ub roku wyfrunął balować na plażach Rio (on kocha Brazylię i sambę, podobnie jak ja sam Burgundię), dom wystawił na sprzedaż. I tyle.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-7071480240999409551?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/7071480240999409551'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/7071480240999409551'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/01/moj-dom-w-burgundii.html' title='GDZIE MIESZKAŁEM ?'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSNEQrfjsFI/AAAAAAAAHfM/We70f02JCb8/s72-c/orches_view.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-8510727840611602643</id><published>2011-01-03T11:29:00.000-08:00</published><updated>2011-01-04T10:48:19.522-08:00</updated><title type='text'>MOI BURGUNDZCY PRZYJACIELE: DIDIER MONTCHOVET</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSIoZS0cLwI/AAAAAAAAHcU/DiMAahOk-xU/s1600/didier_dom.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSIoZS0cLwI/AAAAAAAAHcU/DiMAahOk-xU/s320/didier_dom.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558049305142243074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Didier podczas degustacji swoich burgundów, opowiada o autentycznej pasji i głębokim przekonaniu do zasad upraw biodynamicznych, wydaje się, iż nie ma innej alternatywy dla prawdziwych miłośników win, jak tylko wina BIO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cytując Organic Wine Journal:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;ONCE YOU GO NATURAL WINE,&lt;br /&gt;THERE IS NO WAY BACK&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W istocie rzeczy degustując wina naturalne (organiczne, powszechnie nazywane we Francji winami BIO) najwyższej jakości, jesteśmy zawsze zaskakiwani ich świeżością i zdecydowanym wyrażaniem ich &lt;span style="font-style:italic;"&gt;terroir&lt;/span&gt;. Pijąc je odnosimy nieodparte wrażenie picia nie wina, ale.........soku z winogron. Dotyczy to w szczególności win białych. Zawsze zaskakują pierwszym wrażeniem smakowym (pierwsze usta), jak również, długim nie kończącym się finiszem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSIoPx92DMI/AAAAAAAAHcM/LcUD5-xhsRo/s1600/didier.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSIoPx92DMI/AAAAAAAAHcM/LcUD5-xhsRo/s320/didier.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558049141704494274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Didier jest prawdziwym, w 1000% pasjonatem upraw biodynamicznych i w swojej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;domaine&lt;/span&gt; zawsze stosuje zasady kalendarza biodynamicznego. Z całym przekonaniem twierdzi on, iż w poszanowaniu naszego globalnego, unikalnego ziemskiego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;terroir&lt;/span&gt;, należy zawsze wspomagać naturalne siły życiodajne, ostatecznie eliminując stosowanie jakichkolwiek środków będących wynikiem chemicznych syntez (sztuczne karmy, herbicydy, insektocydy, fungicydy, wirusocydy itp.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój gospodarz i przyjaciel jest zawsze wymieniany jako jeden z 5u - 6u czołowych winiarzy BIO w całej Burgundii, a z kolei jego burgundy to prawdziwy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;crème de la crème&lt;/span&gt; winiarstwa. Wina Didier'a szczycą się również ekstremalnie trudnym do zdobycia certyfikatem upraw biodynamicznych &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;DEMETER.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ilekroć degustuję jego wina, zawsze staję przed dylematem, bowiem nie znajduję żadnego wina, które by mi nie odpowiadało. Wszystkie różnią się znacznie od siebie, a jednocześnie są bardzo podobne w charakterze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuje się w nich rękę Mistrza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak w końcowej "rozgrywce" zawsze zwycięża:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Beaune Premier Cru "Aux Coucherias", 2004&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(w środku, z brązową etykietą)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSItF7x3ZzI/AAAAAAAAHcc/bIXGWy_miAo/s1600/XMAS_BTLS.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSItF7x3ZzI/AAAAAAAAHcc/bIXGWy_miAo/s320/XMAS_BTLS.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558054470098052914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie ostatniej bożonarodzeniowej, rodzinnej kolacji podałem je do głównego dania tzn &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bœuf bourguignon&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrażenie było w istocie rzeczy ogromne. Ja sam, z kolei tym bardziej się cieszyłem, bowiem nawet starsze osoby, po prostu nie znające się na winach, zrozumiały i autentycznie doceniły wielkość tego właśnie burgunda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Didier był przez wiele lat wykładowcą w słynnym liceum winiarskim w Beaune (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lycée Viticole, Beaune&lt;/span&gt;) i pewnie między innymi dlatego ma tak świetnie zredagowaną swoją stronę internetową, na której bardzo często się opieram jako materiale źródłowym w moich rozlicznych opracowaniach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-8510727840611602643?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/8510727840611602643'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/8510727840611602643'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/01/moi-burgundzcy-przyjaciele-didier.html' title='MOI BURGUNDZCY PRZYJACIELE: DIDIER MONTCHOVET'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSIoZS0cLwI/AAAAAAAAHcU/DiMAahOk-xU/s72-c/didier_dom.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-9184799408147265315</id><published>2011-01-02T23:11:00.000-08:00</published><updated>2011-01-03T22:49:50.887-08:00</updated><title type='text'>W OKU CYKLONU: "LE BALTHARD"</title><content type='html'>Wydaje się, iż &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;OKIEM CYKLONU&lt;/span&gt; zaklętego i zaiste magicznego świata burgundów jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;brassérie&lt;/span&gt; (kawiarnia) &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Le Balthard w Beaune.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedź wydaje się być nad wyraz prosta. &lt;br /&gt;Otóż jak powszechnie wiadomo wszem i wobec, Beaune jest światową stolicą burgundów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywista oczywistość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei centralnym punktem w samej stolicy rzeczonej jest kilka stolików pod markizą (a zimą, w środku, przy barze) w Le Balthard.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSF9hjyCUFI/AAAAAAAAHZk/MUFvJp-WX6Q/s1600/balt.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSF9hjyCUFI/AAAAAAAAHZk/MUFvJp-WX6Q/s320/balt.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557861430646165586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkamy się ? Gdzie ? W Le Balthard.&lt;br /&gt;Kieliszeczek kira ? Gdzie ? W Le Balthard.&lt;br /&gt;Masz ochotę spotkać kogoś fajnego ? Posiedź godzinkę w Le Balthard. Sukces murowany.&lt;br /&gt;Masz wolny czas i nie masz go jak zagospodarować ? Le Balthard.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O prawdziwym sukcesie tego miejsca stanowi nie tylko grzeczna obsługa, ale przede wszystkim jego super lokalizacja. Znajduje się on bowiem przy samym rynku, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;vis à vis&lt;/span&gt; wejścia do legendarnych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hospices de Beaune&lt;/span&gt;,&lt;/span&gt; prawdziwego klejnotu historii, wejścia do przepastnych piwnic &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Marché aux Vins&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (degustacja 14-u burgundów), a także słynnego sklepu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Athanaéum du Vin&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, zeby nie wspomnieć o &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;hali targowej&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy siedząc więc pod markizą lub w środku lokalu, i sącząc coś "odpowiedniego", - światek burgundów przewinie Ci się przed oczami jak w kinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Santé.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-9184799408147265315?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/9184799408147265315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/9184799408147265315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/01/w-oku-cyklonu.html' title='W OKU CYKLONU: &quot;LE BALTHARD&quot;'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSF9hjyCUFI/AAAAAAAAHZk/MUFvJp-WX6Q/s72-c/balt.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-2236214454175163194</id><published>2011-01-01T18:15:00.000-08:00</published><updated>2011-05-04T00:24:20.868-07:00</updated><title type='text'>BURGUNDZKA LISTA PRZEBOJÓW, MOJA LISTA OSOBISTA</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nicolas Rossignol:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSBA0fSScVI/AAAAAAAAHTU/PJs5puYP0aY/s1600/nicolas_rossignol.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 188px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSBA0fSScVI/AAAAAAAAHTU/PJs5puYP0aY/s320/nicolas_rossignol.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557513210670772562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Poniżej przedstawiam &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;BURGUNDZKĄ, SUBIEKTYWNĄ LISTĘ PRZEBOJÓW.&lt;/span&gt; Innymi słowy, maksymalnie skróconą listę moich ulubionych apelacji i konkretnych burgundów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maksymalnie skróconą, bowiem między Bogiem a prawdą, jeszcze nie udało mi się spotkać z burgundem, na którym byłbym się zawiódł. Staram się jak mogę i nie ustaję w wysiłkach, ale  ciągle nic i nic....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony autentycznie się cieszę, iż nie muszę, w związku z tym, przeżywać horrendalnych katuszy, jak to miało miejsce podczas naszego tradycyjnego, noworocznego obiadu (01/01/11). Otóż, imaginuj sobie drogi czytelniku (a może czytelniczko ?) tego bloga, iż do iście perfekcyjnie spreparowanego ptaszydła, popularnie zwanego kaczką pieczoną, z jabłkami zresztą - podano wino. KTOŚ (nie powiem kto) przytaszczył w związku z rzeczoną okazją, z jakiegoś warszawskiego supermarketu wino czerwone wytrawne, o jakże kuszącej zaiste nazwie: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;BAROLO&lt;/span&gt;(sic!). Podczas obiadu nie mogłem zrozumieć dlaczego dobry Bóg aż do tego stopnia mnie pokarał, iż musiałem zdegustować takowy płyn. Z drugiej strony pomyślałem sobie jednak, iż wdzięczność moja nie powinna mieć żadnych granic, bowiem przecież dobry los pokazał mi czym naprawdę są burgundy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;LISTA CZERWONA&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;APELACJE: &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*GEVREY-CHAMBERTIN (Côtes de Nuits)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*VOLNAY (Côtes de Beaune)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;BURGUNDY: &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*Gérard Quivy, Gevrey Chambertin, Grand Cru, "Charmes", 2005&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*Nicolas Rossignol, Volnay, Premier Cru, "Les Caillerets", 2005&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gérard Quivy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSBBG2lQ5YI/AAAAAAAAHTk/LNJP2K6mUfw/s1600/quivy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 167px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSBBG2lQ5YI/AAAAAAAAHTk/LNJP2K6mUfw/s320/quivy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557513526162023810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;          &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;LISTA BIAŁA&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;APELACJE: &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*RULLY&lt;br /&gt;          *CHASSAGNE-MONTRACHET&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;BURGUNDY: &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*Olivier Léflaive, Rully Premier Cru "Vauvry", 2007&lt;br /&gt;*Olivier Léflaive, Chassagne-Montrachet Premier Cru "Abbaye de Morgeot", 2007 &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;LISTA BIO (UPRAWY BIODYNAMICZNE)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;CZERWONE:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*Didier Montchovet, Beaune Premier Cru  "Aux Coucherias", 2004&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;BIAŁE:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; *Domaine du Chassornay à St Romain, Fred Cossard, Les Bigottes, 2007&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;LISTA BĄBELKOWA&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*Crémant de Bourgogne, Domaine Fouquerand à La Rochepot, Brut, Rosé&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;blockquote&gt;KOMENTARZ&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jest jeszcze kilka apelacji, które wysoko sobie cenię, ale się, niestety, nie zmieściły w tej ścisłej czołówce, a są nimi: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Clos de Vougeot, Pommard, Beaune, Hautes Côtes de Beaune, St Romain, Santenay i Pouilly-Fuissé.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;*GEVREY-CHAMBERTIN:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;to nie tylko moja ulubiona apelacja, ale również wielkich tego świata. Niech wymienię &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Thomasa Jeffersona, Guy de Maupassant'a, Napoleona Bonaparte, J.F.Kennedy'ego&lt;/span&gt; i wielu, wielu innych.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ilekroć ( a działo się to nad wyraz często) armia napoleońska maszerowała pośród winnic G-C, żołnierze mieli surowy rozkaż &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;salutowania winnicom.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei pewien poeta francuski, również członek fan klubu G-C powiadał:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Imienia dziewczyny już nie pamiętam,&lt;br /&gt;Miejsca gdzie to było, tez już nie pomnę,&lt;br /&gt;ale, wino, wino to było Gevrey-Chambertin.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*VOLNAY:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;  &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TO JEST TO !&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem zupełnie zauroczony, tak samymi burgundami tej apelacji, jak i samym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;village&lt;/span&gt;, leżącym pomiędzy Meursault a Pommard, i gdzie prawie połowa winiarzy to słowiki (Rossignol).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaniem jednego z nich (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Domaine Galantenay&lt;/span&gt;) VOLNAY to kwintesencja:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;* finezji&lt;br /&gt;* elegancji&lt;br /&gt;* subtelności&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;C'est tout.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inaczej mówiąc:&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kropla kunsztu, w oceanie czerwonych win&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*RULLY:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; obie bardzo, bardzo przeze mnie lubiane apelacje, a więc tak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rully&lt;/span&gt;, jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Givry&lt;/span&gt; leżą już w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Côte Chalonnaise&lt;/span&gt;, a więc najbardziej na południe w całej Burgundii (jeszcze dalej jest już tylko &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beaujolais&lt;/span&gt;, ale tam uprawia się już inny szczep - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;gamay&lt;/span&gt;). Taka , a nie inna lokalizacja właśnie, sprawia to, iż jest w tych winach więcej "słońca", mają więcej owocu, są bardziej zaokrąglone i aksamitne co osobiście bardzo mi odpowiada. Obie apelacje (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Givry&lt;/span&gt; w swoim białym wydaniu) harmonizują się perfekcyjne z pyszną &lt;span style="font-style:italic;"&gt;la pochouse&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;*CHASSAGNE-MONTRACHET:&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;tutaj nie tyle już chodzi o same burgundy, ale moja bezgraniczna sympatia do tej konkretnej apelacji jest niejako "po znajomośći". Otóż [jak piszę w innym miejscu tego bloga] jednym z moich ulubionych zajęć kiedy tylko mam "wolne" jest spędzenie pikniku w opuszczonym opactwie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Abbaye de Morgeot&lt;/span&gt; i otaczającej go winnicy 1er Cru, na moim &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"osobistym murku z widokiem..."&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Ponadto, iż jest tutaj zniewalająco pięknie, prawie cała winnica należy do mega sympatycznej księżnej Magenta (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Comtesse de Magenta&lt;/span&gt;). Madame la Comtesse, z kolei część swoich zbiorów odsprzedaje co roku mojemu przyjacielowi Olivier'owi Leflaive, który z kolei wytwarza z nich w/w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chassagne-Montrachet Premier Cru "Abbaye de Morgeot", 2007 &lt;/span&gt; Pytanie retoryczne brzmi więc: &lt;br /&gt;jak w podobnej sytuacji nie pokochać tej konkretnej apelacji ?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Olivier Léflaive&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(ten w kapeluszu)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSBA9oLcXkI/AAAAAAAAHTc/WV4-QROKZio/s1600/olivier_pasc1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSBA9oLcXkI/AAAAAAAAHTc/WV4-QROKZio/s320/olivier_pasc1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557513367676804674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;*Didier Montchovet, Beaune Premier Cru  "Aux Coucherias", 2004:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Didier'owi i w ogóle uprawom biodynamicznym zamierzam wkrótce poświęcić osobny rozdział tego bloga. Innymi słowy nie będę Cię, mój drogi czytelniku (czy też czytelniczko) niepotrzebnie teraz zanudzał.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;*Domaine du Chassornay à St Romain, Fred Cossard, Les Bigottes, 2007:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TOTALNA SENSACJA&lt;/span&gt;. Nigdy nawet nie przypuszczałem, iż można stworzyć takie wino. A właściwie to już nie jest żadne tam wino. To jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PRAWDZIWE DZIEŁO SZTUKI&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Le goût du terroir&lt;/span&gt; (smak / refleks &lt;span style="font-style:italic;"&gt;terroir&lt;/span&gt;)jest tak nieprawdopodobnie ekspresyjny, iż odnosi się nieodparte wrażenie konsumowania go [&lt;span style="font-style:italic;"&gt;terroir&lt;/span&gt;]  pełnymi garściami, natomiast sam burgund, już wcale nie przypomina wina, ale racej skoncentrowany sok winogronowy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;*Crémant de Bourgogne, Domaine Fouquerand à La Rochepot, Brut, Rosé:&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;podobnie jak w przypadku &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Les Bigottes&lt;/span&gt;, nie ma tutaj najmniejszych wątpliwości, iż akurat ten konkretny &lt;span style="font-style:italic;"&gt;crémant&lt;/span&gt; jest samotnym liderem. Uwarunkowania są tutaj niejako, powiedziałbym historyczno-nostalgiczne. Otóż kiedy po raz pierwszy "osiadłem" na dłużej w Bourgogne, moją gospodynią w przeuroczym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;chambre d'hôtes&lt;/span&gt; (pokój gościnny, Bed&amp;Breakfast) w La Rochepot, u stóp XII-o wiecznego zamczyska jak z bajki, była Véronique Fouquerand. Véronique&lt;/span&gt; dbała o mnie jak o własnego syna, co m.in. przejawiało się w codziennym przygotowywaniu w równie czyściuteńkim, co przestronnym i wygodnym saloniku na dole, niepowtarzalnych burgundzkich śniadań (np. przepyszne domowe konfitury z cieplutkimi &lt;span style="font-style:italic;"&gt;croissant'ami&lt;/span&gt; itp.). Nie omieszkiwała ona również uzupełniać w miarę potrzeb (tzn.codziennie) mojej lodówki w różowego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;crémant&lt;/span&gt; rodzinnej produkcji. Nadmienić tutaj jestem zmuszony, iż bardzo szybko stwierdziłem, iż nie ma nic lepszego jak zacząć dzień znojnej pracy od kieliszeczka zimnego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;crémant de Bourgogne, rosé&lt;/span&gt;. Sam, osobiście wpadłem na ten genialny pomysł, a wynikł on bezpośrednio z faktu, iż musiałem zagospodarować jakoś wolny czas potrzebny na zaparzenie się świeżej, porannej kawy. Dodam jeszcze od siebie, iż butelczyny dostarczane mi przez moją gospodynię były tzw. butelkami "surowymi", a więc bez żadnych etykiet, a także bez koszulki na szyjce. Prosto z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;caveau&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba nie powinienem tego pisać, ale jedna z rozlicznych ułomności mojego charakteru powiodła mnie rychło ku innemu, epokowemu zaiste odkryciu:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;DZIEŃ ROZPOCZĘTY KIELISZECZKIEM CRÉMANT DE BOURGOGNE TO DZIEŃ UDANY.&lt;br /&gt;DZIEŃ ROZPOCZĘTY KIELISZECZKIEM CRÉMANT DE BOURGOGNE, ROSÉ TO DZIEŃ ZE WSZECH MIAR UDANY&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;La Rochepot:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSBHizPNivI/AAAAAAAAHT8/YcPGvfHuFTk/s1600/la_rp_gate.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSBHizPNivI/AAAAAAAAHT8/YcPGvfHuFTk/s320/la_rp_gate.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557520603370326770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-2236214454175163194?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/2236214454175163194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/2236214454175163194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/01/moje-najbardziej-zaskakujace.html' title='BURGUNDZKA LISTA PRZEBOJÓW, MOJA LISTA OSOBISTA'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSBA0fSScVI/AAAAAAAAHTU/PJs5puYP0aY/s72-c/nicolas_rossignol.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-7544030531793897707</id><published>2011-01-01T04:39:00.001-08:00</published><updated>2011-01-03T00:23:06.573-08:00</updated><title type='text'>MOJE NAJBARDZIEJ ZASKAKUJĄCE WSPOMNIENIE Z BURGUNDII</title><content type='html'>Podobno tak to już bywa w życiu, iż ten pierwszy raz bywa z reguły najpiękniejszy i nigdy nie zapomniany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie było z moim pierwszym wyjazdem do Burgundii w towarzystwie pierwszych klientów - enoturystów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamieszkaliśmy wówczas stosunkowo daleko na południe od Beaune (ok.50 km), a więc już w regionie Côte Chalonnaise. Naszą gospodynią była przeurocza &lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Madame Cognard&lt;/span&gt; i to właśnie nasza ówczesna gospodyni jest po dziś dzień autorką największej niespodzianki jaka mnie dotychczas spotkała podczas moich rozlicznych peregrynacji do Bourgogne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dom i chambres d'hôtes Mme Cognard, Côte Chalonnaise&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR_pCD7OozI/AAAAAAAAHSc/-VxUnDSYD8A/s1600/gregory2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR_pCD7OozI/AAAAAAAAHSc/-VxUnDSYD8A/s320/gregory2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557416686821221170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż pewnego rozkosznego zaiste poranka w tej pięknej, pagórkowatej okolicy (wiele osób twierdzi, iż Côte Chalonnaise i dalej Beaujolais to najbardziej malownicza część Burgundii, czemu jestem skłonny przyznać rację), Mme Cognard zaproponowała nam degustację burgundów wytwarzanych przez jej syna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Państwo Cognard nie zajmują się już produkcją win i, podobnie jak wszyscy winiarze w Burgundii, w pewnym momencie przekazali cały ambaras swojemu synowi. I to właśnie do jego piwnicy zostaliśmy zaproszeni, a mieści się ona w najsłynniejszym chyba winiarskim &lt;span style="font-style:italic;"&gt;village&lt;/span&gt; tej części Burgundii, a mianowicie w Buxy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Buxy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR_nhsKBCgI/AAAAAAAAHSM/80KDsz4pBEw/s1600/buxy1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR_nhsKBCgI/AAAAAAAAHSM/80KDsz4pBEw/s320/buxy1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557415031173351938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napisałem "piwnica", ale nie jest to do końca zgodne z prawdą, bowiem to wcale nie jest żadna tam piwnica ale autentyczna&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;.....jaskinia !&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdopodobnie zamieszkiwana ona była w bardzo zamierzchłych czasach przez naszych  pra, pra, pra….itd przodków. Wchodzi się więc tam bezpośrednio z ulicy, przez drewniane, dwuskrzydłowe  wrota, których stan techniczny  wskazuje na niemal równie zaawansowany wiek jak sama piwnica. No, może nie średniowiecze, ale blisko.  Rzeczona jaskinia została wykuta (a może powstała sama ?) w owych wiekach dawnych i służyła po prostu jako miejsce zamieszkania. Znajdujemy więc tutaj  zachowane w idealnym stanie takie podstawowe i konieczne do życia urządzenia jak piec chlebowy czy przepastna studnia z krystalicznie czystą wodą, a także urokliwe źródełko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest to żaden zabytek - jest to po prostu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;caveau &lt;/span&gt;(piwnica) dla dojrzewania burgundów produkowanych przez rodzinę winiarza, a więc wszędzie beczki, beczki, beczki…..... i butelki, butelki, butelki.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urzekający jest tutaj również rozkoszny, niepowtarzalny i jakże typowo francuski bałaganik (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;petit bordel&lt;/span&gt;). Tutaj stara jak świat etykieciarka do butelek (ciągle zresztą używana), tutaj rozwalający się kredens i kilka połamanych krzeseł, tutaj czarny bezpański, niemiłosiernie wychudzony czarny kot, który wyrzucony jednymi drzwiami natychmiast wraca dziurą pod wrotami z drugiej strony, albo susząca się u powały świńska noga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owa świńska noga, po zdjęciu jej z haka, okazuje się być tradycyjną, burgundzką  szynką, którą samemu należy skroić na cienkie plasterki, aby służyła jako  zakąska do degustowanych burgundów. Jako pełniący jakże odpowiedzialną funkcję &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kerownika Wycieczki&lt;/span&gt;, obarczony zostałem tym miłym obowiązkiem i awansowałem do miana &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;GKBJC&lt;/span&gt; (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Główny Krojczy Burgundzkich Jambons Crus&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), jak z dużą doza szyderstwa nazwali mnie moi towarzysze tej, w istocie rzeczy, nigdy nie zapomnianej podróży i przygody winiarskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kronikarskiego obowiązku dodam, iż degustowaliśmy: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Montagny 1er cru, Bourgogne Côte Chalonnaise, Bourgogne aligoté, Crémant de Bourgogne&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-7544030531793897707?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/7544030531793897707'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/7544030531793897707'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/01/blog-post_01.html' title='MOJE NAJBARDZIEJ ZASKAKUJĄCE WSPOMNIENIE Z BURGUNDII'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR_pCD7OozI/AAAAAAAAHSc/-VxUnDSYD8A/s72-c/gregory2.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-6920940659472771035</id><published>2011-01-01T00:22:00.000-08:00</published><updated>2011-01-03T23:04:20.504-08:00</updated><title type='text'>JAKIE POTRAWY KUCHNI BURGUNDZKIEJ LUBIĘ NAJBARDZIEJ ?</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Charolais&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR8hYnYbLII/AAAAAAAAHNs/psKztTCJCSM/s1600/charolais.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR8hYnYbLII/AAAAAAAAHNs/psKztTCJCSM/s320/charolais.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557197171970485378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo się nad tym pytaniem zastanawiałem i doszedłem do jednoznacznego wniosku, że tak bardzo ją lubię bowiem jest prosta i rustykalna. Podobnie zresztą jak cała Burgundia. Innymi słowy jest taka "jak u mamy" albo "jak u babci". Wszystkie potrawy są bardzo zbliżone do naszych rodzimych, ale z dwoma zasadniczymi wyjątkami:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;1. Podstawą czy to duszenia, gotowania, podsmażania, przygotowywania sosów są praktycznie zawsze burgundy. Równie często białe jak czerwone.&lt;br /&gt;2. Praktycznie wszystkie produkty, a więc tak warzywa, owoce, mięso, ryby, sery,  zawsze produkowane są w warunkach naturalnych, beż żadnych dodatków chemicznych, poprawiaczy smaku, przyspieszaczy dojrzewania itp. itd. Niejednokrotnie mają też, podobnie jak wina AOC, swoje apelacje. Dotyczy to w szczególności bydła &lt;span style="font-style:italic;"&gt;charolais&lt;/span&gt;, ślimaków, serów (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;citeaux, epoisses&lt;/span&gt;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba prościej będzie najpierw napisać czego nie lubię, bo jest tych pozycji o wiele, wiele mniej niż tego co lubię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W więc przede wszystkim nie przepadam, żeby nie stwierdzić mocniej, za żabimi udkami. Ich smak mi po prostu "nie pasuje". Koniec. Kropka.&lt;br /&gt; Z reguły nie zamawiam również ślimaków, ale wcale nie dlatego żeby mi nie smakowały, wprost przeciwnie. Jak to powiadają jestem typkiem, który ma "dwie lewe ręce". Natomiast do konsumowania rzeczonego symbolu Burgundii lepiej jest mieć dobrze wyrobione zdolności manualne. Mnie osobiście skorupki ciągle się wyślizgują z tych cholernych szczypczyków, które na dodatek należy dzierżyć w lewym reku.&lt;br /&gt;Moge się również obejść bez &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jambon persillée&lt;/span&gt; (szynka), ale znowu nie dlatego żeby mi nie smakowała, ale dlatego, iż od czasu kiedy ją wprowadziłem do naszej polskiej, domowej kuchni, stała się tutaj największym przysmakiem, którym zachwycają się wszyscy znajomi, natomiast mnie osobiście się znudziła. Po prostu.&lt;br /&gt;Wszystkie desery nie są również moimi faworytami, ale to dotyczy zarówno Polski, jak i Burgundii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast to, za czym najbardziej przepadam to mięcho, ryby, wędliny i sery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mięso ze słynnego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;bydła Charolais&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;jest zupełnie nieporównywalne w smaku z jakimkolwiek innym.&lt;br /&gt;Bydło to, już samym wyglądem silnie intryguje, bowiem jest całkowicie i nieskazitelnie białe, czoło jest wysokie, rogi również białe i idealnie okrągłe. Dorosły byk osiąga 1 200 kg żywej wagi. Podobnie jak wina, mają swoją ściśle wyznaczoną apelację i równie ściśle określony terroir. Mięso jest niezwykle smaczne i ubogie w tłuszcz. Pieczęć &lt;span style="font-style:italic;"&gt;“Charolais Terroir”&lt;/span&gt; oznacza najwyższą jakość, którą zapewnia przestrzeganie niezwykle surowych warunków, takich jak np. to, że bydło musi pochodzić ze ściśle określonego regionu i być wypasane wyłącznie na ściśle określonych łąkach. Ponadto jako dodatkową paszę dopuszcza się jedynie paszę tradycyjną tzn. siano, trawę, zboże, wytłoki z rzepaku itp., transport i ubój muszą odbywać się w warunkach maksymalnie humanitarnych, wszystkie pomieszczenia i środki transportu są pod ścisłą i ciągłą kontrolą sanitarną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Charolais Terroir Label Rouge&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; może być sprzedawane jedynie z wyraźnym oznakowaniem i nie wolno go sprzedawać z mięsem innego pochodzenia !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Charolais to bydło mięsne, z którego powstają prawdziwe rarytasy kuchni burgundzkiej, a mianowicie:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Côte du bœuf&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR8hLbMU_tI/AAAAAAAAHNk/O3VEjKF5ne4/s1600/cote_boeuf.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 255px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR8hLbMU_tI/AAAAAAAAHNk/O3VEjKF5ne4/s320/cote_boeuf.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557196945360223954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;• bœuf bourguignon&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; – mięso Charolais [kawałki] najpierw podlane koniakiem i podpalone, a potem duszone w czerwonym burgundzie (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Passe-Tout-Grain&lt;/span&gt; lub &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Macon&lt;/span&gt; albo młody burgund np. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chiroubles&lt;/span&gt; czy też &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mercurey&lt;/span&gt;) z warzywami, pieczarkami, podawane w sosie na rzeczonym winie, z kluseczkami (dokładnie tak jak “w domu” u babci albo u mamy), lub &lt;span style="font-style:italic;"&gt;purée&lt;/span&gt; z ziemniaków&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;• côte du bœuf &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; - grillowany stek z Charolais, gruby, wielkości dużego talerza lub średniej brytfanny, krojony na stole, bezpośrednio przy gościach, przeważnie 1 stek na 2 osoby, silnie lub lekko krwisty, najlepszy w „towarzystwie” &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;moutarde de Dijon&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, zapiekanki np. z dyni i sałatą vinaigrette&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;• entrecôte&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; – czyli antrykot, ale wielkości chyba nigdy nie spotykanej w Polsce bo z reguły zajmuje cały talerz, do tego frytki, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;moutarde de Dijon&lt;/span&gt; i sałata (niby nic prostszego, ale jakie dobre….)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak moim osobistym faworytem jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;steack tartare&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (befsztyk tatarski). Różni się on jednak zdecydowanie od naszego bowiem podawany jest jako danie główne ( z ziemniakami i sałatą) natomiast delikatność samego mięsa jak również jego unikalny smak są zupełnie nieporównywalne z innymi mięsami świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O wędlinach przywożonych na targ w Beaune w kazdą sobotę przez &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Christian'a z Jury &lt;/span&gt;należałoby napisać osobnego bloga - jest ich tak niezwykła różnorodność. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Charcuterie&lt;/span&gt; na co-sobotnim &lt;span style="font-style:italic;"&gt;marché&lt;/span&gt; w Beaune&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR8g3qYLQpI/AAAAAAAAHNc/0C4BhkGHZlY/s1600/charcut.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR8g3qYLQpI/AAAAAAAAHNc/0C4BhkGHZlY/s320/charcut.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557196605839065746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Osobny blog powinno się również poświęcić w tej dyscyplinie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Monsieur&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jean-Marc Kalinowski CHARCUTIER-TRAITEUR,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; który sprzedaje swoje wyroby z ciężaróweczki-sklepu co czwartek na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;marché&lt;/span&gt; w Meursault. &lt;br /&gt;Można je również nabyć drogą kupna, bezpośrednio u jego małżonki, w ich sklepiku spożywczym w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mont-Saint-Vincent&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Jean-Marc, podobnie jak Gilles Brzezinski nie mówi słowa po polsku. Wyroby natomiast jakie oferuje to naprawdę extraklasa:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;- 1er Prix National 2008 Boudin aux Pommes&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;- 1er Prix National 2008 Terrine de Campagne Créative&lt;br /&gt;- 1er Prix d'Honneur 2008 Terrine de Campagne Traditionnelle&lt;br /&gt;- Prix d'Excellence 2008 Tripes à la Tomate&lt;br /&gt;- 1er Prix National 2007 Terrine de Canard&lt;br /&gt;- Médaille d'Argent Terrine Forestiére&lt;br /&gt;- Médaille d'Or 2004 Boudin Créatif Salé&lt;br /&gt;- Médaille de Bronze 2004 Tripes à la Tomate&lt;br /&gt;- Médaille d'Or Boudin Traditionnel&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dla info: boudin = kaszanka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile chodzi o sery to na pewno legendarne &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Citeaux&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; i&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Époisses&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, ale również &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tomme, Délice de Pommard, Soumaintrain, Brillat-Savarin, Mont d'Or&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; żeby nie wspomnieć o nadzwyczaj szerokiej gamie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;serów kozich&lt;/span&gt; z okolicznych ferm BIO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Citeaux&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(ten w niebieskim opakowaniu)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR8iZoOGl1I/AAAAAAAAHN0/oOSzLvwWG4E/s1600/10_10_citeaux.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR8iZoOGl1I/AAAAAAAAHN0/oOSzLvwWG4E/s320/10_10_citeaux.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557198288887125842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kazdy z tych serów jest po prostu absolutnie świetny, natomiast moim ulubionym jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Le Régale Bourguignon&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, do złudzenia przypominający naszą paschę (cały pokryty jest rodzynkami).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-6920940659472771035?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/6920940659472771035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/6920940659472771035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2011/01/blog-post.html' title='JAKIE POTRAWY KUCHNI BURGUNDZKIEJ LUBIĘ NAJBARDZIEJ ?'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR8hYnYbLII/AAAAAAAAHNs/psKztTCJCSM/s72-c/charolais.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-6854998799797978907</id><published>2010-12-31T18:25:00.000-08:00</published><updated>2011-07-28T06:51:05.767-07:00</updated><title type='text'>MOJE ULUBIONE BURGUNDZKIE KNAJPKI, KNAJPECZKI I INNE KNAJPIĄTKA</title><content type='html'>Ponieważ jest to blog bardzo osobisty, to postaram się opisać raczej miejsca, do których niekoniecznie zabieram moich klientów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR6bAnyX0gI/AAAAAAAAHKk/3Sb9sH7TRSU/s1600/RoutiersLogo.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 250px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR6bAnyX0gI/AAAAAAAAHKk/3Sb9sH7TRSU/s320/RoutiersLogo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557049425204335106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dobrze się zawsze czuję pośród kierowców TIR-ów w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;L'Auberge du Guidon&lt;/span&gt; w Comblanchien &lt;/span&gt;(w połowie drogi pomiędzy Nuits-St-Georges a Beaune)gdzie jak zawsze w tego typu oberżach (&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Les Routiers&lt;/span&gt;) atmosfera rodzinna, nie ma żadnych turystów, personel nie kumaty w innych językach jak tylko po francusku, no i prawdziwa domowa kuchnia francuska. Zimny bufet szwedzki, 3&lt;span style="font-style:italic;"&gt; plats du jour&lt;/span&gt; do wyboru, sery, deser, burgund bez ograniczeń, wszystko za 12,80 €.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inne miejsce, ale już o zupełnie innym charakterze, a mianowicie uczęszcza tutaj raczej okoliczny personel biurowy itp, u wylotu z Beaune na autostradę. Miejsce nazywa się &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fleur de Lys&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; i prowadzone jest przez Japończyko-Tajlandczyków. Rewelacyjny zimny i gorący szwedzki bufet z najlepszymi krewetkami pod słońcem, a personel po drugiej wizycie to już przyjaciele. W jak najlepszym tego słowa znaczeniu. Cena podobna bo 12,50 €, ale bez wina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast z ulubionych miejsc dokąd zabieram moich klientów to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Le Cellier Volnaysien w Volnay&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Samo Volnay jest tak maleńkim &lt;span style="font-style:italic;"&gt;village&lt;/span&gt;, iż aż trudno wyobrazić sobie, iż taka fajna knajpka się tutaj ulokowała. Po rozmowie z właścicielką Mme. Nathalie Gente-Pont wszystko jednak staje się jasne. Rodzina Pont to jedna z bardziej uznanych dynastii winiarskich Burgundii (Michel Pont jest właścicielem słynnego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Château Savigny-les-Beaune&lt;/span&gt;, o którym napiszę przy najbliższej okazji), &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Demeure&lt;/span&gt; , w której mieści się restauracja to stary, od pokoleń dom rodzinny. Nietrudno się więc chyba dziwić, iż każdy posiłek tutaj to niezapomniana degustacja wspaniałych burgundów wytwarzanych przez Pontów. Kuchnia z kolei, prosta, prawdziwa domowa, prawdziwa burgundzka. Genialna, tyle, że nieco drożej bo menu (bez wina) to wydatek rzędu 20.- do 30.- € od osoby. Kolacje (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;diner&lt;/span&gt;) tylko w soboty wieczorem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR6a4xoW3BI/AAAAAAAAHKc/BCydthDgePI/s1600/cellier_2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR6a4xoW3BI/AAAAAAAAHKc/BCydthDgePI/s320/cellier_2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557049290407730194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Le Cellier Volnaysien &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inną oberżą, nieco jednak oddaloną od Beaune jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Le Beau Rivage&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; nad samym brzegiem Saône z wielkim tarasem ocienionym dwoma, wiekowymi platanami. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Auberge&lt;/span&gt; specjalizuje się w rybach, ślimakach, żabich udkach, rakach itp. Ale przede wszystkim podają tutaj najlepszą w Burgundii &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;La pochouse&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;burgundzka zupa rybna&lt;/span&gt;). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A skoro najlepszą &lt;span style="font-style:italic;"&gt;La pochouse&lt;/span&gt; w Burgundii, to i w całym świecie !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo, bardzo świetna jest również &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;L'ESCALE&lt;/span&gt;  w Remigny &lt;/span&gt;na samym brzegu uroczego kanału. Menu od 22.- € od osoby / RULLY 1er Cru 32.- € / 1 btl. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ferme Auberge La Ruchotte&lt;/span&gt;,&lt;/span&gt; to na pewno jedno z najbardziej niezwykłych i, jednocześnie, najsmaczniejszych miejsc godnych polecenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zlokalizowana jakieś 15-20 km od Beaune, jest własnością i zarządzana jest przez małżeństwo Eva i Fred Manager. Oboje tak krańcowo od siebie odmienni, jakby stali na przeciwnych biegunach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystarczy wspomnieć, iż Fred jest zawsze uroczy, jowialny, uśmiechnięty i super gościnny, natomiast dania przez niego preparowane to zaiste, niebo w gębie. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;La Ruchotte&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; ma wszelkie stosowne certyfikaty BIO (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Agriculture Biologique&lt;/span&gt;), a sam Fred jest autentycznie zafascynowany tak uprawami, jak i hodowlą bio. Można tutaj zjeść takie frykasy jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;rouges d'Ardennes&lt;/span&gt; (czerwone indyki ardeńskie), czarna świnia gaskońska, kaczki, gęsi, kury, kurczaki itp. Wszystko stworzone w zgodzie z naturą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie wiadomo co będzie serwowane, nie wiadomo też czy Eva, w swojej łaskawości, zechce przyjąć rezerwację (tylko 2-3 razy w tygodniu), nie wiadomo tez jakiego burgunda dobierze Fred do jedzonka. Piwniczka to ponad 1 000 pozycji, wszystkie wina BIO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiadomo natomiast, iż atmosfera będzie super, a papu fantastyczne. Wiadomo też, że cena będzie 35.- €  p.p. (bez wina).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile chce się zjeść coś sensownego w samym &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Beaune&lt;/span&gt;, to rzeba byc nad wyraz ostrożnym i czujnym. Wynika to z faktu, iz wiele knajp, nastawionych jest wyłącznie na robienie "kasy" na turystach, głownie nie-Francuzach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są tutaj jednak adresy, które można z całą odpowiedzialnością polecić:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;le Bistrot Bourguignon&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (w samym centrum, rue Monge), historyczny, bo pierwszy wine bar (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;bar à vins&lt;/span&gt;) w Burgundii. Do polecenia &lt;span style="font-style:italic;"&gt;escargots&lt;/span&gt; (ślimaki) + Chablis i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;côte d'agneau&lt;/span&gt; (jagnięcina) + Pommard 1er Cru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-8GZo1kTMlWY/TjFkOLeGTYI/AAAAAAAAKJQ/tUlz0vfNmuY/s1600/madeleine.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-8GZo1kTMlWY/TjFkOLeGTYI/AAAAAAAAKJQ/tUlz0vfNmuY/s320/madeleine.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5634394803577179522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;La Madeleine&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;la Madeleine&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (też w centrum, bd Madeleine) prawdziwa burgundzka oberża z dokonałą kuchnią. Do polecenia &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ris de veau&lt;/span&gt; (cielęcina) + Mugnier Chassagne-Montrachet Les Fuées (jeden z naszych klientów, okreslił połączenie rzeczone jako: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;match of the century&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;3. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;la Regalade&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (u wylotu z Beaune do Dijon, rue de Dijon). To już jest poziom &lt;span style="font-style:italic;"&gt;gourmet&lt;/span&gt;, najlepsze recenzje w mieście. Lokal nieduży, ale nad wyraz elegancki, gościnny i przyjazny. Ceny też adekwatne: Menu od 48.- € p.p do 110.- €. W karcie nie ma NIC czego nie można by polecić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyżej wymienione są moimi ulubionymi karmnikami. Najlepiej się w nich czuję - jak w domu. Kuchnia prawdziwa domowa jest też jak u mamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skądinąd wiem jednak, iż nie wszystkim podobny, rustykalny i bezpretensjonalny styl najbardziej odpowiada i wiele osób poszukuje najwyższego z możliwych wyrafinowania gastronomicznego, z którego przecież słynna jest Burgundia. Podobną finezję proponują restauracje oznaczone gwiazdkami &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MICHELIN&lt;/span&gt;. Jest ich tutaj całkiem sporo, bo 21 x 1*, 2 x 2**, 2 x 3*** i 1 x 5*****.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pięciogwiazdkowy rodzynek to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Le Relais Bernard Loiseau&lt;/span&gt; w Saulieu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast te trzygwiazdkowe to:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;-&lt;span style="font-style:italic;"&gt; Lameloise&lt;/span&gt; w Chagny&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;La Côte St-Jacques&lt;/span&gt; w Joigny, &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-6854998799797978907?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/6854998799797978907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/6854998799797978907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2010/12/moje-ulubione-burgundzkie-knajpki.html' title='MOJE ULUBIONE BURGUNDZKIE KNAJPKI, KNAJPECZKI I INNE KNAJPIĄTKA'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR6bAnyX0gI/AAAAAAAAHKk/3Sb9sH7TRSU/s72-c/RoutiersLogo.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-2027408240506142594</id><published>2010-12-31T02:08:00.000-08:00</published><updated>2011-01-24T11:27:57.160-08:00</updated><title type='text'>MOJE TRZY ULUBIONE MIEJSCA W BURGUNDII</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;CHÂTEAU DE LA VELLE&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR90w56hDlI/AAAAAAAAHQ8/5d_VWY8zuWo/s1600/gravure1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 247px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR90w56hDlI/AAAAAAAAHQ8/5d_VWY8zuWo/s320/gravure1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557288848727281234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;I.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy już nie jestem z moimi klientami, robię wszystko co w mojej mocy żeby mieszkać w Meursault na zamku &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Château de la Velle&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (XIII-y wiek) u mega gościnnych Bertranda Darviot i jego zony. Moja fascynacja i nasza bliska znajomość z właścicielami rozpoczęła się od przypadku kiedy to przy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;BURGUNDZKIM STOLE (LA TABLE)&lt;/span&gt;, w rozmowie towarzyskiej zapytali mnie czy nie popilnowałbym ich zamku podczas ich tygodniowego wyjazdu na targi do Paryża. I tak się zaczęło.......zostałem na stare lata stróżem. Co prawda tylko na tydzień, ale przez ten czas zaiste czułem się niczym &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PANISKO (FULL WYPAS ETC.)&lt;/span&gt;, a nie żaden tam byle cieć albo jakowyś inny, nie przymierzając...parobek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;II.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;LES FALAISES DE BAUBIGNY&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSBcfLvEYcI/AAAAAAAAHUU/2fFd6hNXD_I/s1600/raf9.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSBcfLvEYcI/AAAAAAAAHUU/2fFd6hNXD_I/s320/raf9.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557543630971101634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Totalnie magicznym miejscem są &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Falaises de Baubigny&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, gigantyczne, pionowe urwisko skalne, z którego rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na chyba więcej niż połowę winnic Burgundii. Nie dość tego, bo przy dobrej widoczności można stamtąd podziwiać wiecznie ośnieżony Mt.Blanc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;III.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;ABBAYE DE MORGEOT&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale chyba najbardziej lubię zaopatrzyć mój wiklinowy kosz piknikowy (zakupy w "znajomej" &lt;span style="font-style:italic;"&gt;boulangerie&lt;/span&gt; w Puligny-Montrachet). Zaopatrzyć tzn. bagietka, pasztet, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jambon cru,&lt;/span&gt; tubka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;mayonnaise Leisieur&lt;/span&gt;, sery. Żeby nie wspomnieć o butelczynie Volnay od mojego ulubionego Nicolas Rossignol'a. I wtedy pojechać na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;mój osobisty&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;kamienny murek "z widokiem..."&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; "Mój" murek znajduje się konkretnie w Abbaye de Morgeot (tuż obok Chassagne-Montrachet). Jest to legendarna winnica 1er Cru, należąca do Comtesse de Magénta i jej rodziny, wytwarzających z pokolenia na pokolenie wspaniałe burgundy MacMahon. Dodam tutaj, niejako przy okazji, iż księżna jest właścicielka jednego z najpiękniejszych zamków w całej Burgundii, a mianowicie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Château de Sully&lt;/span&gt;. Budyneczek XIII-o wiecznego opactwa jest dzisiaj opuszczony, ale to tutaj właśnie uprawiano pierwsze winnice w całej Burgundii. I tak już pozostało...Tkwi coś takiego we mnie, iż zawsze ulegam wielkości historii, pięknego widoku, świeżej bagietki z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jambon cru&lt;/span&gt; z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;mayonnaise Leisieur&lt;/span&gt;, ale również prostemu Volnay 1er Cru "Caillerets". Nie wiem w jaki sposób to określić i czy bardzo się wstydzić, ale taki właśnie lunchyk tzn.  stosowny burgund przegryzany świeżutką bagietką z szyneczką, pasztetem i serami, a wszystko to w enturażu najstarszej winnicy Burgundii, żeby nie wspomnieć o kamiennym murku "z widokiem" całkowicie zaspokaja moje jakże prymitywne oczekiwania.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Abbaye de Morgeot, XII w. i jego winnica Premier Cru&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSBbCjW-BKI/AAAAAAAAHUM/cC7RtmJQ1Cw/s1600/am1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSBbCjW-BKI/AAAAAAAAHUM/cC7RtmJQ1Cw/s320/am1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557542039584638114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.facebook.com/album.php?aid=50049&amp;id=1810214218&amp;l=0f661a5533"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ALBUM FOTO&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-2027408240506142594?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/2027408240506142594'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/2027408240506142594'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2010/12/moje-trzy-ulubione-miejsca-w-burgundii.html' title='MOJE TRZY ULUBIONE MIEJSCA W BURGUNDII'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR90w56hDlI/AAAAAAAAHQ8/5d_VWY8zuWo/s72-c/gravure1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-5975793986715886106</id><published>2010-12-31T01:57:00.000-08:00</published><updated>2011-01-03T22:51:52.219-08:00</updated><title type='text'>MOI PRZYJACIELE, BURGUNDCZYCY - Mme PÉNAUD</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2p8zn8FnI/AAAAAAAAHEY/B-52fbja7sc/s1600/Mme%2BPenaud%2Bw%2Bjambon%2Bpersille.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2p8zn8FnI/AAAAAAAAHEY/B-52fbja7sc/s320/Mme%2BPenaud%2Bw%2Bjambon%2Bpersille.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556784377360029298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To właśnie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mme Pénaud&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, wprowadziła mnie w arkana tradycyjnej kuchni burgundzkiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki temu, swoją wiedzę mogłem przekazać ekipie "Nad jeziorem" i mogliśmy rozpocząć z całkiem sporym sukcesem program &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://menudebourgogne.blogspot.com/"&gt;BURGUNDZKI STÓŁ w POLSCE&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-5975793986715886106?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/5975793986715886106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/5975793986715886106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2010/12/moi-przyjaciele-burgundczycy-mme-penaud.html' title='MOI PRZYJACIELE, BURGUNDCZYCY - Mme PÉNAUD'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2p8zn8FnI/AAAAAAAAHEY/B-52fbja7sc/s72-c/Mme%2BPenaud%2Bw%2Bjambon%2Bpersille.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-3456646779935303882</id><published>2010-12-31T00:45:00.000-08:00</published><updated>2011-01-03T23:06:18.619-08:00</updated><title type='text'>MOI PRZYJACIELE, BURGUNDCZYCY – KSIĘŻNA de LOISY</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2md9M_hlI/AAAAAAAAHDw/_7WLJbI4ec4/s1600/comtesse.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2md9M_hlI/AAAAAAAAHDw/_7WLJbI4ec4/s320/comtesse.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556780548820534866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bez żadnych wątpliwości największą osobowością jaką spotkałem w Burgundii była (była, bowiem opuściła ten nasz nieszczęsny padół w ub. roku) &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;księżna Comtesse de Loisy.&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;Kiedy po raz pierwszy mnie przyjęła w swoim rodzinnym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;démeure&lt;/span&gt; w Nuits-Saint-Georges była w wieku 96 lat, dysponowała pełnią władz intelektualnych i genialną zaiste pamięcią. Rozmawialiśmy na tematy winne, ale również o historii Polski (jej babka była Polką) i Francji, historii dynastii monarchii bułgarskiej i jeden Bóg wie na jakie jeszcze tematy. Na samo spotkanie musiałem czekać przynajmniej pół godziny w antyszambrze, bowiem księżna akurat udzielała bezpłatnej lekcji francuskiego i savoir vivre’u dwóm dziewczynkom imigrantkom z Maghrebu. Czekałem więc, ale warto było, bowiem nasza rozmowa a właściwie wymiana myśli poglądów trwała bite cztery godziny. Cztery godziny, które minęły jakby to było 10 minut. Nigdy nie zapomnę tego zaiste niezwykłego spotkania, tym bardziej, iż miało ono miejsce w ogromnym salonie z palącym się kominkiem i wystrojem nie zmienionym chyba przynajmniej od XIX w. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2m0-VZZRI/AAAAAAAAHD4/ydNNa1ZuTdo/s1600/zolw.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2m0-VZZRI/AAAAAAAAHD4/ydNNa1ZuTdo/s320/zolw.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556780944261211410" /&gt;&lt;/a&gt; Ponadto świadkiem spotkania był  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;120 letni żółw&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, który chyba musiał być świadkiem bardzo, bardzo wielu bardzo, bardzo interesujących spotkań i zmiennych kolei losu rodziny de Loisy, w tym zaczarowanym miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla kronikarskiego porządku dodam, iż popijaliśmy naszą nad wyraz ożywioną konwersację &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Crémant de Bourgogne, Comtesse de Loisy, Brut&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-3456646779935303882?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/3456646779935303882'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/3456646779935303882'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2010/12/moi-przyjaciele-burgundczycy-ksiezna-de.html' title='MOI PRZYJACIELE, BURGUNDCZYCY – KSIĘŻNA de LOISY'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2md9M_hlI/AAAAAAAAHDw/_7WLJbI4ec4/s72-c/comtesse.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-6058506430310231013</id><published>2010-12-31T00:44:00.000-08:00</published><updated>2011-01-03T23:16:58.044-08:00</updated><title type='text'>MOI PRZYJACIELE BURGUNDCZYCY – PASCAL i GUILLAUME</title><content type='html'>Może dlatego aż tak bardzo się polubiliśmy i zbliżyliśmy z &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pascal’em i Guillaume’em&lt;/span&gt; bowiem, jak wiadomo na świecie istnieją tylko dwie kategorie ludzi. Są to ludzie stworzeni do robienia biznesów i pozostali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy we trójkę należymy zdecydowanie do tej drugiej kategorii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pascal w swojej XI-o wiecznej piwnicy w Beaune&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2hQAuQv6I/AAAAAAAAHDQ/8Dpj5mKProg/s1600/pasc8.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 167px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2hQAuQv6I/AAAAAAAAHDQ/8Dpj5mKProg/s320/pasc8.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556774811689074594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pascal na ten przykład jest sommelier’em, muzykiem, artystą plastykiem, poetą, poliglotą, innymi słowy zaiste człowiekiem Renesansu. Poświęcam mu zresztą osobnego bloga: &lt;a href="http://pascalwagner.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PASCAL WAGNER – RENAISSANCE MAN&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Guillaume&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2hiWaVocI/AAAAAAAAHDY/hLE_Jw3D_OY/s1600/g_cremant.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 167px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2hiWaVocI/AAAAAAAAHDY/hLE_Jw3D_OY/s320/g_cremant.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556775126748733890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Guillaume idzie do pracy u Olivier'a.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(Puligny-Montrachet)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSGKv_Fxn2I/AAAAAAAAHZ0/lxCBseE_83w/s1600/g_lefl.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSGKv_Fxn2I/AAAAAAAAHZ0/lxCBseE_83w/s320/g_lefl.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557875972146044770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Guillaume, z kolei ujął mnie niezwykle faktem, iż w czasie jednego z moich pierwszych, dłuższych pobytów w Burgundii „podarował” mi część swojego domu w Orches, tak abym miał zawsze własny pokój ilekroć będę tam przyjeżdżał. Nigdy nie zapomnę tych zupełnie niezwykłych wieczorów, w ogromnym, kamiennym domu (jeszcze 20 lat temu to była wytwórnia &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Vins Rosés d’Orches&lt;/span&gt;, ale odebrano im AOC, splajtowali i G. z żoną kupili tą zupełnie niezwykła siedzibę). Wieczorów przy kominku opalanym korzeniami starych krzaków winorośli i w towarzystwie przeróżnych okolicznych winiarzy i winiarek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Mój" dom w Orches&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2hwzxlczI/AAAAAAAAHDg/VT3cid8HE9o/s1600/dom_g.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 167px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2hwzxlczI/AAAAAAAAHDg/VT3cid8HE9o/s320/dom_g.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556775375149036338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jak ja sam cierpię na obsesję Burgundii, tak G. cierpiał na obsesję Brazylii, a tańczenia samby na plażach Rio w szczególności. Piszę to w czasie przeszłym, bowiem mniej więcej rok temu (tzn w 2009/2010) zrealizował swoje marzenia i prysnął za Wielką Wodę, dom wystawił na sprzedaż, imprezuje bez końca, o czym świadczą jego zdjęcia i posty na Facebook’u.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-6058506430310231013?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/6058506430310231013'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/6058506430310231013'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2010/12/moi-przyjaciele-burgundczycy-pascal-i.html' title='MOI PRZYJACIELE BURGUNDCZYCY – PASCAL i GUILLAUME'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2hQAuQv6I/AAAAAAAAHDQ/8Dpj5mKProg/s72-c/pasc8.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-8499853790679389999</id><published>2010-12-31T00:42:00.000-08:00</published><updated>2011-01-03T23:14:03.142-08:00</updated><title type='text'>MOI PRZYJACIE BURGUNDCZYCY – OLIVIER LÉFLAIVE</title><content type='html'>Olivier i jego rodzina są jednymi z najbardziej uznanych winiarzy burgundzkich. Podobnie jak Pascal jest również muzykiem i wspólnie stworzyli legendarny już &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TABLE D’OLIVIER.&lt;/span&gt; Oni właśnie pierwsi dali bardzo silny impuls do dalszego rozwoju enoturystyki. Wykorzystali mianowicie do imentu, to co i tak zawsze się robi w Burgundii, a więc traktowanie STOŁU, jako nie tylko mebla na czterech nogach. STÓŁ tutaj bowiem to cała, znowu, "filozofia" radosnego i bezpretensjonalnego spędzania przy nim czasu. Takiego czasu, aby po zakończonym posiłku wstać od STOŁU najedzonym, ale nie przejedzonym, z lekkim "szmerkiem" w głowie, ale nie pijanym, jednocześnie czerpiąc autentyczną przyjemność z doskonałych smaków pozostałych w buzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;La table d'Olivier&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSF1e2eaZTI/AAAAAAAAHZc/-Ws1JBbbF4E/s1600/tbl.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSF1e2eaZTI/AAAAAAAAHZc/-Ws1JBbbF4E/s320/tbl.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557852588031501618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Olivier więc niejako „zaprzągł” rzeczony STÓŁ do swojego programu enoturystycznego. Program taki trwa prawie cały dzień i pod kierunkiem doświadczonego sommelier’a zwiedza się winnice i stara zrozumieć system apelacji burgundzkich. Następnie w programie jest zwiedzanie samej wytwórni i piwnic. Ta druga część najczęściej odbywa się pod przewodnictwem samego Olivier’a lub jego ojca. Na sam koniec jest tzw. lunch degustacyjny z regionalnymi potrawami burgundzkim (gougéres, szynka po burgundzku, kura w winie itp.). Do lunchu dobrane są, w odpowiedniej harmonii do serwowanych potraw, burgundy produkcji Domanie Olivier Leflaive w ilości kilkunastu. A wszystko przy stole komentowane jest przez kilku sommelierów i sommelierkę (Rachel) . Do momentu swojego wyjazdu do Brazylii, głównym sommelier’em był Guillaume.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2lzSaX7NI/AAAAAAAAHDo/tI_aK8-urOs/s1600/mei.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 180px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2lzSaX7NI/AAAAAAAAHDo/tI_aK8-urOs/s320/mei.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556779815779429586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Na zdjęciu Olivier z Mei Hong&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Mei jest Chinką studiującą enologię w Dijon (stolica Burgundii). Przyznam, iż nie poznałem dotychczas nikogo kto by miał tak doskonałe „wyczucie „ wina i nie potrafił tego tak doskonale i poetycko opisywać jak Mei. Co Azja to Azja…. Pomimo, iż Mei jest Chinką to zawsze traktuję ją jako jednego z moich najbliższych „burgundzkich” przyjaciół.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-8499853790679389999?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/8499853790679389999'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/8499853790679389999'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2010/12/moi-przyjacie-burgundczycy-olivier.html' title='MOI PRZYJACIE BURGUNDCZYCY – OLIVIER LÉFLAIVE'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSF1e2eaZTI/AAAAAAAAHZc/-Ws1JBbbF4E/s72-c/tbl.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-1308275939881245098</id><published>2010-12-31T00:41:00.000-08:00</published><updated>2011-01-02T22:03:19.542-08:00</updated><title type='text'>BURGUNDZCY WINIARZE I ICH RODZINY</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2oPtSZHDI/AAAAAAAAHEA/Wn2iA620K68/s1600/famille_bgne_j_riley.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 225px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2oPtSZHDI/AAAAAAAAHEA/Wn2iA620K68/s320/famille_bgne_j_riley.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556782503053302834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2oricDVOI/AAAAAAAAHEQ/nTiNoQc8iEQ/s1600/vignerons_bgne_h_lalau.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 272px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2oricDVOI/AAAAAAAAHEQ/nTiNoQc8iEQ/s320/vignerons_bgne_h_lalau.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556782981177365730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Spotkałem ich i autentycznie polubiłem bardzo, bardzo wielu, tak samo w ich winnicach, jak i piwnicach gdzie w dębowych beczkach dojrzewają ich wspaniałe burgundy, które ciągle degustujemy gawędząc bez końca tak o winach jak i samym winie, jego kulturze i historii.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2oe33BS-I/AAAAAAAAHEI/kF9AqUM-h_k/s1600/vigneronj_p_charlot_s.ghisletta.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 225px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2oe33BS-I/AAAAAAAAHEI/kF9AqUM-h_k/s320/vigneronj_p_charlot_s.ghisletta.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556782763589323746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Znakomita większość z nich to ludzie bezpretensjonalni, prostolinijni, bezgranicznie uczciwi i niesłychanie pracowici.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może najlepiej scharakteryzował ich autor artykułu z majowego wydania New York Times’a:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ilekroć wejdziesz do burgundzkiej domeny winiarskiej, spotkasz tam jegomościa w ubłoconych butach, rękach poplamionych winem i swoim nazwiskiem na etykietach rozlicznych burgundów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna sentencja, która doskonale opisuje burgundy przez nich tworzone:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Dobre wino to takie wino, które swoją mordą obrazuje miejsce skąd się wywodzi, natomiast jajami, faceta, który je stworzył.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zdjęciach kilku z tych właśnie "facetów".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak między Bogiem a prawdą to najbliżej mi do trzech z nich, bowiem po prostu szczerze bardzo się lubimy.&lt;br /&gt;Nich wymienię jako pierwszego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Didier Montchovet z Nantoux&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR59YXRHCAI/AAAAAAAAHJA/QNMl_Hr4jMQ/s1600/dm4.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR59YXRHCAI/AAAAAAAAHJA/QNMl_Hr4jMQ/s320/dm4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557016847737882626" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Didier jest powszechnie uważany za jednego z 5-6 u prawdziwych burgundzkich winiarzy BIO stosujących w 100% uprawy biodynamiczne. Wszystkie jego wina w istocie rzeczy silnie oddają charakter &lt;span style="font-style:italic;"&gt;terroir&lt;/span&gt; (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;goût du terroir&lt;/span&gt;). Osobiście nadzwyczaj sobie cenię &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pommard 1er Cru "Aux Coucherias", 2004&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bertrand Darviot&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; ze swoją uroczą żoną Bernadette&lt;/span&gt;, nie tylko są właścicielami fascynującego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Château de la Velle&lt;/span&gt;, ale również szczycą się faktem, iż winiarskie korzenie ich rodziny sięgają jeszcze przed Rewolucją Francuską. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR91dLD2zmI/AAAAAAAAHRE/Btz5wP8Ejjg/s1600/delavelle.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR91dLD2zmI/AAAAAAAAHRE/Btz5wP8Ejjg/s320/delavelle.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557289609244102242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ilekroć wracam z Burgundii nie mogę nie przywieźć dla mojej córki przynajmniej kilku butelek &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Château de la Velle, Beaune, "Clos des Mosnieres", &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;2005&lt;/span&gt;, które Ewa uważa za najlepsze białe wino jakie zdarzyło się jej do tej pory degustować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjeżdżając drogą pośród winnic z Pommard do Puligny-Montrachet nie można nie przejechać obok  domu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gilles'a Brzezinskiego&lt;/span&gt;. Kiedyś zatrzymałem się więc tam żeby pozdrowić naszego ziomka, który okazał się byc chyba jednym z najweselszych ludzi jakich spotkałem w Burgundii. Od samego początku nasze spotkanie było nad wyraz bezpośrednie, a przy pożegnaniu, kiedy zostawiałem Gilles'owi moją wizytówkę, on ze swojej strony, wręczył mi butelkę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Crémant de Bourgogne, Gilles Brzezinski, Brut&lt;/span&gt; stwierdzając spokojnie, iż: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"wiesz Adam nie mam w ogóle wizytówek, ale na etykiecie tej butelki znajdziesz to samo co byś znalazł na byle jakiej wizytówce"&lt;/span&gt;. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR585nw7fmI/AAAAAAAAHIw/kYY6bVTRNh4/s1600/gilles1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 188px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR585nw7fmI/AAAAAAAAHIw/kYY6bVTRNh4/s320/gilles1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557016319590366818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I jak można nie polubić takiego typka ? Wspomnę tylko, iż Gilles nie mówi ani be ani me po Polsku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-1308275939881245098?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/1308275939881245098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/1308275939881245098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2010/12/burgundzcy-winiarze-i-ich-rodziny.html' title='BURGUNDZCY WINIARZE I ICH RODZINY'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2oPtSZHDI/AAAAAAAAHEA/Wn2iA620K68/s72-c/famille_bgne_j_riley.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6651280195620343148.post-6737305287581796599</id><published>2010-12-31T00:39:00.000-08:00</published><updated>2011-01-04T20:37:03.612-08:00</updated><title type='text'>MOI PRZYJACIELE, BURGUNDCZYCY: J-C BERNARD I ŻANNA, BEATA, SOPHIE, J-J HEGNER, FRANÇOISE, VADIM, RIKITIKI...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2_6Uqd-aI/AAAAAAAAHFQ/tSKLP4hVVQs/s1600/1000%2Bchapitre%2B9juin07%2B22.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 278px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2_6Uqd-aI/AAAAAAAAHFQ/tSKLP4hVVQs/s320/1000%2Bchapitre%2B9juin07%2B22.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556808523945212322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jean-Claude Bernard&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; i jego rodzina są właścicielami najlepszego, najelegantszego, najlepiej położonego, serwującego mega-najlepsze śniadania &lt;a href="http://www.hotel-cep-beaune.com/fr/index.php"&gt;&lt;a href="http://www.hotel-cep-beaune.com/fr/index.php"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hotelu Le Cep****&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/a&gt; należącego do słynnej sieci hotelowej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Small Luxury Hotels&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Nie dość tych superlatyw to jest zlokalizowany tuż obok rynku w Beaune, innymi słowy, "jądra" całej winiarskiej Burgundii, a z kolei tak gościnnego personelu i autentycznej opiekuńczości z ich strony chyba jest trudno uświadczyć gdzie indziej.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2_otgWpcI/AAAAAAAAHFI/_fKhYKzf2FY/s1600/facade-02.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 280px; height: 187px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2_otgWpcI/AAAAAAAAHFI/_fKhYKzf2FY/s320/facade-02.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556808221376030146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z obowiązku kronikarskiego dodam, iż Żanna, małżonka JCB jest Ukrainką, a w samym hotelu, pośród gości jeżeli "na chwilę" nie ma JCB , to jest na miejscu zawsze jego tata. Zupełnie jak u Leflaive'a.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Beacie&lt;/span&gt; trudno mi pisać bo emocje nie pozwalają, a serce wali jak młotem. Cóż tutaj dużo mówić. Beata jest piękna. Beata jest zmysłowa. Beata jest zjawiskowa, a kiedy śpiewa &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Non, je ne suis pas d'ici"&lt;/span&gt; to ciarki przechodzą również po plecach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR6Jxd83uqI/AAAAAAAAHJU/fok75cq7wm0/s1600/be.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR6Jxd83uqI/AAAAAAAAHJU/fok75cq7wm0/s320/be.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557030473168304802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Natomiast z rzeczy przyziemnych &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Beata &lt;/span&gt; jest polską piosenkarką osiadłą od lat w Beaune i mieszkająca dosłownie 5 minut spacerkiem od w/w Hotel Le Cep.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro natomiast już się rozmarzyłem i podjąłem się tego niewyobrażalnie wielkiego ryzyka pisania o pięknych i atrakcyjnych kobietach, to nie mogę tutaj nie wspomnieć &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sophie&lt;/span&gt;. Nie mogę również nie podzielić się moim najbardziej skrytym marzeniem, a mianowicie takim, aby móc zwiedzać Beaune &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;CODZIENNIE&lt;/span&gt; z pewną przewodniczką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A imię jej - Sophie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sophie, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Guide Licencié de la ville de Beaune&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSH6gwCXD5I/AAAAAAAAHcE/UY89t-Uvgho/s1600/b22.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSH6gwCXD5I/AAAAAAAAHcE/UY89t-Uvgho/s320/b22.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557998855709462418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inną zupełnie nietuzinkową postacią jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jean Jacques Hegner.&lt;/span&gt; Nazywam go czasem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;L'Homme Orchestre&lt;/span&gt; bo nie tylko jest założycielem i właścicielem pierwszego w Burgundii Wine Bar'u (&lt;a href="http://www.restaurant-lebistrotbourguignon.com/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Le Bistrot Bourguignon&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;), winiarzem bardzo dużego formatu, sommelier'em (oczywiście), prawdziwym smakoszem jakiego rzadko uświadczysz, to jeszcze na dodatek wszystkiego muzykiem (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;vide: &lt;/span&gt;Beata, Pascal, Olivier, Julie - córka Olivier'a, piosenkarka) i założycielem renomowanego, corocznego festiwalu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jazz à Beaune &lt;/span&gt;. Ten konkretny festiwal jest dla mnie zawsze nie lada gratką, bowiem każdy, nawet najmniejszy koncert jest zawsze sponsorowany przez jednego lub kilku winiarzy i w cenie biletu jest przewidziana permanentna degustacja ich burgundów.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;JJH&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR7plr-ULrI/AAAAAAAAHM8/Bu_KR2r1bpU/s1600/jjh.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 215px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR7plr-ULrI/AAAAAAAAHM8/Bu_KR2r1bpU/s320/jjh.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557135823890296498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JJH szczególnie cenię i poważam, bowiem jego brzuszek nie jest wcale wiele mniejszy od mojego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szereg osób pośród wymienionych wyżej nie urodziło się wcale w Burgundii, ale w istocie rzeczy traktuję ich jako moich przyjaciół Burgundczyków z uwagi na fakt, iż chyba są bardziej "burgundzcy" od szeregu prawdziwych tubylców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wcześniej wymieniłem już Pascal'a, który pochodzi z Niemiec,  Mei (Chinka)i naszą krajankę Beatę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie może tutaj również zabraknąć miejsca dla takich zupełnie nietuzinkowych postaci jak Françoise i Vadim.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Françoise,&lt;/span&gt; jest pochodzenia Bretonką, która dzierży super silną pozycję &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;dyrektorki Office du Tourisme, Beaune.&lt;/span&gt; Piszę "dzierży" bowiem jest to w istocie rzeczy kobieta - dynamit, co przy jej ogromnej urodzie i przesympatycznym usposobieniu wróży na przyszłość bardzo dobrze Beaune, światowej stolicy burgundów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, w swoich zbiorach nie mam zdjęcia Françoise, z tej prostej przyczyny, iz ile razy z nia rozmawiam to zapominam o bożym świecie. Nich więc substytutem jej foto będzie poniższy konterfekt, damy łudząco podobnej do F.:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSMda82wQFI/AAAAAAAAHec/WakI-t3rbRY/s1600/katya_siedykh.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 212px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSMda82wQFI/AAAAAAAAHec/WakI-t3rbRY/s320/katya_siedykh.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558318713954910290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Vadim'a&lt;/span&gt; pozostawiłem na sam deser tej wyliczanki bowiem podobnie do nas, ma słowiańska duszę. Pochodzi z niedalekiej Białorusi i najpierw studiował jakieś strasznie skomplikowane nauki bardzo ścisło-fizyczne na Uniwersytecie w Heidelbergu gdzie się doktoryzował, ale potem stwierdził jednoznacznie , iż jego prawdziwym powołaniem życiowym jest zupełnie inna dziedzina. A właściwie dwie dziedziny: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;enologia / sommelierstwo i .......tango argentyńskie.&lt;/span&gt; Super ! Prawda ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Vadim&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSFjCzfgPfI/AAAAAAAAHZU/2Yxge-TwrOA/s1600/Obraz%2B158.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSFjCzfgPfI/AAAAAAAAHZU/2Yxge-TwrOA/s320/Obraz%2B158.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557832314985135602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym "Burgundczykiem" z tzw. desantu jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rafał Rikitiki&lt;/span&gt;, który nie dość że nie urodził się wcale w Burgundii  to jeszcze mieszka, na Piotrkowskiej. Tak, tak, na Piotrkowskiej w Łodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rikitiki jest kierowcą naszej &lt;a href="http://www.winetaxi.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;WINETAXI&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, a spotkałem go przez zupełny przypadek....w Beaune. Otóż polecił mi go mój klient, który zlecił mu przewiezienie swoich "burgundzkich" zakupów do Polski. Rzeczony transfer miał się odbyć przy pomocy dostawczego Mercedesa Vito wraz kierowcą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego piszę o tym aż tyle, bowiem kierowcą, który przyjechał z Polski okazał się właśnie Rafał. Ale najbardziej zdumiewające dla mnie było to, iż chłopak ten w ciągu dwóch wspólnie spędzonych dni, autentycznie tak "połknął" bakcyla Burgundii, iż stał się (podobnie jak ja sam) bardziej burgundzki niż wielu rodowitych Burgundczyków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Należy jednak uważać, bowiem Rikitiki jest bardzo, bardzo niebezpieczny. Od pierwszego dnia  naszych wspólnych peregrynacji okazało się na ten przykład, iż nie może żyć bez....&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;KIR&lt;/span&gt;a. Z drugiej z kolei strony jest tzw. chłopakiem z zasadami i nigdy nie siada za kółkiem "po kielichu". Czasem bardzo mi żal Rikitikiego, kiedy widzę jak usiłuje rozwiązać ten węzeł gordyjski.  Podobnie zresztą do R., ja sam jestem "uzależniony" od &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Crémant de Bourgogne, Brut, Rosé&lt;/span&gt;. Tyle tylko, że ja, na całe szczęście, nie muszę prowadzić naszych automobili.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To co przed chwilą napisałem to oczywiście żart. Trzeba bowiem tutaj nadmienić, iż kultura wina w Burgundii, jest najwyższa z możliwych. Pociąga to za sobą zupełnie zdumiewający fakt statystyczny, jednoznacznie stwierdzający, iż konsumpcja alkoholu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;per capita &lt;/span&gt;jest tutaj &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;najmniejsza w całej Francji !&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;RIKITIKI &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSL4P-1ta4I/AAAAAAAAHds/zKMzDLaz0zw/s1600/r.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TSL4P-1ta4I/AAAAAAAAHds/zKMzDLaz0zw/s320/r.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558277843578612610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6651280195620343148-6737305287581796599?l=burgundzkiblog.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/6737305287581796599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6651280195620343148/posts/default/6737305287581796599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burgundzkiblog.blogspot.com/2010/12/przydatne-linki-burgundzkie.html' title='MOI PRZYJACIELE, BURGUNDCZYCY: J-C BERNARD I ŻANNA, BEATA, SOPHIE, J-J HEGNER, FRANÇOISE, VADIM, RIKITIKI...'/><author><name>VINTRIPS</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07829372551667820943</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TGLWa613WBI/AAAAAAAACyk/EBtHvrBprOw/S220/ja_clos.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ms0JcgBgylo/TR2_6Uqd-aI/AAAAAAAAHFQ/tSKLP4hVVQs/s72-c/1000%2Bchapitre%2B9juin07%2B22.jpg' height='72' width='72'/></entry></feed>
